Iwona Śledzińska-Katarasińska krytycznie o łódzkiej kulturze

Łukasz Kaczyński
Iwona Śledzińska-Katarasińska
Iwona Śledzińska-Katarasińska Wojciech Barczyński/Polskapresse
O efektach czwartkowej debaty z przedstawicielami środowiska łódzkiej kultury poinformowała dziennikarzy posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca sejmowej komisji kultury. Zganiła Wydział Kultury i Biuro Promocji w urzędzie miasta za chaotyczną politykę kulturalną.

Jak podkreśla posłanka, podczas spotkania z ludźmi kultury, które odbyło się w Teatrze Powszechnym, chciała dowiedzieć się co ogranicza środowisko, a co mu pomaga. Inną ważką kwestią był problem nieprzebijania się łódzkich wydarzeń kulturalnych do opinii ogólnopolskiej.

- To dobry okres, by środowisko zaczęło formułować swoje oczekiwania i artykułować problemy. Jesteśmy na dwa lata przed wyborami władz kraju i rok przed wyborami samorządowymi – mówiła Iwona Śledzińska-Katarasińska. - Mamy prężne środowisko, a tymczasem efekty są takie, jak tytuł w jednej z gazet: „Łódź muralami stoi”. Może i dobrze, że nimi stoi, choć nie tylko to powinno wybijać się poza Łódź. Jest Fashion Week, ale to w dużej mierze wydarzenie komercyjne, jest Festiwal Designu, choć nie wiem na ile design jest dziś jeszcze nośny. Ale już festiwal Łódź Czterech Kultur, który ustanowiony został jeszcze pod pierwotną nazwą jako sztandarowe wydarzenie łódzkie, jest całkowicie niewidoczny.

Biuro promocji nie promuje kultury

Iwona Śledzińska-Katarasińska krytycznie wypowiadała się także o pracy Wydziału Kultury, a zwłaszcza Biura Promocji i Współpracy z Zagranicą urzędu miasta. Uczestnicy debaty zgodnie podkreślali, że ich działania są niedostrzegane lub źle postrzegane przez Biuro Promocji. Dodała też, że prowadzony przez Bartłomieja Wojdaka wydział nie był zainteresowany walką o organizację Roku Tuwima. A także, że brakuje współpracy między Wydziałem Kultury a Biurem.

- Nie może być tak, że teatr, który chce pokazać spektakl za granicą otrzymuje odpowiedź odmowną - mówiła posłanka, mając na myśli Teatr Powszechny, który w Stuttgarcie i Londynie ma pokazać spektakl „Tu-wim”. - Biuro Promocji całkiem odseparowało się od łódzkiej kultury.

O wsparcie wyjazdu do Lyonu, miasta partnerskiego Łodzi, zabiegał w tym roku także Teatr „Pinokio”. Otrzymał on zaproszenie do przeprowadzenia warsztatów i pokazania spektaklu - ale budżet Teatru nie umożliwia pokrycia kosztów wyjazdu. Również tu odpowiedź była odmowna. Tymczasem tegoroczne zaproszenie to efekt wizyty w Lyonie w 2012 roku, do której Teatr został nakłoniony przez Biuro Promocji, w ramach obchodów jubileuszu partnerstwa obu miast. Wtedy "Pinokio" pokazał nagradzany spektakl "Historia występnej wyobraźni", który spotkał się jak widać ze świetnym odbiorem. Teraz była szansa znów pokazać kolejną produkcję.

Rok Tuwima a boje o Rubinsteina

- Rok Tuwima był niepowtarzalną okazją dla Łodzi, by wyjść poza własne podwórko. Nie powstała jednak spójna koncepcja jego obchodu, która wykraczałaby poza podzielenie otrzymanej z ministerstwa kultury kwoty – uważa posłanka i dodaje, że pieniądze zostały wydane na zbyt małe i mało znaczące wydarzenia.

Jej zdaniem środki rozpraszane są drobiazgi, eventy.

- Daje to satysfakcję organizatorom, ale i efekty są rozpraszane. To stan nie może być utrzymany – mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska i podkreśla, że nie ma w Łodzi choćby pięciu dużych imprez w długofalowej strategii które wspierałoby całe środowisko i na które pozyskiwano by środki z budżetu centralnego. - Cenną, skierowaną do określonego grona imprezą jest Festiwal „Tansmana”, ale już pianistyczny Festiwal Rubinsteina, który przez nazwisko wielkiego pianisty mógłby promować Łódź jako miejsce ważne dla kultury, przed każdą edycją musi toczyć wielkie boje o miejskie wsparcie.
Krytycznie posłanka odniosła się do zamieszania wokół reaktywowania Nagrody Literackiej Miasta Łodzi.

- Miejscy radni jak widać nie zrozumieli, że nie miała to być jedna z wielu nagród przyznawanych lokalnym animatorom, ale całe duże wydarzenie, które miało pokazać Łódź w innym świetle. Dziś chyba nikt nie wie jak ta nagroda będzie wyglądać - przyznaje Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Nie tylko krytyka

Relacjonując czwartkową debatę, posłanka stwierdziła, że dyrektorzy miejskich instytucji rozumieją, że jest kryzys, dlatego najbardziej dokucza im papierologia i rozrośnięta biurokracja. Wprowadzony przez Wydział Kultury system kontroli zarządczej wymusił zatrudnienie w instytucjach i w samym departamencie dodatkowych pracowników i audytorów, którzy – jak to określiła posłanka - obserwują jak papier przemieszcza się z biurka na biurko.

Iwona Śledzińska-Katarasińska zapowiedziała prawne ułatwienia dla instytucji kultury. Na dniach Sejm ma zająć się zmianą prawa o zamówieniach publicznych. Dla instytucji miałoby to oznaczać, że do kwoty 50 tysięcy euro nie trzeba będzie uruchamiać procedury przetargowej np. przy zamawianiu scenografii do spektaklu.

Posłanka sugeruje też podpisanie trójstronnego „Paktu dla kultury”. Określałby on:

  • miejsce i role konkretnych instytucji kultury,
  • redefiniował przyznawanie grantów i dotacji np. promował w konkursach o dofinansowanie te organizacje pozarządowe, które chcą współpracować z miejskimi instytucjami (jak doskonały przykład posłanka wskazała akcję „Dotknij Teatru” koordynowaną przez Teatr Nowy)
  • wskazywał wydarzenia i organy sztandarowe dla Łodzi
  • ograniczał biurokratyzowanie w prowadzeniu instytucji

Pod paktem podpisy mieliby złożyć sygnatariusze środowiska, władze, a także kierownictwo łódzkich mediów, które zobowiązałoby się do poważnego i obszernego traktowania tematyki kulturalnej.

Ostatnim wnioskiem z debaty było ustanowienie swoistej Rady Kuratorów, wybranych jednak nie przez miasto, ale przez środowisko twórców, którzy wskazaliby cieszących się autorytetem reprezentantów ze wszystkich dziedzin. Rada pełniłaby role opiniującą i doradczą m.in. oceniającą uchwały podejmowane przez urząd miasta i urząd marszałkowski.

Do udziału w debacie zaproszeni zostali przedstawiciele instytucji kultury finansowanych przed miasto i samorząd województwa, przedstawiciele samorządu, radni miejscy i wojewódzcy. Jak stwierdziła posłanka, odliczyła się na niej niestety tylko jedna czwarta zaproszonych.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kot789
Czy ta pani wciąż siada za kierownicę po spożyciu alkoholu?
G
Gość
Nie przypominam sobie zadnych reform w instytucjach kultury, a tylko kontrakty dyrektorow na dalsze sprawowanie wladzy, którzy moze powinni sie rozstać ze stanowiskami,są tacy ktorzy kierują dwoma teatrami i biorą podwójne wynagrodzenia,i sa tacy którzy nigdy nie otrzymaja pracy w instytucjach kultury,bo kazdy konkurs jest dla swoich, O czym my mówimy 7kadencji i nic,
K
Kazik
To z lekka żenujące, że to posłanka, która reprezentuje partię rządzącą w tym kraju, i w TYM mieście, która obstawia cały Urząd Miasta i Urząd Marszałkowski, czyli ustala wszystko to się dzieje w naszym mieście i regionie teraz nagle nie podoba się tej Pani, teraz ma pretensje. Do kogo? To przecież ta partia stworzyła lub nakazała stworzyć rozmaite strategie, z których teraz wszystkich się dzien po dni rozliczają ją media, a dzisiaj Pani KŚ mówi, że jej się to nie podoba jest niezgodne z strategią jej Partii. Dobre jaja.
Nie przypominam sobie też, żeby ta Pani zrobiła COKOLWIEK dla łódzkiej kultury wcześniej, poza bezceremonialnym popieraniem swoich faworytów (np. jeden z dyrektorek teatrów w Łodzi) i naciskaniu na kogo się dla większej kasy dla nich. Co chyba też jest niezgodne ze strategiami, a jednak ciągle się niektórzy politycy nie mogą się bez tych swoich przyzwyczajeń obyć.... Ach ta władza... Poza tym o ile się orientuję, że wydęta administracja kontrolna i przyrost urzędników w kulturze dotyczy wydziałów Urzędu Marszałkowskiego i jej podległym instytucjom, bo w UMŁ i jej instytucjach kultury, raczej jest niedobór i cięcia, cięcia, cięcia....
b
bez kultury
A czy ktoś z debatujących zadał Pani Poseł pytanie ,, co Pani zrobiła dla swojego miasta będąc posłem przez siedem kadencji "
T
Tej pan już dziekujemy
A co ona zrobiła dla kultury w Łodzi?
Ma swój wkład w odejście Camerimage, jedynej naprawdę liczacej się na świecie imprezy łódzkiej.
Ona i Zdanowska stoja też za zmianą funkcji w EC1 , które miało być studiem Davida Lyncha.
Co pani Katarasińska ze Zdanowska zrobiły z faktem że Walczak ustawiał przetarg na rewitalizację Lyncha, a Lynch mówił o zabijaniu Łodzi w TVP?
Pani Katarsińska zasłyneła tez debatą w Teatrze o prawach twórców.
Dlaczego pani nie wspomni, o zmarnowaniu 25 mln w Specjalnej Strefie Sztuki, za którą odpowiadał tez Walczak?
czy to prawda , że miała pani być kandydatem na Ministra Kultury ale kolega poseł ujawnił pani antysemickie teksty w Głosie Robotniczym?
My pani już nie ufamy.
KULTURALNI
b
bbb
W odpowiedzi na wypowiedzi pani poseł, dyrektor Wydziału Kultury postanowił odejść z pracy :)
Dodaj ogłoszenie