Hotel z belwederem i damami greckimi

    Hotel z belwederem i damami greckimi

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Duch znakomitej artystki kabaretowej Hanki Bielickiej wydaje się nadal unosić w pokojach Hotelu Polonia Palast, bowiem jego nazwę - wskutek pomyłki - zmieniono na Polonia Palace.
    Hotel Polonia Palast nie ma tego splendoru co Grand Hotel i nie został rozsławiony w literaturze, jak Savoy przez znanego pisarza austriackiego Józefa Rotha. Niemniej jego stylowe, zabytkowe, starannie odnowione mury - z narożnym belwederem i figurami niewiast antycznych - robią wrażenie i sprawiają, że jest jedną z wizytówek dawnej Łodzi. Warto też pamiętać, że swój apartament w Polonii miała znakomita artystka kabaretowa Hanka Bielicka.

    Początki hotelu sięgają schyłku belle epoque, gdy na rogu ul. Dzielnej i Widzewskiej, czyli obecnej Narutowicza i Kilińskiego, postawiono efektowny, pięciopiętrowy budynek. Był rok 1912. Miejsce wybrano znakomicie: przy ruchliwych ulicach i o rzut beretem od Dworca Fabrycznego, dzięki czemu podróżni mogli udawać się pieszo prosto do hotelu.

    - Z początku hotel nazywał się Palast, co po niemiecku znaczy "pałac" - opowiada Bartłomiej Woźniak, kierownik recepcji Hotelu Polonia Palast. - Nazwą tą określano luksusowe hotele, podobnie jak Grand, w całej Europie. Po 1918 roku na fali odczuć patriotycznych i niepodległościowych nazwę zmieniono na Polonia Palast. Kolejna zmiana nastąpiła przed wybuchem drugiej wojny światowej, gdy z powodu agresywnej polityki Adolfa Hitlera dały się wyczuć nastroje antyniemieckie. Dlatego zrezygnowano ze słowa Palast i została tylko Polonia. Tak też było po wojnie, zaś obecnie wrócono do nazwy przedwojennej: Polonia Palast.

    Niestety, nie wynika to z dumnej nazwy umieszczonej wysoko na narożnym belwederze w kształcie rotundy, gdzie widnieje napis... Polonia Palace. Tak więc w nazwie utrzymano słowo "pałac", tyle że po angielsku. Skąd ta niezwykła rozbieżność między napisem a oficjalną nazwą hotelu? Okazało się, że podczas ostatniego remontu obiektu - jak twierdzi Bartłomiej Woźniak - projektant pomylił się i zamiast Polonia Palast napisał Polonia Palace. Wykonawca robót uszanował wolę projektanta i mylący napis naniesiono na mury.

    Znakomity znawca łódzkich zabytków, prof. Krzysztof Stefański z Uniwersytetu Łódzkiego, w swej cenne pracy "Gmachy użyteczności publicznej dawnej Łodzi" podaje, że budowniczymi hotelu były dwa małżeństwa: Leopolda i Adeli Dobrzyńskich oraz Maurycego i Frani Dobrzyńskich, natomiast po pierwszej wojnie światowej właścicielami Polonii byli już jedynie bracia Leopold i Maurycy Dobrzyńscy.

    - W tamtych czasach był to jeden z trzech najlepszych hoteli w Łodzi, oprócz Grand Hotelu i Savoyu - podkreśla Bartłomiej Woźniak. - W budynku była winda, bieżąca woda, oświetlenie elektryczne, instalacja centralnego ogrzewania, lustra, marmury, stylowe meble. Co ciekawe, podczas upalnego lata do rur centralnego ogrzewania wpuszczano zimną wodę z bryłkami lodu, dzięki czemu w pokojach powstawała swoista klimatyzacja.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo