Ile zarabiają dyrektorzy departamentów w Urzędzie Miasta Łodzi? W ilu delegacjach uczestniczyli? Ile te wyjazdy kosztowały i co z nich wyniknęło? To tylko kilka pytań, które radni z klubu "Łódź 2020" zadali prezydent Łodzi. Twierdzą, że właśnie w tym zakresie powinna poszukać oszczędności.

- Gdy w ubiegłym tygodniu zaproponowaliśmy obniżenie opłat za parkowanie, radni PO zarzucili nam demolowanie budżetu. Dlatego prosimy prezydent Zdanowską by poszukała oszczędności - zaznacza Łukasz Magin, radny.

Żeby poszukiwania poszły szybciej, radni postanowili skierować panią prezydent na właściwy trop.

- Wydaje nam się, że stanowiska dyrektorów departamentów (pośredniczą między wydziałami UMŁ, a resortowymi prezydentami - red.) dublują się z kompetencjami wiceprezydentów. Zresztą, od takich stanowisk odchodzi już Wrocław - podkreśla radna Grażyna Gumińska. - Jesteśmy ciekawi, ile dyrektorzy łącznie zarabiają oraz ile kosztują ich delegacje.

W ubiegłym roku dyrektorzy departamentów zarabiali od 7,8 tys. zł do 12,5 tys.zł brutto. Jednak nie tylko te kwoty interesują radnych.

CZYTAJ TEŻ: Urząd Miasta Łodzi. Dyrektor departamentu zarabia jak prezydent

- Pytania zawarte w interpelacji dotyczą wszystkich umów na zlecenie i o dzieło zawartych przez miasto - mówi radna Iwona Boberska.

Kwota wydana na takie umowy cywilno-prawne może okazać się całkiem spora. Potwierdził to przykład ze stolicy.

- Jarosław Krajewski, warszawski radny PiS, stoczył sądową batalię, by poznać zarobki miejskich urzędników. Okazało się, że na umowy o dzieło i zlecenie w stolicy wydano aż 30 mln zł. Jesteśmy ciekawi, jaka skala tych wydatków jest w Łodzi - podkreśla Łukasz Magin.