Jak obchodzono Wielkanoc w przedwojennej Łodzi? [ARCHIWALNE KARTKI ŚWIĄTECZNE]

Anna Gronczewska
Kiedyś wysyłanie kartek ze świątecznymi życzeniami było czymś powszechnym
Kiedyś wysyłanie kartek ze świątecznymi życzeniami było czymś powszechnym Archiwum Państwowe / Łódź
Wielkanoc w przedwojennej Łodzi, tak jak dzisiaj, przebiegała pod znakiem świątecznych zakupów, porządków. Nie zapominano o najuboższych, dla których przygotowywano wielkanocne paczki. Ale nie brakowało też dramatycznych wydarzeń...

Przedwojenne gazety lubiły wspominać święta wielkanocne sprzed lat. Przypominały, że w 1905 roku, w okresie bezpośrednio poprzedzającym Wielkanoc, doszło do szeregu zamachów na carskich oficjeli. A w Wielki Piątek wybuchła bomba w portierni fabryki Poznańskiego przy ul. Ogrodowej. Zginął wtedy fabryczny portier, Gawlak.

Z kolei w Wielkanoc 1911 roku w kamienicy przy ul. Kilińskiego 151 moskale odkryli siedzibę rewolucjonistów-mścicieli. Tak nazywano, według ówczesnej prasy, grupę terrorystyczną, która dokonywała wywłaszczeń i zwykłych rabunków na rzecz szajki na czele której stał niejaki Dłużniewski. Nazywano go nawet postrachem Łodzi.

- Dom przy ulicy Kilińskiego otoczyły ogromne oddziały wojska, policji - czytamy w prasie z 1911 roku. - Bandyci poczęli się ostrzeliwać, posiadali ogromne zapasy broni i amunicji, dzięki czemu trzymali się przez kilka dni. Oblężenie trwało od Wielkiej Soboty aż do trzeciego poświątecznego dnia. Zakończyło się ostatecznie wytraceniem wszystkich członków szajki, z hersztem na czele. Oprócz zabitych 6 członków szajki, rannych zostało wielu policjantów moskiewskich i żołnierzy.

Podczas Wielkanocy w 1908 roku spaliły się wielkie składy Towarzystwa Ekspedycyjnego "Nadzieja" przy ul. Cegielnianej (Jaracza). Cztery lata wcześniej wielki wybuch gazu miał miejsce w kamienicy przy ul. Piotrowskiej 108. Spowodowała go nieostrożność synka właściciela domu. Zginęło wtedy kilka osób, a straty oszacowano na 40 tys. rubli.

Do wielkiej tragedii doszło też w Wielki Czwartek, 14 kwietnia 1927 roku. Wtedy to bezrobotny Adam Walaszczyk zabił prezydenta Łodzi, Mariana Cynarskiego. Jego pogrzeb odbył się w drugi dzień świąt wielkanocnych i zgromadził blisko pięćdziesiąt tysięcy łodzian...

Choć Wielkanoc 1929 roku przypadała na początku kwietnia, to łodzian spotkała niemiła niespodzianka. Nastąpił bowiem niespodziewany powrót zimy. W pierwszy dzień świąt w Łodzi zaczął padać obficie śnieg. Zanotowano też niewielkie przymrozki. Przed tamtą Wielkanocą pełen oburzenia list do wiernych skierował biskup Wincenty Tymieniecki, pierwszy ordynariusz diecezji łódzkiej.

- Istniał w kraju naszym zwyczaj, będący wypływem katolickich uczuć polskiej ludności, że w trzy ostatnie dni Wielkiego Tygodnia poświęcone rozważaniu Męki i śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa, wszelkie lokale rozrywkowe jak teatry i kinematografy bywały zamknięte - pisał biskup Tymieniecki. - W roku bieżącym zwyczaj ten został zdeptany: w Wielki Czwartek i Wielką Sobotę kinematografy w naszem mieście mają być otwarte i czynne. Jest to obelga dla katolickiej ludności miasta Łodzi. Wobec tego w imię naszych uczuć religijnych, w imię polskiej tradycji narodowej zaklinam Was aby ani jeden wierzący i kochający tradycję Polak katolik nie odwiedził w te dni żadnego kinematografu. Ukochani, spełnijcie swój święty obowiązek, a radosne Wielkanocne święta napełnią Was wewnętrznem zadowoleniem, co niech Wam da Zmartwychwstający Zbawiciel.

Wielkanoc ta nie była szczęśliwa dla wielu łodzian. Na przykład 45-letni Juliusz Kerla, tkacz, zamieszkały przy ul. Wólczańskiej wpadł w drugi dzień świąt pod tramwaj podmiejski na Rokiciu. Pojazd zmiażdżył mu nogi. Natomiast na dworcu Łódź Kaliska nieznani sprawcy napadli na szeregowego Jana Bieniasa...

W przeddzień Wielkanocy 1931 roku Łódź żyła upadłością Banku Handlowego. W Wielki Piątek aresztowano jego wicedyrektora, J. Kalinowskiego.

- Aresztowanie pozostaje w związku z upadłością - czytamy w "Echu" z 4 kwietnia 1931 roku. - Wicedyrektor Kalinowski został chwilowo osadzony w areszcie przy urzędzie śledczym. Wiadomość ta wywołała w sferach handlowych łatwo zrozumiale wrażenie. Jak więc z tego wynika, sprawa upadłości Banku Handlowego przedstawia się dość zagadkowo. Władze sądowe widocznie będą sprawdzały czy nie ma cech złośliwego bankructwa.
W 1933 roku, przed Wielkanocą, łódzkie gazety ostrzegały panie przed robieniem trwałej ondulacji, a także farbowaniem włosów i brwi. Straszyły, że trwała ondulacja pozostawia nieraz na skórze głowy przykre, okrągłe ślady oparzeń.

- Środki służące do farbowania i do utlenienia włosów, wywołują często wypryski na twarzy i szyi - ostrzegano łodzianki. - Po farbowaniu henną obserwowano wypadki nieznośnego swędzenia głowy, tak silnego, że trzeba było uśmierzać je za pomocą środków narkotycznych.

Odradzano te stosowanie innych kosmetyków i zabiegów. Pisano, że golenie włosów pod pachami lub usuwanie ich w inny sposób wywołuje nieraz ropnie gruczołów potowych.

- Szminki, pudry, pomadki do warg, wody do płukania ust wywołują u wielu osób zapalenia skóry na twarzy - czytamy w "Echu", które ukazało się w Wielki Piątek 1933 roku. - Woda kolońska powoduje czasami plamy na skórze. Noszenie bransoletek i naszyjników nie zawsze bywa zupełnie bezpieczne wywołuje bowiem nieraz zapalenia skóry w miejscach stale przez nie podrażnianych...

"Echo" informowało, że w Wielką Sobotę na terenie wszystkich parafii katolickich w Łodzi będzie miało miejsce święcenie pokarmów. Tyle, że nie w kościołach, a w domach parafian. Miało trwać do wieczora. Natomiast w łódzkiej katedrze, w Wielką Sobotę o godzinie 6 rano odbyło się uroczyste nabożeństwo, podczas którego nastąpiło uroczyste poświęcenie Paschału i wody do chrztu.

- W niedzielę o godzinie 5-tej rano w katedrze rozpocznie się Rezurekcja - pisało 15 kwietnia, w Wielką Sobotę 1933 roku "Echo". - Po trzykrotnem okrążeniu dziedzińca katedralnego przez procesję, przy śpiewie "Wesoły nam dzień nastał" nastąpi uroczyste odśpiewanie jutrzni, w wykonaniu chórów katedralnych. O godzinie 7-ej rano J.E. ks. biskup dr. Tymieniecki, w licznej asyście duchowieństwa odprawi nabożeństwo. O godzinie 11-ej rano odbędzie się suma, w czasie której biskup Tymieniecki wygłosi kazanie. Rezurekcja we wszystkich kościołach katolickich na terenie Łodzi rozpoczyna się w niedzielę o godzinie 5 rano. W czasie Rezurekcji w poszczególnych kościołach odśpiewane zostaną pieśni religijne w wykonaniu chórów kościelnych oraz odegrane przez orkiestry poważne utwory muzyczne...

W 1937 roku, już w Wielkim Tygodniu, doszło w Łodzi do kilku dramatycznych wydarzeń. Gazety donosiły, że na życie targnęła się 18-letnia Marianna Wasel, która pracowała jako służąca w jednym z mieszkań kamienicy przy ul. Cegielnianej 21 (dziś ul. Jaracza). A wszystko przez przedświąteczne zakupy. W drodze do sklepu dziewczyna zgubiła 5 zł. Wróciła do domu i powiedziała o tym chlebodawczyni. Ta zrobiła jej awanturę. Przerażona służąca wyjęła z szafki butelkę z kwasem solnym. I wypiła kwas.

- Wijącą się w strasznych bólach znaleziono ją po kilku minutach - czytamy w świątecznym wydaniu "Ekspressu" z marca 1937 roku. - Wezwano pogotowie. Lekarz pogotowia zawiózł Waselównę do szpitala w Radogoszczu w stanie bardzo poważnym.
Do poważnych wypadków dochodziło też podczas przedświątecznych porządków. Pecha miała 56-letnia Agnieszka Tosek, łódzka robotnica, zamieszkała przy ul. Rokicińskiej 76. Kobieta postawiła na kuchni pudełko z pastą, by potem łatwiej wyszorować nią podłogę. Ale nastąpił niespodziewany wybuch...

- Rozlana pasta rozlała się po ciele Toskowej, która wijąc się z bólu poczęła wzywać pomocy - czytamy w jednej z łódzkich gazet z końca lat 30. Pechową kobietę opatrzył lekarz pogotowia Czerwonego Krzyża.

Pecha miała też 18-letnia Aurelia Pańczyk, służąca w domu przy ul. Klonowej 34. Dziewczyna poparzyła się wrzącą wodą, którą zagotowała, by umyć okna. Natomiast 36-letnia Maria Chęcińska, zamieszkała w kamienicy przy al. Kościuszki 41, zmieniała przed Wielkanocą firanki. Jednak wystarczyła chwila nieuwagi i kobieta spadła z drabiny odnosząc ciężkie obrażenia...

Przed Wielkanocą w 1937 roku łodzianie nie zapomnieli o najuboższych mieszkańcach miasta. Paczki żywnościowe rozdawał Miejski Komitet Obywatelski. Dostało je 125 osób. W paczce znalazło się po kilogramie kiełbasy, słoniny, strucla i kilka innych artykułów. Wszystkie paczki poświęcił ks. Henryk Rybus.

Natomiast pracownicy Starostwa Grodzkiego dokonali przedświątecznej lustracji sklepów. Sprawdzali między innymi, czy kupcy nie wykorzystują świąt do podwyższania cen. Karano też tych, którzy prowadzili handel po godzinie dziewiątej wieczorem. Zatrzymano też siedmiu naganiaczy, którzy zatrzymywali przechodniów na ulicy i zmuszali ich do wejścia do sklepu.

Jednocześnie przedświąteczne gazety z 1937 roku informowały, że w Wielką Sobotę urzędy będą czynne do godziny 12, poczta do godziny 16, a tramwaje zaczną zjeżdżać do remizy już o godzinie 8 wieczorem... Sklepy miały zostać zamknięte o godzinie 18. W Wielką Sobotę zawieszone zostały wszelkie przedstawienia teatralne. Nieczynne były banki...

"Echo" , które ukazało się w Wielką Sobotę, 8 kwietnia 1939 roku, informowało, że rzesze łodzian odwiedziły kościoły podczas Wielkiego Tygodnia. W Wielką Środę w katedrze odbyła się "Jutrznia światła". W Wielki Czwartek biskup Włodzimierz Jasiński, ówczesny ordynariusz diecezji łódzkiej, obmył nogi dwunastu starcom i poświęcił oleje. Wielkopiątkowym uroczystościom przewodniczył biskup Kazimierz Tomczak, sufragan łódzki.

- Rezurekcja w katedrze rozpocznie się w Wielką Sobotę, o godzinie 20 - informowało "Echo". - Nabożeństwo będzie celebrować bp. Kazimierz Tomczak, a kazanie wygłosi bp. Włodzimierz Jasiński. W pierwszy dzień świąt uroczystą sumę odprawi bp. Włodzimierz Jasiński, a kazanie wygłosi biskup Tomczak.

"Echo" informowało też, że w kilku łódzkich kościołach, między innymi: Świętego Krzyża, Przemienienia Pańskiego, św. Anny i św. Kazimierza rezurekcja zaczynała się w niedzielę o godzinie 5. Natomiast w parafiach św. Józefa i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pół godziny później...

Paczki dla biednych przygotowało Towarzystwo Opieka. Zaznaczono, że zrobiło to mimo trudności materialnych. Urządziło też "święcone" w sześciu świetlicach dla dzieci bezrobotnych rodziców. W paczkach znalazły się między innymi kiełbasa, strucla, jajka i czasem słodycze. Polski Czerwony Krzyż przygotował zaś paczki dla chorych żołnierzy. Natomiast w drugi dzień świąt Łódzka Rodzina Radiowa zapraszała na dancing do restauracji Hotelu Polskiego przy ul. Piotrkowskiej 3...

Jako jedną największych atrakcji, które czekały łodzian podczas świąt wielkanocnych w 1939 roku, była wizyta w mieście cyrku Staniewskich. Rozbił swój namiot przy al. Kościuszki 5/7. W programie przygotowano tresurę lwów morskich...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie