Jacek Pasiński: Z dumą mówię, że jestem łodzianinem

    Jacek Pasiński: Z dumą mówię, że jestem łodzianinem

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Rozmowa z Jackiem Pasińskim, trenerem siatkarek Budowlani Łódź
    Jacek Pasiński: Będziemy starać się nie zawieść Łodzi, godnie ją reprezentować i grać jak najlepiej

    Jacek Pasiński: Będziemy starać się nie zawieść Łodzi, godnie ją reprezentować i grać jak najlepiej ©Krzysztof Szymczak

    Pochodzi Pan z Łodzi?
    Tak, udało mi się urodzić w tym mieście. Spędziłem w niej całe życie i tego nie żałuje.

    Z którą częścią miasta jest Pan najbardziej związany?
    Może nie z konkretną częścią Łodzi, ale z łódzkimi halami sportowymi. Znam wszystkie, we wszystkich grałem, gdy byłem siatkarzem. Potem miałem z nimi kontakt jako trener.

    A jest taka hala sportowa, którą darzy Pan wielkim sentymentem?
    Jest, a w zasadzie jej szczątki. To dawna hala „Resursy”. W niej się wychowałem. Uczyłem się tam rzemiosła siatkarskiego. Zawsze będę miał sentyment do tego miejsca. Serce się kraja, gdy przejeżdżam koło tego miejsca i widzę zgliszcza tej hali. Tam zagrałem swój pierwszy mecz...

    Okolice hali wyglądały kiedyś inaczej?
    Nawet zupełnie inaczej! Aleja Włókniarzy kończyła się przy Dworcu Kaliskim. Jeździły tam trzy tramwaje. Pamiętam ich numery: 25, 26 i 14. „14-tka” dojeżdżała na Dąbrowę. Ja wychowałem się na Zarzewie, więc to połączenie najbardziej mi pasowało.

    Dziś jest Pan trenerem siatkarek „Budowlanych”, jednej z niewielu łódzkich drużyn, która gra w ekstraklasie...
    Na tym też ubolewam, że łódzki sport tak podupadł. W ekstraklasie oprócz siatkarek grają też jeszcze rugbiści „Budowlanych”, koszykarki „Widzewa”... Kiedyś było zupełnie inaczej. Łódzkie drużyny w wielu dyscyplinach dominowały w kraju. Miasto było zdecydowanie bardziej sportowe. Teraz wielki kapitał powędrował do innych miast. Wiadomo, że Łódź leży blisko Warszawy. To też sprawia, że ciężko do nas sprowadzić jakiś większy kapitał i wesprzeć w ten sposób sport.

    Siatkarki to taka sportowa duma Łodzi?
    Cieszę się, że wiele osób tak odbiera naszą drużynę. Będziemy starać się nie zawieść Łodzi, godnie ją reprezentować i grać jak najlepiej.

    Gracie w pięknej hali, Atlas Arenie...
    No tak... Może taka hala, jak na nasze potrzeby, jest trochę za duża. Marzę, by kiedyś na meczu siatkarek „Budowlanych” ta hala zapełniła się do ostatniego miejsca. Oby tak się stało!

    Mistrzostwa świata, Liga Światowa pokazują, że łodzianie lubią siatkówkę...
    No tak. Tylko łodzianie lubią siatkówkę na określonym poziomie. Gdy w Łodzi swoje mecze w Lidze Mistrzów rozgrywała Skra Bełchatów, to hala była pełna. Komplet kibiców zasiadł w Atlas Arenie nawet wtedy, gdy „Skra” grała mecz ligowy z rzeszowską „Resovią”. Tak więc łodzianie lubią siatkówkę, żyją tym sportem. Często zaczepiają mnie kibice i pytają, jakie mamy plany, co chcemy osiągnąć w lidze, jak zespół rokuje. To bardzo miłe i budujące.

    Mistrzostwo Polski dla siatkarek „Budowlanych” to na razie odległa przyszłość?
    Na razie odległa. Choć nikomu nie należy odbierać szans. Sport jest przecież tylko sportem. Ale wydaje się, że sprawa mistrzostwa Polski jest rozwiązana. Chemik Police ma bardzo wysoki budżet. Ściągnął najlepsze siatkarki z całego świata. Będzie bardzo ciężko z nimi walczyć.

    Tak więc na mistrzostwo Polski dla Łodzi trzeba będzie poczekać?
    Na pewno. Ale trzeba podziękować zarządowi „Budowlanych”, że od kilku lat zbiera odpowiedni kapitał, dzięki czemu łódzkie siatkarki liczą się w krajowej elicie. A łodzianie w swoim mieście mogą oglądać najlepsze polskie siatkarki.

    A jak rdzenny łodzianin patrzy na rodzinne miasto?
    Nieraz z nostalgią wspominam dawną Łódź, jej wąskie ulice. Na moich oczach powstawała aleja Mickiewicza, Włókniarzy. Teraz Łódź jest wielką aglomeracją, która zmienia się na korzyść. Powstaje nowa trasa W-Z, nowy dworzec Łódź Fabryczna. Jestem więc dumny z tego, że jestem łodzianinem. Mieszkam w mieście, w którym jest Manufaktura.

    A czego by Pan życzył łódzkim kibicom siatkówki?
    Wielu emocji i doczekania czasów, by łódzkie drużyny walczyły regularnie o najwyższe stawki. Nie tylko siatkarki, ale również w innych dyscyplinach.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo