IV liga: ŁKS pokonał Borutę Zgierz 2:0 [ZDJĘCIA]

Paweł Hochstim
ŁKS - Boruta Zgierz 2:0 Paweł Łacheta
Piłkarze ŁKS kolekcjonują zwycięstwa w czwartej lidze. W środę łodzianie pokonali na własnym stadionie Borutę Zgierz i nadal nie stracili w rozgrywkach jeszcze ani jednego punktu.

- Na czterdzieste urodziny najbardziej cieszyłbym się z wygranej 4:0. Ale spokojnie, oczywiście będę cieszył się z każdej wygranej - żartował przed spotkaniem prezes ŁKS Łukasz Bielawski.

Nie tylko Bielawski był zadowolony, również oczywiście obchodzący imieniny Jacek Bogusiak, wieloletni kibic łódzkiego klubu, nie bez powodu nazywany "kustoszem tradycji ŁKS". A razem z nimi półtora tysiąca fanów, którzy wybrali się w deszczowe popołudnie na stadion przy al. Unii.

Mecz z Borutą długo ełkaesiakom się nie układał. Oczywiście przeważali, tworzyli sytuacje bramkowe, ale byli nieskuteczni. Do czasu dobrze też spisywali się zgierscy obrońcy. Tak, jak choćby w 21. minucie, gdy ładną dwójkową akcją popisali się Dawid Sarafiński i Adam Patora, ale piłkę spod nóg tego pierwszego wybił Przemysław Snita.

Trener Wojciech Robaszek denerwował się nieskutecznością swoich piłkarzy i raz po raz podbiegał do linii bocznej. Widać, że szkoleniowiec ma posłuch wśród zawodników, skoro zawołany przez niego Sarafiński, zamiast brać udział w akcji swojej drużyny, posłusznie stanął przy linii, by wysłuchać wskazówek trenera.

Pierwszego gola ŁKS zdobył w 39. minucie, ale powinien prowadził już wcześniej. Tuż przed golem groźnie strzelał Patora, ale Paweł Czekaj jeszcze zdołał uchronić Borutę przed stratą gola. Kilkadziesiąt sekund później piłki już nie zatrzymał, gdy niepilnowany Aleksander Ślęzak pewnym strzałem zdobył prowadzenie. Stracony gol chyba załamał zgierskiego bramkarza, bo od tego czasu zaczął popełniać błędy. I miał wielkie szczęście, że jeszcze przed przerwą nie wykorzystał tego Patora, który nie trafił do pustej bramki.

Ledwo rozpoczęła się druga połowa, a kibice ŁKS mogli czuć się spokojniej. Tym razem dobrze podawał Patora, a Ślęzak pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce.

Do końca meczu przewaga ŁKS, który wyraźnie przerasta inne zespoły czwartej ligi, nie malała, ale łodzianom nie udało się zdobyć kolejnych goli. Kilka razy próbowali Ślęzak i Sarafiński, ale skuteczność nie była środowego popołudnia mocną stroną ŁKS.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
a oni co prawie caly czas baty haha
..
pisanie o łksie to jak pisanie o niczym więc dam spokoj
Ł
Łodzianie
ZE WSI JESTEŚ NA WIEŚ WRÓCISZ !!!
L
LKS WAS OLEWA
hau,hau,hau
T
TEOFILÓW 1908
wstydzewskie mycie czerwonej geby!
S
SB1922
Rżnijmy Tą Sukę Żydzewski Naplecie
D
DBWA 1910
Czwartoligowe Odpadki ! Spuszczają się na maksa
K
Kl
...idźcie spać bo za parę dni wpierdol.Kolejny.
c
cynik
Tylko 2 lata i znowu bedziemy mieli derby w Lodzi (2-go ligowe, ale co tam! Derby to zawsze derby, co nie?)
C
CHN 1910
ALE SIĘ KAŁESIACY PODNIECAJĄ JAKBY LIGĘ MISTRZÓW ZDOBYLI TROCHĘ POKORY ŻAŚCIANKOWCY
J
JERZY
Gratuluję! Tak trzymać chłopaki! Pozdrawiam
c
co by się nie działo
i tak nigdy nie zginie
Dodaj ogłoszenie