Jardel Muniz Cruz z Pio XII pokochał Polskę. Ma piękną żonę - ZDJĘCIA

Dariusz Piekarczyk
Jardel Muniz Cruz z Pio XII pokochał Polskę Archiwum Jardel Cruza
Brazylijczyk Jardel Muniz Cruz gra obecnie w czwartoligowym LKSKwiatkowice. Jak mówi prezes tego klubu Adam Szymański, to „swój chłop”.

W Polsce Jardel Muniz Cruz jest od 2012 roku i gdyby jego piłkarskie losy potoczyły się nieco inaczej mógł grać w obu łódzkich klubach, czyli Widzewie i ŁKS, a kto wie, mógł być nawet idolem fanów drużyny z Piłsudskiego 138 czy al. Unii 2.
- Zaraz po przylocie do Polski byłem na testach zarówno w Widzewie, jak i ŁKS - Brazylijczyk wspomina czas sprzed ośmiu lat. - Pojawiłem się nawet w Pelikanie Łowicz. Ostatecznie trafiłem jednak do czwartoligowej drużyny z Radomska, a potem do Buczku, gdzie również zaliczyłem jedną rundę. Znajomy zabrał mnie jednak do trzecioligowej Lechii Tomaszów Mazowiecki. Trenerem był tam wtedy Andrzej Dec i on mi zaufał. W Tomaszowie spędziłem dwa i pół roku.
W sezonie 2014/2015 Jardel Cruz zaliczył aż 33 mecze ligowe, w których strzelił osiem goli. W sezonie 2015/2016 zdobył sześć bramek w 32 meczach. Gorzej było w sezonie 2016/2017, bo strzelił wówczas jednego gola, a zaliczył 30 meczów ligowych.
W połowie roku 2017 Brazylijczyk trafił do Warty Działoszyn, z której odszedł po zakończeniu minionego sezonu. Obecnie występuje w LKSKwiatkowice, niewielkim czwartoligowym klubie z gminy Wodzierady, którym kieruje Adam Szymański. W rundzie jesiennej obecnego sezonu strzelił sześć goli. Za to pierwszym klubem Jardela Cruza była FC Bela Vista.
- Grałem tam początkowo w drużynie juniorskiej, ale w końcu przeszedłem do seniorów - wspomina. - Kolejny mój klub, to ADI czyli Associacao Deportiva Itaborai, następnie byłem trzy lata w Rio de Janeiro 3 lata. Z tego klubu wyjechałem do Szwajcarii. Tam trafiłem do Contone, który nazywa się obecnie FC Contone-Gambarone. Po zakończeniu tam sezonu wróciłem do Brazylii i po prawie roku dostałem od kolegi propozycje wyjazdu do Polski. Pomyślałem sobie, czemu nie, spróbuję. I pomyśleć, że było to osiem lat temu, a Polska jest obecnie moim domem.
Urodził się za to Brazyliczyk grający w LKSKwiatkowice w niewielkim, około 20-tysięcznym miasteczku Pio XII w stanie Maranhao. - Nie jestem jedynakiem - mówi. - Mam dwóch młodszych braci, ale oni nie grają w piłkę. Są piosenkarzami, występują pod pseudonimem Christian Lima i Leo Muniz, a śpiewają w podobnym stylu do Gustavo Limy.
Jak Jardel Muniz Cruz wspomina pierwsze miesiące w naszym kraju? - Najgorszy był język, którego zupełnie nie mogłem zrozumieć - mówi. - Wydawało mi się, że nie ma mowy, abym był w stanie się go nauczyć. Na dodatek większość Polaków nie mówi po angielsku. Niezwykle ciężko było mi złapać jakikolwiek kontakt. Miałem też do czynienia z przejawami rasistowskich zachowań w stosunku do mnie, nie będę tego krył, ale nie przykładam to tych zdarzeń większej wagi. To były epizody. Pewniej poczułem się tak mniej więcej po roku. Pewnie byłoby gorzej, gdyby nie Kasia, moja żona. Poznaliśmy się przez facebooka, choć spotykałem ją także na ulicy. Początkowo to nawet obawiałem się jak tu zacząć, ale w końcu zagadałem. Podobała mi się bardzo. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać miałem też motywację, aby jak najszybciej nauczyć się polskiego. W 2015 roku wzięliśmy ślub cywilny. Nie było wielkiego wesela, ale przyjęcie dla przyjaciół. Moich najbliższych nie było, ale przyjechali ze Szwajcarii przyjaciele. Dziś mamy córeczkę Larę.
Za to po ślubie młodzi małżonkowie pojechali do Brazylii. -Od razu powiem, że Kasia zauroczyła ich tam swoją słowiańską urodą - mówi. - Mama stwierdziła nawet, że wygląda jak lalka. Najgorsze, że nie mogły swobodnie porozmawiać jak kobieta z kobietą, bo żona nie zna portugalskiego. Byłem tłumaczem. Najważniejsze jednak, że przypadły sobie do gustu. Mamy w planach kolejny wyjazd do Brazylii, ale teraz to trudno mówić o jakimkolwiek terminie. Nie wiadomo też jak będzie z pieniędzmi. Taka podróż, to wydatek rzędu 20 tysięcy złotych. Tak, chciałbym pojechać, ale przyzwyczaiłem się do życia za granicą. Teraz zresztą to Polska jest moim domem, czuję się pół Polakiem pół Brazylijczykiem. Tu jest mój dom. Mieszkamy w Buczku i czuję się tutaj naprawdę dobrze. Tu znalazłem swoje miejsce na ziemi.
Wróćmy do spraw sportowych. - Piłka nożna to dla mnie wszystko, czego w życiu, poza rodziną, potrzebuję - mówi nasz rozmówca. - Jeśli chodzi o polskie drużyny, to nie mam ulubionej. Uwielbiam za to oglądać mecze, tak w telewizji, jak i na żywo. Moim ukochanym klubem jest za to Flamengo z Brazylii. W moim kraju to jeden z najbardziej popularnych klubów sportowych. Kibicuję też Barcelonie.
Zapytany o Wielkanoc odpowiada. - W Brazylii, podobnie jak i w Polsce, święcimy pokarmy w kościołach, mamy śniadanie, do którego zasiada cała rodzina. Mimo, że ja i moja rodzina jesteśmy wyznania ewangelickiego, to świętowanie Wielkanocy jest podobne do tego w Polsce. Powiem, że zwyczaje świąteczne, które są w Buczku, przypadły mi do gustu. Nie tylko zresztą te Wielkanocne, ale również i z Bożego Narodzenia.
Brazylia, podobnie jak i Polska, walczy obecnie z epidemią koronawirusa. - Kontaktuję się z rodziną - mówi. - Oni tam także walczą z epidemią. Dokładnych wiadomości jednak nie mam. Najważniejsze jednak, że nikt z mojej rodziny nie musi się na razie zmagać z chorobą.

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie