Gra miejska w parku Julianowskim. Kto zabił znanego naukowca? [ZDJĘCIA]

Agnieszka Jasińska
Aż 70 osób wzięło udział w sobotniej grze miejskiej w parku Julianowskim. Byli wśród nich m.in. harcerze, zuchy oraz ich rodzice. Uczestnicy zostali podzieleni na 8 oddziałów. Gracze rozwiązywali zagadkę śledczą. Wyjaśniali kto w piątek o godz. 22 zabił naukowca. Nie było to proste zadanie.

Do rozwiązania było 9 zadań głównych oraz kilka pobocznych.

- Trzeba było na przykład złapać złodzieja roweru, rozbroić bombę, znaleźć dodatkowe dokumenty - opowiada Sebastian Stefaniak, organizator rajdu szczepu "Bukowy Dom".

Uczestnicy gry zbierali odciski palców, zabezpieczali miejsce zdarzenia, biegali z butlami tlenowymi. Udało się rozwiązać zagadkę. Nagrodą dla śledczych był worek cukierków. Mordercą okazał się mafioso. Bardzo ciekawy był sam koniec zabawy. Uczestnicy dotarli do siedziby gangu. Jednak nie było tam mordercy.

Mafioso wziął jako zakładników prokuratora i sędziego. Próbował podpalić budynek, gdzie ich przetrzymywał. Nagle podjechała straż miejska i pomogła w schwytaniu mordercy. Straż pożarna natomiast ugasiła pożar.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
indianin
Kro wyraził zgodę żeby dzieci bawiły się w rozbrajanie bomb. To przecież nie bezpieczne. Pozatym śledztwem zajmuje się policja i nie wolno się do tego mieszać. Ale jak harcerze się nudzą to różne głupoty robią.
M
Makao
Suuuper, wymyślili zabawę dla dzieci o mordowaniu. Jakie to kształcące...
Dodaj ogłoszenie