Jan Widacki: Prokuratura udowodniła, że trawi ją patologia...

    Jan Widacki: Prokuratura udowodniła, że trawi ją patologia [WYWIAD]

    rozm. Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z prof. Janem Widackim, adwokatem, rozmawia Marcin Darda.
    Prof. Jan Widacki

    Prof. Jan Widacki ©fot. Marcin Obara/Polskapresse

    Sąd uniewinnił oskarżonych o nakłanianie do zabójstwa generała Marka Papały. Spodziewał się Pan tego?

    Tak. Z tego, co powszechnie było wiadomo, łódzka prokuratura ma podejrzanego, któremu areszt jest przedłużany przez sąd, wydaje się więc, że areszt jest jakoś uzasadniony. Z drugiej strony do opinii publicznej docierały relacje z rozpraw, gdzie akt oskarżenia złożyła prokuratura warszawska. Widać było, że dowody są naciągane, świadkowie są nakłaniani do składania określonych zeznań, są błędy w śledztwie. To śledztwo szło na skróty, bo opierało się na zeznaniach tzw. skruszonych przestępców, którzy zwykle zeznają dokładnie to, co przesłuchujący chce usłyszeć w zamian za drobną przysługę, która dla nich może mieć znaczenie życiowe, jak dodatkowa paczka papierosów.
    Oni odgadują, co ktoś chce usłyszeć. Do takich zeznań trzeba podchodzić niezwykle krytycznie, a u nas bywa, że na podstawie takich zeznań dochodzi do skazania. Dobrze, że ta sprawa jest tak medialna, bo wszyscy o sposobie prowadzenia tego śledztwa przez prokuraturę usłyszą.

    Te dwie wersje zabójstwa, sporządzone przez dwie różne prokuratury, teoretycznie się nie wykluczają. Ale z pańskiej opinii wnoszę, że liczy Pan, iż prokuraturą ten wyrok wstrząśnie?

    Powinien wstrząsnąć, nie tylko prokuraturą. Ale te dwa różne postępowania, prowadzone przez dwie prokuratury, nie wykluczają się rzeczywiście tylko w teorii. Mogło się tak zdarzyć, jak sądzili prokuratorzy z Warszawy, że szykowano spisek na życie generała. A zanim ten spisek został zrealizowany, przypadkowy zabójca zabił generała. Jednak wiemy, że w tej sprawie oskarżony o nakłanianie do zabójstwa generała był rzekomo widziany na miejscu zabójstwa. To jest zupełnie nieprawdopodobne, że spiskowiec pojawia się na miejscu przestępstwa po tym, jak generała zabija przypadkowy zabójca. To, że te dwa śledztwa były prowadzone równolegle, że prokuratorzy nie potrafili się dogadać, świadczy o patologii prokuratury. Trzeba jednak uczciwie dodać, że zasada jednolitości prokuratury obowiązywała przez lata, została jeśli nie zniesiona, to poważnie osłabiona przez ostatnią głęboką nowelizację ustawy o prokuraturze. Rozdzielono funkcję ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego, co było słuszne, ale równocześnie nadała nadmierną autonomię prokuratorom prowadzącym śledztwa, a prokuratorowi generalnemu nie dała odpowiednich narzędzi do zarządzania prokuraturą.

    To znaczy, że on nie ma wpływu na swoich podwładnych prokuratorów?

    W praktyce nie ma. Może apelować, zapraszać, dyskutować. Nawet nie może prokuratora odwołać. Musi zwrócić się do Krajowej Rady Prokuratorów, której przewodniczący jest do niego w opozycji i z tą radą negocjować odwołanie prokuratora. Prokuratorem generalnym powinna zostać osoba o nieposzlakowanej opinii, o niekwestionowanych kompetencjach. Ale takiej też osobie powinno się dać pełnię władzy w prokuraturze, a nie wiązać jej ręce. Kiedyś prokuratura była sterowana politycznie, teraz jest zupełnie niesterowna. Obawiam się, że za to śledztwo w sprawie zabójstwa generała Papały, osobą, która będzie pociągana do co najmniej moralnej odpowiedzialności, będzie prokurator generalny Andrzej Seremet. A on nie ma żadnych ustawowych instrumentów, pozwalających mu zapobiec takiej patalogii, że w jednej sprawie prokuratura z Łodzi ma swojego zabójcę, a warszawska swojego.

    Pan mówi o reformie prokuratury z 2009 r. A przecież śledztwo w sprawie tego zabójstwa trwa 15 lat. A sędzia mówi, że prokuratura wciąż nie ma motywu zabójstwa.

    W tej sprawie prokurator, oskarżając dwie osoby, nie potrafił tego motywu podać. Nawet nieprawdziwy motyw nie był podany. Amerykański sędzia, sądzący w sprawie ekstradycji podejrzanego w tej sprawie Edwarda M., te dowody zmiażdżył, wskazując właśnie na to, że zeznawał tzw. skruszony przestępca. Z tego nikt nie wyciągnął wniosków w prokuraturze, bo do instytucji świadka koronnego podchodzimy bezkrytycznie, by nie powiedzieć bezmyślnie.

    Jak według Pana powinno wyglądać to "wstrząśnięcie" prokuraturą?

    Wzmocnienie roli prokuratora generalnego wewnątrz prokuratury przede wszystkim. Trzeba też przywrócić zasadę jednolitości prokuratury i ograniczyć prokuratorom autonomię w prowadzeniu śledztw. Powołany już prokurator generalny nie powinien mieć zastępców powoływanych przez prezydenta, bo mają podobne umocowania co on. Oni są z rekomendacji politycznej, a on nie. Stąd często dochodzi do kryzysu.

    Rozmawiał Marcin Darda

    Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo