Ireneusz Jabłoński "nielegałem" wywiadu PRL. Hanna Zdanowska...

    Ireneusz Jabłoński "nielegałem" wywiadu PRL. Hanna Zdanowska zdecydowała o jego odwołaniu

    Marcin Darda

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Prezydent Hanna Zdanowska oświadczyła, że nie wyobraża sobie już współpracy z Ireneuszem Jabłońskim

    Prezydent Hanna Zdanowska oświadczyła, że nie wyobraża sobie już współpracy z Ireneuszem Jabłońskim ©Paweł Łacheta

    Wiceprezydent Łodzi Ireneusz Jabłoński był tzw. nielegałem wywiadu cywilnego w czasach PRL. Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska podjęła w środę decyzję o jego odwołaniu
    Prezydent Hanna Zdanowska oświadczyła, że nie wyobraża sobie już współpracy z Ireneuszem Jabłońskim

    Prezydent Hanna Zdanowska oświadczyła, że nie wyobraża sobie już współpracy z Ireneuszem Jabłońskim ©Paweł Łacheta

    Informację podała „Gazeta Polskiej”, powołując się na dokumenty z tzw. zbioru zastrzeżonego, które właśnie trafiły do Instytutu Pamięci Narodowej.

    Ireneusz Jabłoński, były członek zarządu Centrum im. Adama Smitha, a obecnie wiceprezydent Łodzi, według tych informacji był funkcjonariuszem peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Gustaw, a potem tzw. nielegałem wywiadu PRL.

    Według „GP”, chronologia była następująca: w 1987 r., gdy Jabłoński studiował na Politechnice Łódzkiej, odmówił pierwszej propozycji zatrudnienia go w SB. Jednak 1988 r. już sam zainicjował kontakt z SB, tłumacząc, że „chce od życia czegoś więcej”.

    W SB szybko mieli się zorientować, że jest świetnym materiałem na funkcjonariusza, stąd został przejęty przez komórkę wywiadu PRL zajmującą się tzw. nielegałami, czyli agentami prowadzącym działania wywiadowcze nielegalnie, pod inną tożsamością, tzw. legendą.

    Zobowiązanie do zachowania całkowitej tajemnicy miał podpisać w marcu 1988 r. W jego aktach, według GP, jest laurka, którą wystawił kpt. Modrzejewski z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: „(...) uważam, że reprezentuje w sposób ponadprzeciętny oczekiwane przez nas cechy pracownika czy też współpracownika wywiadu”.

    Czytaj też:Wiceprezydent Łodzi "nielegałem" wywiadu PRL?

    W raporcie padają też komplementy na temat inteligencji Jabłońskiego, szczerości wobec SB, a także deklarowanego przez niego materialistycznego światopoglądu. Jabłoński obok zdobywania informacji, deklarował także zdobywanie pieniędzy dla służb. Dodatkowym atutem kandydata Jabłońskiego miało być niemieckie pochodzenie jego dziadka ze strony matki, co mogło pomóc w uzyskaniu przez niego obywatelstwa RFN i uwiarygodnić jego „legendę” za granicą, podczas działań wywiadowczych.

    Na początku 1989 r. Jabłoński miał być przyjęty na półroczny okres próbny do pracy w wywiadzie jako „nielegał”, otrzymywał wynagrodzenie na poziomie młodszego inspektora SB. Po rozwiązaniu SB jego akta miały trafić do tzw. zbioru zastrzeżonego ze względu na bezpieczeństwo państwa. Ich odtajnianie rozpoczęło się w styczniu 2017 r.

    Po przełomie 1989 r. Jabłoński był m.in. burmistrzem Łowicza, zasiadał w zarządach kilku banków, był także członkiem zarządu Centrum im. Adama Smitha, a od dwóch lat jest wiceprezydentem Łodzi. Jest gospodarczym liberałem, doktorem nauk ekonomicznych, słynął dotąd z konserwatywnych poglądów i antylewicowych wypowiedzi.

    Jabłoński po ujawnieniu przez „GP” informacji o jego przeszłości, stwierdził w rozmowie z „DŁ”, że nie miał nic wspólnego z SB, a był pracownikiem wywiadu cywilnego MSW. Politycy łódzkiego PiS domagali się wczoraj od prezydent Łodzi ujawnienia oświadczenia lustracyjnego wiceprezydenta Jabłońskiego, bo „mieszkańcom należy się wiedza, czy nie rządzą nimi agenci”.

    Funkcje, które pełniłem, nigdy nie obligowały mnie do składania oświadczenia lustracyjnego - mówi „DŁ” Ireneusz Jabłoński.

    Do całej sprawy wiceprezydent Jabłoński ma się odnieść na czwartkowej konferencji. Nie czekała na nią prezydent Zdanowska, która jeszcze w środę wydała oświadczenie: „Ujawnione informacje są dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie wiedziałam o skali zaangażowania wiceprezydenta Ireneusza Jabłońskiego w działalność tajnych służb PRL. Po tym, czego dziś się dowiedziałam, nasza współpraca nie jest możliwa” - oświadczyła prezydent Łodzi.


    Kim byli „nielegałowie”?

    Byli kadrowymi oficerami wywiadu PRL.

    Działali w głębokiej konspiracji, w obcym kraju, poza oficjalnymi strukturami przedstawicielstw PRL, czyli nielegalnie. Byli wyposażeni w fikcyjne życiorysy, branżowo zwane legendami. „Nielegał” nie utrzymywał kontaktów z rezydenturą legalną, choćby ambasadą czy konsulatem. W PRL „nielegałowie” należeli do najbardziej cennej i sprawdzonej agentury komunistycznych służb i najbardziej elitarną strukturą wywiadu PRL. Podlegali Wydziałowi XIV Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, zajmującego się wywiadem z pozycji „N”, czyli nielegalnych. Oficerowie tego wydziału pracujący w centrali w dokumentach służbowych prawie nigdy nie występowali pod prawdziwymi danymi, lecz pod tzw. nazwiskami legalizacyjnymi. Ich tożsamość znali jedynie kolejni naczelnicy wydziału oraz szefowie departamentu I. Dostęp do ich danych miały też radzieckie służby specjalne. „Nielegałowie” nie korzystali z dyplomatycznych kanałów łączności. Szkolono ich indywidualnie m.in. w technice szpiegowskiej, jak szyfrowanie informacji, tajnopisanie, radiołącz-ność, wykrywanie i gubienie
    obserwacji obcych służb, a także radzenia sobie ze stresem czy „oszukiwania” wykrywaczy kłamstw.
    md


    ZOBACZ | Wydarzenia minionego tygodnia w Łódzkiem


    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (28)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie bardzo rozumiem, przecież takich byłych agentów wywiadu służb PRL jest w kraju od groma.

    Ciekawy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    Pracują, pełnią ważne funkcje i ich ocena zależy tylko od tego czy wspierają obecny rząd czy nie ?
    Przecież najwięcej konformistycznych postPRlowskich aparatczyków i funkcjonariuszy jest teraz w...rozwiń całość

    Pracują, pełnią ważne funkcje i ich ocena zależy tylko od tego czy wspierają obecny rząd czy nie ?
    Przecież najwięcej konformistycznych postPRlowskich aparatczyków i funkcjonariuszy jest teraz w PIS - i co ci są dobrzy bo wprowadzają sprawdzone metody trzymania narodu pod butem ?zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    I dzisiaj się podobnie werbuje ludzi do wywiadu/ działań agenturalnych,.

    Obserwator (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Tyle, że obecnie rządzący skupiają się na lokowaniu agentów w kraju - wszędzie: w firmach, urzędach, samorządach, mediach, bankach, uczelniach, stowarzyszeniach, fundacjach, komitetach, partiach i...rozwiń całość

    Tyle, że obecnie rządzący skupiają się na lokowaniu agentów w kraju - wszędzie: w firmach, urzędach, samorządach, mediach, bankach, uczelniach, stowarzyszeniach, fundacjach, komitetach, partiach i itp.. Mimo pełnej legalizacji państwowej, elektronicznej inwigilacji społeczeństwa, władze wprowadzają klasyczną metodę kontroli społeczeństwa - tacy agenci potrafią nadawać właściwy ton w tych organizacjach albo odwrotnie rozbijać od środka lub prowokować ingerencję organów ścigania, w tym ich delegalizację. Brak zaufania do społeczeństwa i związane z tym działania są jedną najbardziej zauważalnych zmian, ale czy dobrą i na pewno uzasadnioną - nie jestem przekonany. Jak widać , ci którzy się w to obecnie tak chętnie angażują mogą być różnie postrzegani po latach. Po za tym nie wiem dlaczego ta władza aż tak boi się własnych obywateli, że wraz z nowoczesnymi metodami kontroli, wprowadza rozwiązania z PRL.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zdanowska

    stomatolog (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    zdanowska ma uśmiech jak bandziorek z chłopaków do wzięcia.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    A fe, Hania!

    brrrum (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Tak postępować ze swoimi to się nie godzi! Człowiek oblatany, dobry agent - mógłby coś dla Łodzi i łodzian wywęszyć.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Konkurs

    du Peck (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 1

    Odwołała Nitę, Jabłońskiego ciekawe kogo następnego zrzuci z sań. Czytelnicy obstawiajcie. Nagrodą za trafienie będzie wyłącznie satysfakcja. Choć mawiają baba z wozu koniom lżej.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bardzo dziękujemy Pani Prezydent!Kiedy Zaczynamy???

    pracownicy Teatru Pinokio (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 6

    Pieniążki na nową siedzibę muszą być!!!!

    Do rejestru zabytków wpisano fabrykę Franciszka Schmiedera graniczącą z OFF Piotrkowska. Po pracach remontowych będzie tam siedziba teatru Pinokio oraz...rozwiń całość

    Pieniążki na nową siedzibę muszą być!!!!

    Do rejestru zabytków wpisano fabrykę Franciszka Schmiedera graniczącą z OFF Piotrkowska. Po pracach remontowych będzie tam siedziba teatru Pinokio oraz Centrum dla Najmłodszych.
    reklama

    Dawną fabrykę Schmiederów z końca XIX wieku przy ulicy Sienkiewicza 75/77 wielu łodzian pamięta jako harcerską składnicę „Czuj-Czyn”.

    Zachowały się trzy fabryczne budynki: dwie tkalnie i kotłownia. Wszystkie zostały wpisane do rejestru zabytków, ponieważ stanowią cenną pozostałość po budownictwie fabrycznym w rejonie ulicy Piotrkowskiej.

    Pofabryczne zabudowania sąsiedują z dawnym imperium przemysłowe Franciszka Ramischa, które ciągnęło się od ulicy Piotrkowskiej do Sienkiewicza. Podobnie wyglądała działka Schmiederów, którzy przy ulicy Piotrkowskiej wybudowali dom mieszkalny, a od strony ulicy Sienkiewicza fabrykę.

    - Fabryka Schmiedera to znakomity przykład ukazujący, jak rozwijało się budownictwo przemysłowe. Otóż, najpierw postawiono tam tkalnię mechaniczną (informacje, że była to przędzalnia, nie potwierdziły się). Był to budynek wielokondygnacyjny, z drewnianymi stropami i słabo oświetlony. Później zbudowano drugą tkalnię, która była niższa i bardzo dobrze oświetlona, ponieważ zastosowano przeszklony dach szedowy. Dodatkowo zbudowano tam kotłownię - mówi Piotr Ugorowicz z Wojewódzkiego Biura Ochrony Zabytków w Łodzi.

    Po śmierci Franciszka Ludwika Schmiedera w 1901 roku nieruchomość podzielono na wśród czterech spadkobierców. Byli nimi: wdowa Emilia, syn Karol Fryderyk oraz córki Marta Luecker i Elly Kroening.

    Zobacz też: Rewitalizacja Łodzi. W Wigencji powstanie Centrum dla Najmłodszych [WIZUALIZACJE]

    W latach trzydziestych XIX wieku część nieruchomości od strony Piotrkowskiej sprzedano Mowszy Chwatowi (następnym właścicielem został Jakub Kalmanowicz), natomiast od strony Sienkiewicza Helmutowi Schwartzowi.

    Starą fabryką z dwiema tkalniami zainteresowało się Zgromadzenie Tkaczy w Łodzi, które w 1936 roku kupiło nieruchomość, a trzy lata później sprzedało Alfredowi Hermansowi.

    I taka sytuacja zachowała się do wybuchu drugiej wojny światowej, po której obiekty fabryczne przejęło państwo. W czasach PRL użytkownicy parceli zmieniali się jak w kalejdoskopie. Wśród nich były między innymi Państwowe Warsztaty Samochodowe, Centrala Techniczo-Handlowa „Unitra-Serwis”, a także znana łodzianom Centralna Składnica Harcerska Czuj-Czyn.

    Od lat zabytkowe budynki są pustostanami, w których nic się nie dzieje. Wkrótce ma się to zmienić, bowiem stara fabryka zostanie poddana pracom remontowo-renowacyjnym.

    Rewitalizacja fabryki potrwa do 2019 roku, a koszt wszystkich prac ma nie przekroczyć 35 milionów złotych. Co będzie w wyremontowanych budynkach?

    - Budynki pofabryczne zmodernizujemy na potrzeby teatru Pinokio oraz Centrum dla Najmłodszych, które funkcją nawiąże do działań teatru. Powstaną tam pracownie dla dzieci rozwijające uzdolnienia manualne, wyobraźnię i kreatywność. Będą place zabaw angażujące dziecko nie tylko ruchowo, ale również rozwijające jego zainteresowania plastyczne i umiejętności aktorskie. Będzie miejsce na restaurację, w której menu, meble i organizacja przestrzeni spełni między innymi potrzeby dziecka - mówi Jolanta Baranowska z biura prasowego UMŁ Łodzi.

    Zobacz też: Teatr Pinokio w Łodzi straci siedzibę?zwińzwiń
    zwińzwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pinokio wyp... debilu.

    (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Nikt tam nie chodzi. Jesteście nudni.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    urząd i rada miejska

    ilona (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 5

    Szkoda słów co dzieje się w tym mieście.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    nowy członek pisuaru

    bombadil (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 13

    No, to teraz przyjmą go do pisu. Pełno tam byłych esbeków i komuny, dawnych członków PZPR.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Irek -

    żegnamy! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/lodz/a/nie-bedzie-nowej-linii-autobusowej-z-radogoszcza-do-lodzi-kaliskiej,9433456/

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wybór

    paul (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    więcej osób w otoczeniu może być?


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    smród w samorządzie

    zniesmaczony (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 1

    Doradca Zdanowskiej ds. EXPO tw. turysta. Jeśli Prezydent miasta zna przeszłość swoich współpracowników i nic z tym nie robi ... to wszystko jasne

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo