Grzanie domów nas zmrozi. Gaz, węgiel, prąd, drewno, olej, ciepło z sieci… Wszystko drożeje i będzie drożeć

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Grzanie domów nas zmrozi. Gaz, węgiel, prąd, drewno, olej, ciepło z sieci… Wszystko drożeje i będzie drożeć
Grzanie domów nas zmrozi. Gaz, węgiel, prąd, drewno, olej, ciepło z sieci… Wszystko drożeje i będzie drożeć
Udostępnij:
Módlmy się o lekką zimę – tak Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, odpowiada na pytanie, jak sobie radzić z rosnącymi kosztami prądu i ciepła. Od wiosny do progu obecnego sezonu grzewczego gaz zdrożał na europejskich giełdach kilkunastokrotnie, oszalały ceny węgla energetycznego: w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) tona kosztowała w miniony piątek… 275 dolarów (1100 złotych!), gdy rok temu poniżej 60. Ogrzewanie domu węglem robi się piekielnie drogie także dlatego, że poszybowały opłaty za emisję (w tym roku z 20 do 63 euro za tonę CO2). Niechybnie przełoży się to na ceny ciepła z miejskiej sieci: w Tarnowie taryfy już poszły w górę, a krakowski MPEC czeka na zatwierdzenie nowych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki.

FLESZ - RPP podniosła stopy procentowe

Lawina złych wieści przed obecnym sezonem grzewczym zaczęła się od ogłoszenia nowych taryf PGNiG. Od 1 października gospodarstwa domowe płacą za gaz średnio o 7,4 proc. więcej niż we wrześniu. A to już trzecia podwyżka w tym roku: pierwszą (o 5,6 proc.) przeżyliśmy w kwietniu, kolejną (o 12,4 proc.) w sierpniu. Po uwzględnieniu innych składników (stałych i zmiennych) ogrzewanie domu gazem będzie w tym sezonie o ponad 20 procent droższe niż w poprzednim. Ceny gazu mocno prześcignęły więc (i tak już rekordową) inflację, o podwyżkach płac i emerytur nie wspominając.

Będą kolejne podwyżki cen gazu

Zła wiadomość: eksperci są zgodni, że od nowego roku, przed najzimniejszymi miesiącami sezonu (w 2021 roku był to w Małopolsce styczeń), dojdzie do kolejnych podwyżek cen gazu. Paweł Majewski, prezes PGNiG, przyznał to podczas Kongresu 590. Wprawdzie po zapowiedzi Gazpromu, że zwiększy dostawy do Europy, szokująca galopada na giełdach przyhamowała (w połowie zeszłego tygodnia cena gazu z dostawą w listopadzie sięgnęła w Holandii 1937 dolarów za tysiąc metrów sześciennych i była 27,7 procent wyższa niż we wtorek; w Londynie było to 1680 dol., gdy na początku ROKU stawki w Europie nie przekraczały 300 dol.), ale nadal mamy do czynienia z poziomami rekordowymi w dziejach. Gdyby miały się przełożyć na rachunki w Polsce, większość firm i gospodarstw domowych poszłoby z torbami. Przedsmak tego, co może się stać, przeżywają mieszkańcy kilku gmin w Wielkopolsce, kupujący gaz od spółki spoza grupy PGNiG: taryfy poszły im w górę nie o 7,4, lecz… 163 procent w porównaniu z wrześniem.

Do śmiechu nie jest także tym, którzy w obawie przed gazową drożyzną postanowili pozostać przy węglu. Ceny wysokokalorycznego ekogroszku lub orzecha z dowozem przebiły 1300 zł za tonę. To 30 procent więcej niż rok temu. Równie szybko rosną stawki za alternatywne paliwa, typu pellet czy drewno. Jeszcze szybciej drożeje olej opałowy oraz gaz z butli. Prąd zdrożeje niebawem o minimum 15-20 proc. Czekają nas też bolesne zmiany taryf MPEC-ów.

Czym grzać, panie premierze

Podłączeni do miejskiej sieci ciepłowniczej krakowianie to prawdziwi szczęściarze: do końca 2021 roku ogrzewanie mieszkań będzie ich kosztować tyle samo, co w zeszłym sezonie. Ale to koniec dobrych wiadomości. Od nowego roku ciepło mocno zdrożeje. O ile? Prezes Urzędu Regulacji Energetyki nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, ale można być pewnym, że będzie to minimum 10 proc., czyli tyle, ile od 1 października wzrosły stawki MPEC w Tarnowie.

- Obecna taryfa dla ciepła jest stosowana przez MPEC Kraków od 1 stycznia 2021r. i obowiązuje do 31 grudnia 2021 r. Nasze przedsiębiorstwo wystąpiło z wnioskiem do Urzędu Regulacji Energetyki o nową taryfę dla ciepła, która miałaby obowiązywać w okresie od 1 stycznia 2022 r. do 31.12.2022 r. W trakcie procedowania tej taryfy nie można określić poziomu cen, jaki zostanie zatwierdzony przez Prezesa URE - wyjaśnia Renata Krężel, rzeczniczka krakowskiego przedsiębiorstwa ciepłowniczego. Podkreśla, że udział ceny MPEC w łącznej cenie ciepła dla odbiorców wynosi około 35 proc. Pozostałe 65 procent przypada na ceny trzech wytwórców, od których przedsiębiorstwo kupuje energię cieplną (PGE Energia Ciepła S.A., CEZ Skawina S.A., ZTPO). Na ich stawki MPEC Kraków nie ma żadnego wpływu.

- Głównym nieprzewidywalnym kosztem w cenniku za ciepło jest poziom cen zakupionego ciepła u producentów. Kosztem, na który przedsiębiorstwo nie ma wpływu, jest także cena energii elektrycznej – zwraca uwagę Renata Krężel.

Wytwórcy ciepła zwracają uwagę nie tylko na wzrost cen surowców energetycznych (większość małopolskich elektrociepłowni i lokalnych kotłowni pali węglem), ale i niespotykane w dziejach koszty zakupu uprawnień do emisji CO2. Właśnie tymi ostatnimi tłumaczy obecną podwyżkę stawek za ciepło MPEC w Tarnowie. Nowa taryfa, która weszła w życie od 1 października, podnosi rachunki za ogrzewanie i ciepła wodę przeciętnie o 9,9 proc.

Władze tej spółki informują, że „przyczyną wzrostu cen ciepła w Tarnowie (a także w całej Polsce), są rosnące koszty EUA - uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Od stycznia 2021 r. ich cena wzrosła o 90 procent, osiągając historyczną wartość 62 euro za tonę! Koszt EUA jest wyższy o 130 procent w porównaniu do cen analogicznego okresu z poprzedniego roku (…) Nieprawdą jest, że budowa spalarni odpadów powstrzymałaby podwyżkę ceny ciepła w Tarnowie”.

Tarnowski MPEC wylicza, że udział uprawnień do emisji CO2 w ogólnych kosztach produkcji ciepła stanowi obecnie aż 28 procent. Daje to ponad 20 mln złotych rocznie, gdy w całym 2020 r. koszty emisji CO2 wyniosły 5,5 mln złotych, a więc prawie cztery razy mniej. Na pozostałe koszy produkcji ciepła składają się m.in. ceny paliw, energii elektrycznej, opłat środowiskowych, remontów i materiałów eksploatacyjnych niezbędnych do utrzymania prawidłowej pracy urządzeń i sieci ciepłowniczych oraz wynagrodzeń, opłat i podatków.

„MPEC S.A. w Tarnowie pracuje intensywnie nad projektami, które przyczynią się do zmniejszenia spalania węgla, a tym samym ograniczenia zakupu certyfikatów CO2, których cena nadal rośnie, co może spowodować kolejne problemy w najbliższych latach” – wyjaśniają władze spółki.

Około 10-procentowy wzrost rachunków za ogrzewanie i ciepłą wodę z miejskiej sieci w porównaniu z poprzednim sezonem, choć przewyższa inflację, wygląda zupełnie niewinnie w zestawieniu z tym, co dzieje się lub może wkrótce stać w gospodarstwach domowych korzystających z innych rozwiązań. Opłata za ogrzewanie przez MPEC (wraz z ciepłą wodą) przeciętnego 60-metrowego mieszkania w Krakowie wynosi dziś ok. 1900 zł rocznie, a 150-metrowego domu – 4,7 tys. zł. Można założyć, że w 2022 roku te rachunki wzrosną odpowiednio o 190 i 470 zł.

Jeśli nie MPEC, to co? Gaz, węgiel. drewno, pellet, prąd, olej...

Tymczasem ogrzewanie gazem ziemnym, które w poprzednim (zakończonym w kwietniu 2021) sezonie kosztowało właścicieli 150-domów przeciętnie 4,5 tys. złotych rocznie, już teraz zdrożało o ponad 20 proc., a od nowego roku zapewne znów zdrożeje. Oznacza to wzrost rachunków w tym sezonie grzewczym o minimum jedną trzecią, a więc 1500 zł.

Użytkownicy kotłów na gaz ziemny mogą się pocieszać (?), że jeszcze bardziej wzrosną rachunki osób ogrzewających domy olejem opałowym (przy 150-metrowym domu – średnio z 7,5 tys. do 10 tys. zł), gazem LNG (z butli – średni wzrost z 7 do 10 tys. zł) oraz prądem (średnio z 8 do 10 tys. zł rocznie). Chyba że właściciel tego ostatniego zainwestował kilkadziesiąt tysięcy złotych w pompę ciepła; wtedy rachunek roczny może nie przekroczyć 2500 zł.

Ponad 300 tys. gospodarstw domowych w Małopolsce wciąż używa do ogrzewania domów i podgrzewania ciepłej wody węgla różnej jakości. Do najpopularniejszych odmian należy ekogroszek (który wkrótce straci prawo do tej nazwy – ucięty zostanie przedimek „eko”), dużym wzięciem cieszy się „orzech”, o ziarnach od 25 do 80 mm; najlepsze gatunki wytwarzają dużo ciepła, a mało siarki i popiołu. Za to dobrodziejstwo trzeba jednak słono zapłacić. Ceny w hurtowniach przekroczyły właśnie 1300 zł za tonę (choć wciąż można znaleźć oferty z dowozem do 100 km po 1150 zł za tonę – przy zakupie minimum 3 t). To ponad 30 procent więcej niż w poprzednim sezonie. I taniej nie będzie, bo węgla w całej Europie brakuje (Polska też jest jego dużym importerem netto). Przeciętny 150-metrowy dom potrzebuje minimum 3, a przeważnie 4 ton węgla, co oznacza wydatek od 3,9 do 5,2 tys. zł. Miał węglowy pozwala obniżyć te koszty do 2,9 – 4 tys. zł, trzeba jednak do tego doliczyć całą mitręgę związaną z transportem, rozładunkiem, składowaniem i używaniem tego opału. O zatruwaniu siebie i sąsiadów nie wspominając.

Również ceny popularnego pelletu drzewnego przebiły 1000 złotych za tonę. Koszty ogrzewania są tu mniej więcej takie, jak przy dobrej jakości węglu. Podobnie wygląda to w przypadku najnowocześniejszych kotłów zgazowujących drewno – w poprzednim sezonie były mocno konkurencyjne wobec węgla, ale drewno na opał również mocno zdrożało. Z tego powodu nie opłaca się także grzać domu i wody kominkiem: koszty wychodzą takie, jak przy gazie ziemnym, a komfort obsługi (konieczność zasilania paleniska co chwilę) trudno tu nawet porównać.

Wideo

Materiał oryginalny: Grzanie domów nas zmrozi. Gaz, węgiel, prąd, drewno, olej, ciepło z sieci… Wszystko drożeje i będzie drożeć - Gazeta Krakowska

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ehh
11 października, 11:35, Gość:

Winna podwyżkom jest eko-lewacka opłata za emisję CO2 (63 euro za tonę)

11 października, 13:55, Krakowianka:

A gdzie niby, geniuszu, trafia to 63 euro za wyemitowana tonę? Do budżetu państwa polskiego, czyli rządu PiS. Ale żeś aferę odkrył! Jak zwykle w swoim piekiełku.

Czyli idąc tym tropem budżet sie bogaci. Yarek ma wiecej wpływów, więcej DAJE i w ten sposób stajemy sie bogatsi,prawsi i sprawiedliwsci.W takim razie niech nawet zamiast tych 63 będzie 1000! I niech koniecznie gostek od ponczu dokupi złota i wykupi blok reklamowy w kursktv albo nawet w ,,niezależnym "Bielsacie o tym informujac.A orlenowski czempion wdroży technologie wiązania CO2 w węglowodany a później juz prosta droga zeby robić z tego hot-dogi !.Auta na hot-dogi ,to byla innowacja!

K
Krakowianka
11 października, 11:35, Gość:

Winna podwyżkom jest eko-lewacka opłata za emisję CO2 (63 euro za tonę)

A gdzie niby, geniuszu, trafia to 63 euro za wyemitowana tonę? Do budżetu państwa polskiego, czyli rządu PiS. Ale żeś aferę odkrył! Jak zwykle w swoim piekiełku.

D
Denel
Dobrze że są tutaj też głosy świadczące o prawdziwych powodach wzrostów cen energii. A tym są szalone pomysły decydentów unii ( w tym KE), którzy wymyślili sobie że dla czystego powietrza będziemy zmuszeni korzystać z bardzo drogiej zielonej energii produkowanej przez konsorcjum rosyjsko-niemieckie na bazie ruskiego gazu i niemieckich wiatraków. Stąd ten atak na Turów i polskie kopalnie, praworządność, emigrantów i temu podobne tematy zastępcze.
E
Ehh
Tez nie wierzę, że jest tak duzy problem ze spaleniem w cyklu zamkniętym,czy jednoczesnej lityfikacji (C)wegla.Zrobili sobie jakiś dodatkowy dochód pt,,Opłaty za emisję "i tyle ,ktoś na tym trzepie kasę. Jak sie da ludziom wcisnąć kredyt hipoteczny na 30 lat za dach nad glowa, później wcisnąć im ze przyjdą Ruscy i mają za ten to mieszkanie na kredyt oddac życie, to mozna wszystko .
E
Ehh
O tej właśnie szansie chłopaki z poltyki mówiły. Niech sie martwią Ci co nie mają:Gazoportu im Ojca Narodu, Baltic pipe,gazu z (g)lupkow,megazloz gazu gdzies na Ukrainie ,kontraktow dlugoterminowych (po określonej, oczywiście okazyjnej cenie)itd..To jest właśnie ta szansa dla Polski !To tylko kwestia czasu,jak będą dopłacać, zeby tylko Polacy wypalili gdzieś te nadwyzki gazu,wszystko będzie na CZYSTY gaz,nawet traktory,czołgi (z hameryki),helioptery ,samoloty,tylko rządowe limuzyny beda na....xyz
G
Gość
Winna podwyżkom jest eko-lewacka opłata za emisję CO2 (63 euro za tonę)
j
jml13060
Może być taniej. Ekolodzy zwracają uwagę tylko na jedną stronę bilansu energetycznego - produkcję energii. Jest druga strona bilansu- zużycie pełne marnotrawstwa. Gdybyśmy nie marnowali wyprodukowanej energii, to moglibyśmy mniej energii produkować i obniżyć jej cenę. Gdzie marnujemy? Np. żarówki świecące 24h/dobę, samochody z włączonym za dnia oświetleniem, klimatyzacja przy otwartych drzwiach (miejska komunikacja, sklepy, mieszkania, urzędy), produkcja jednorazówek lub urządzeń z zaprogramowanym "czasem życia produktu", ogrzewanie pustych pomieszczeń, straty w przesyle energii, puste ulice oświetlone nocą, brak zielonej fali i generowanie korków komunikacyjnych, nieefektywne energetycznie technologie w produkcji, ... Ktoś bogaty może sobie pozwolić na straty energetyczne u siebie, bo mam kasę i stać mnie na zapłacenie rachunków za prąd. To nie jest obywatelska postawa wobec środowiska; dodatkowo powoduje wzrost cen surowców i prądu.
T
Także
No ale wyższe ceny to większe wpływy do budżetu a za to np Pan prezydent może zatrudnić np 300 nowych doradców wyremontować dworki, propagmdysci mogą dostac 2. Mld zł,
P
Piotr Dymitrowicz
No to pozostają śmieci!
Dodaj ogłoszenie