Radni opozycyjnego klubu SLD wyliczyli, że do 30 czerwca władze Łodzi zrealizowały inwestycje za jedyne 188 mln zł. Tymczasem planowały, że w 2013 r. wykonają inwestycje warte ponad miliard złotych. Sojusz obawia się, że prezydent Łodzi w 2014 r. znów sięgnie do kieszeni łodzian i podniesie wszystkie lokalne opłaty: podatek od nieruchomości, czynsze, ceny biletów MPK, wody i ścieków.

- W ciągu pół roku do budżetu miasta wpłynęło 1,6 mld zł z prawie 3,5 mld zł zaplanowanych dochodów - mówi Władysław Skwarka, przewodniczący klubu radnych SLD. - Brakuje więc 170 mln zł. Jak tak dalej pójdzie to na koniec 2013 r. będziemy mieć 340 mln zł dziury budżetowej i trzeba będzie rezygnować z części inwestycji.

Władysław Skwarka wylicza, że Straż Miejska z zaplanowanych 10,5 mln zł dochodów zebrała nie całe 2 mln zł, a ZDiT z planowanych 204 mln zł - jedynie 72 mln. - Tegoroczne wpływy ze sprzedaży biletów MPK miały wynieść 161 mln zł - dodaje Władysław Skwarka. - Do 30 czerwca wpłynęło tylko 55 mln zł. Na konta miasta miało też wpłynąć 298 mln zł dotacji z Unii Europejskiej - jest tylko 76 mln zł.

Marcin Masłowski, rzecznik prezydent Łodzi uspokaja: - Przewodniczący Skwarka cały 2012 r. straszył, że mamy niskie dochody ze sprzedaży biletów. Tymczasem na koniec roku okazało się, że sprzedaliśmy je nawet za większą kwotę, niż zakładaliśmy. Według naszych wyliczeń, na 30 czerwca, dochody budżetowe mamy zrealizowane w 49,5 proc., a wydatki w 45 proc.

Szef klubu radnych SLD wylicza, że miasto zrealizowało inwestycje za jedyne 188 mln zł – przy planowanym ponad miliardzie w 2013 r. A to dawałoby realizację jedynie 17,2 proc. planu do 30 czerwca (liczone bez 228 mln zł, które miasto przekazało do spółki ŁSI, a potem te pieniądze wróciły do budżetu Łodzi).

Tymczasem rzecznik prezydent Łodzi twierdzi, że inwestycje wykonano w 31,5 proc. – Przed nami rozpoczęcie dużych inwestycji, np. budowy trasy WZ, część faktur za prace wykonane w pierwszym półroczu jeszcze nie spłynęło. Wykonanie inwestycji w 2013 r. za miliard zł nie jest zagrożone - tłumaczy Masłowski.

Tomasz Trela, wiceszef klubu radnych SLD wylicza, że dziś każdy łodzianin jest "zadłużony" na 2.640 zł (przy 1,8 mld zł zadłużenia miasta). W 2014 r. dług statystycznego mieszkańca może przekroczyć 3 tys. zł.

- W 2014 r. miasto chce wziąć 650 mln zł kredytów - mówi Trela. - Przy takiej polityce w 2015 r., czyli przy nowym rozdaniu unijnych pieniędzy, Łodzi może zabraknąć na wkład własny w inwestycje dotowane z UE. W przyszłym roku władze Łodzi chcą też wydrenować kieszenie łodzian i podnieść wszystkie opłaty, które od nich zależą, np. czynsze pójdą w górę o 20 proc.

Marcin Masłowski twierdzi , że przyszłoroczny budżet dopiero projektowany i jest za wcześnie by o tym mówić.