Jak wygląda Halina z Sanatorium Miłości? Co robią uczestnicy Sanatorium Miłości i The Voice Senior? 19.02.2022

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Programy dla ludzi 60 plus biją rekordy popularności. Wielką widownię mają kolejne edycje „Sanatorium miłości”, a także  The Vois Senior. Ich uczestnicy stali znani i popularni.
Programy dla ludzi 60 plus biją rekordy popularności. Wielką widownię mają kolejne edycje „Sanatorium miłości”, a także The Vois Senior. Ich uczestnicy stali znani i popularni. Facenook/TVP/archiwum Dziennika Łódzkiego
Udostępnij:
Co robią uczestnicy Sanatorium Miłości i The Voice Senior? Wielką widownię mają kolejne edycje „Sanatorium miłości”, a także The Voice Senior. Ich uczestnicy stali znani i popularni. Programy dla ludzi 60 plus biją rekordy popularności.

Jak dziś wygląda Halina z Pabianic? Co robi Władysław z Łodzi? Programy dla 60 plus

Łodzianin Cezary Mocek był jednym z najbardziej lubianych uczestników pierwszej edycji „Sanatorium miłości”. Został zwycięzcą programu. Ogłoszono go „Królem turnusu”. Królową została Walentyna Kozioł z Mikołowa. Niestety Cezary nie doczekał emisji tego odcinka. Umarł w lutym 2019 roku. Jego pogrzeb zgromadził tłumy. Na Cmentarz Stary przy ul. Ogrodowej, gdzie został pochowany przyjechał nawet Jacek Kurski, prezes TVP. Cezary Mocek był łodzianinem. Wychował się na ul. Wschodniej. Potem przeniósł się na Teofilów. Przez wiele lat pracował jako taksówkarz. 13 lat temu przeżył wielki dramat. Jego żona wyszła rano do pracy. Przechodziła przez pasy i została potrącona przez samochód. Zginęła. Stało się to na Teofilowie.

- Ta najważniejsza, ostatnia kobieta w moim życiu wybrała mnie – wspominał żonę w „Sanatorium miłości” Cezary Mocka. - Powiedziała: to jest tylko ten i nikt inny. Z każdym rokiem wzrastała miłość. Myśmy za sobą szaleli przed wypadkiem..

W jednym z ostatnich wywiadów Cezary Mocka mówił, że bardzo chciał znaleźć bratnią duszę. Dlatego zgłosił się do „Sanatorium miłości”
-

Byłem przez osiem miesięcy w związku – tłumaczył. - Ale jak ta pani dowiedziała się, że idę na operację, to mnie zostawiła. Tłumaczyła, że chce żyć na luzie, a była już po sześćdziesiątce..

Wiesława Kwiatek z Warszawy w czasie „Sanatorium miłości” bardzo zbliżyła się do Cezarego Mocka. Ostatnie odcinki programu nagrano przed Bożym Narodzeniem, ale oni cały czas pozostawali w kontakcie i mieli wspólne plany.

- Byliśmy blisko z Cezarym, darzyłam go bardzo dużą sympatią – zapewniała Wiesława Kwiatek. - Nasza znajomość miała się rozwijać. Dzwoniliśmy codziennie do siebie. Mieliśmy jechać nad Solinę, na spływ Dunajca. Cezary obiecywał, że weźmie mnie w takie miejsca, których jeszcze nie widziałam. Cieszył się, że właśnie zreperował samochód.. Ale plany się rozwiały... Był zdrowy, brał udział w programie we wszystkich aktywnościach. Ja dalej nie wierzę, że on nie żyje.. Był dżentelmenem, potrafił adorować kobiety w dawnym stylu..

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

Królowa z Pabianic

Trzecią edycję „Sanatorium miłości” też wygrała mieszkanka naszego województwa. To Halina Jaksa z Pabianic. Szybko zdobyła sympatię uczestników programu, ale też widzów. Wybrano ją „Królową turnusu”. Jest otwarta, kontaktowa, lubi ludzi.
Halina Jaksa należy do pokolenia 60 plus. Od lat związana jest z Pabianicami, choć teraz mieszka na działce w okolicach tego ]miasta. Tam hoduje kury, warzywa w ogródku.

- Ale w Pabianicach mam mieszkanie, tu jestem zameldowana – dodaje. - Od wielu lat jestem sama. Z mężem jesteśmy w sądowej separacji. Mam troje dzieci i czworo wnuków.

Halina Jaksa teraz robi jedne z najlepszych w Pabianicach pierogi, kluski leniwe. Pracuje w barze przy ul. Moniuszki. Twierdzi, że „Sanatorium miłości” to dla niej była przygodą życia. Nawet przez chwilę nie żałowała, że wzięła udział w programie.

- Wcześniej kilka razy byłam w sanatorium jako kuracjuszka – opowiada. - Byłam m.in w Polańczyku, Iwoniczu, Busku, ostatnio w Sopocie. Lubię tańczyć, śpiewać, nie przepuściłam żadnego wieczoru. Chodziłam na tańce. Jestem osobą wesołą, szybko nawiązuje kontakt z innymi. Gdy jadę do sanatorium to nigdy nie chcę jednoosobowego pokoju, ale wybieram trzyosobowy. I zawsze miałam szczęście natrafiałam na fajne koleżanki. Cały czas mamy kontakt. Choć mieszkają na przykład w Olsztynie, Warszawie, Katowicach, Białymstoku czy koło Bolesławca. Teraz koleżanki oglądają mnie w telewizji!

Choć od nagrania programu minęło już sporo czasu dalej utrzymuje kontakty z koleżankami i kolegami z „Sanatorium miłości”, Nawet obiecali, że ją odwiedzą. Wśród nich jest też Teresa ze Zgierza.
- Ona wiele lat mieszkała w Kanadzie, ale rozwiodła się i wróciła do Polski – dodaje pani Halina. - Zamieszkała u siostry w Zgierzu. Planuje tam kupić mieszkanie. Nie pali się, by wracać do Kanady.

Władysław szykuje się do ślubu

W drugiej edycji „Sanatorium miłości” wzięła udział Iwona z Radomska. W programie poznała miłość. Został nią inny uczestnik, Gerard ze Śląska. Ich miłość kwitnie. Mieszkają razem i planują ślub. W tym sezonie wystąpił też Władysław Balicki z Łodzi, który cieszył się dużą sympatią widzów i uczestników.

- To była przygoda mojego życia! - zapewnia pan Władysław. - Gdybym jeszcze raz miał podjąć decyzje, to na pewno znów zgłosiłbym się do programu. Zyskałem ogromną popularność. Ludzie zaczepiają mnie, rozmawiają, zadają pytania. To bardzo miłe. Nie spotkałem się jeszcze z niemiłym przyjęciem.

W programie nie znalazł miłości. Ale zapewnia, że dziś jest szczęśliwy. Najpierw poznał kobietę z Warszawy z którą się spotykał. Jednak to już przeszłość. Nie jest jednak sam i planuje w przyszłym roku ślub. Od roku mieszka z Marią ze Stalowej Woli. Poznali się dzięki jednemu portali społecznościowych.

- Przez trzy tygodnie mieszkamy w Łodzi, a na tydzień jedziemy do Stalowej Woli – mówi Władysław Balicki. - Swoją przyszłość wiążemy jednak z Łodzią. Maria wiele lat mieszkała w USA więc do Stalowej Woli nie podchodzi z wielkim sentymentem jak ja do Łodzi. Zresztą stamtąd też nie pochodzi.

Władysław Balicki jest rodowitym łodzianinem. Urodził się wychował na łódzkich Bałutach. Dokładnie na ul. Marynarskiej. Władysław Balicki przyznaje, że wcześniej dobrze nie znał „Sanatorium miłości”. Oglądał tylko jeden odcinek pierwszej edycji.
Słyszał jednak o zwycięzcy, Cezarym Mocku, który tak jak on był łodzianinem.

- Nie znałem go osobiście choć tak jak ja mieszkał na Teofilowie – opowiada Władysław Balicki. - Gdy przyjechała do mnie ekipa telewizyjna to operator powiedział, że Cezary mieszkał kilometr ode mnie. Byłem na jego grobie. Prosiła mnie o to Marta Manowska. Zapaliłem znicz, a potem wysłałem jej zdjęcie.

Jeszcze nie wie gdzie spędzą z Marią Boże Narodzenie. Na Sylwestra zaprosił go kolega z pokoju w „Sanatorium miłości” Adam, który niedawno wziął ślub...

HOROSKOP 2022

Siostry Szydłowskie i inni

Innym programem dla ludzi 60 plus cieszącym się ogromną popularnością jest „The Voice senior”. Pierwszą edycję wygrały siostry Szydłowskie z Łodzi -Krystyna,. Elżbieta i Jolanta. Kiedy zaśpiewały „Kwiat jednej nocy” Alibabek. Odwróciły się panie Alicja Majewska i Urszula Dudziak. Siostry Szydłowskie wybrały Urszulę Dudziak.

- Wybrałyśmy panią Urszulę ze względu na elementy jazzowe – tłumaczyła nam Elżbieta Szydłowska. - Ten jazz gram gdzieś w duszy gra. Ale bardzo cenimy Alicję Majewską. Jest wspaniałą piosenkarką i człowiekiem.

Muzyka siostrom Szydłowskim towarzyszyła od dziecka. Wychowywały się i dorastały na łódzkich Kozinach, w blokach przy ul. Kasprzaka. Ich mama Zofia zajmowała się domem i przepięknie szyła. Miała też zdolności muzyczne. Śpiewała w chórze „Lutnia”, chórze katedralny. Śpiewała też w tercecie z dwoma koleżankami.

- Jedna miała na imię Krystyna – opowiadała Krystyna Szydłowska. - Musiała być bardzo miłą kobietą, bo na jej cześć dostałam swoje imię. My też zaczęłyśmy śpiewać, mama była z nas dumna. Tak jak tata Antoni. Nie należał do wylewnych ludzi, ale gdy odnosiłyśmy sukcesy to się cieszył.

Dla Krystyny Szydłowskiej muzyka stała się zawodem. Skończyła wyższe studia muzyczne i śpiewała w lubelskiej Operetce. Losy jej sióstr ułożyły się inaczej.
Kiedy Krystyna stała się zawodową artystką Ela i Jola zaczęły śpiewać w duecie. Występowały na festiwalach w Zielonej Górze, Kołobrzegu. Z kołobrzeskiego Festiwalu Piosenki Żołnierskiej przywiozły Srebrny Pierścień i nagrodę ministra kultury. Jola śpiewała potem w zespole Primo Voto. Jednak ani Jola, ani Ela nie związały swego dalszego życia z muzyką.

- Rodzice chcieli byśmy miały konkretny zawód, byśmy skończyły studia – opowiadała nam Elżbieta. - Lubili muzykę, ale zdawali sobie sprawę, że nie da się z tego wyżyć. Ja skończyłam chemię na Politechnice Łódzkiej. Wiele lat uczyłam chemii w XXIX LO w Łodzi.

Jola długo była związana ze śpiewaniem. Jednak nadeszły ciężkie czasy, zmiany ustrojowe. Uznali z mężem, że to najlepszy czas, by się ustatkować. Najpierw na świat przyszedł Michał, potem Rafał. Obaj są uzdolnieni muzycznie. Michał jako dziecko wygrywał konkursy pianistyczne.

- Muzykami nie zostali – mówi Jolanta Szydłowska – Cichoń. - Może ja byłam za ambitna i za dużo wymagałam. Zdolności muzyczne ma Julia, córka Michała. Może jej się uda?

Jolanta Szydłowska prowadziła bar na Politechnice Łódzkiej. To ona najdłużej się opierała, by wystąpić w The Voice Senior. A na pomysł, by siostry w nim wystąpiły wpadła Justyna, córka Elżbiety. Najpierw udało się jej przekonać mamę, potem ciocie Krysię, przy pomocy jej córki.

- Ja najdłużej się opierałam – przyznaje Jolanta. - Ja lubię mieć wszystko pod kontrolą, zapięte na ostatni guzik. Nie byłam do końca amatorka, śpiewałam na nie małych scenach. To zobowiązuje. Wiedziałam, że mogą mnie oglądać dawni fani i bałam się, że mogę nie sprostać ich oczekiwaniom. Ale w końcu się ugięłam. Nie mogła zawieść sióstr! Mama bardzo by się cieszyła, że razem śpiewamy. Spełniliśmy jej marzenie!

W pierwszej edycji The Voice Senior znalazł się też prof. Mieczysław Gajos, romanista z Uniwersytetu Łódzkiego., Bogumiła Kucharczyk-Włodarek, nauczycielka fizyki z Łodzi. A także Władysław Jarecki, mieszkający w Głownie kominiarz, który był jedną z indywidualności programu.

HOROSKOP NA NOWY ROK

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie