Jarosław Fils: Sytuacja PiS jest dużo bardziej komfortowa...

    Jarosław Fils: Sytuacja PiS jest dużo bardziej komfortowa niż Platformy

    rozm. Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Rozmowa z dr. Jarosławem Flisem, politologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
    Jarosław Flis

    Jarosław Flis ©Andrzej Banaś

    Kto według Pana wygrał ten sobotni pojedynek na konwencje: Jarosław Kaczyński, czy Donald Tusk?
    Zwycięzcy tak łatwo ustalić się nie da ponieważ to jest dopiero początek całej gry, pierwszy start, a czasami ktoś, kto ruszy z kopyta może złapać zadyszkę. Widać jednak, że sytuacja PiS jest dużo bardziej komfortowa niż Platformy.

    Przez zużywanie się Tuska i PO?
    W pierwszej kolejności komfort Kaczyńskiego bierze się stąd, że nikt w PiS nie podważa jego pozycji. Po raz kolejny został prezesem. Po za tym, to, co mówi Kaczyński jest dużo bardziej adekwatne do sytuacji, niż to co mówił wcześniej. Z dwóch cykli narracyjnych, które PiS przeżywa od 2007 r., czyli czy sytuacja w Polsce jest zwyczajna, czy nadzwyczajna, czy oskarżać rząd i Platformę o grzechy pospolite, czy śmiertelne.
    Całe to wystąpienie prezesa Kaczyńskiego wypadło tak, jakby w normalnym kraju opozycja oskarżała rząd o o grzechy właśnie pospolite, jak nieudolność czy brak pomysłów. Wygląda na to, że zrozumieli, że właśnie od tego są jako opozycja, a nie od dezintegracji narodu polskiego. To jest coś, co daje dużo większe szanse w dotarciu do wahających się wyborców o bliżej niesprecyzowanym wyobrażeniu o świecie. Twardy elektorat nie ma tymczasem żalu o to, że nie strzela się z największej armaty, bo ten twardy elektorat zadowolony jest z sondaży. Komunikat pod tytułem „wygrywamy z PO” to dla twardego elektoratu najmilsza melodia i bez problemu znosi brak odniesień do Smoleńska. Ale w PiS jest prezes i długo, długo nic. Jest pytanie jak będzie wyglądać gabinet cieni, jak będzie wyglądał ten drugi szereg za prezesem. Pamięta pan, kto na Placie występował z Jarosławem Kaczyńskim w 2007 roku?

    Zbigniew Religa i Maciej Płażyński nie żyją.
    A Zyta Gilowska jest poza czynną polityką. Zbigniew Ziobro wiadomo gdzie jest. Pytanie zatem brzmi, kto miałby wystąpić z Jarosławem Kaczyńskim na takim zdjęciu? Rozumiem, że kandydatury Antoniego Macierewicza i Mariusza Kamińskiego byłyby pewnym ograniczeniem (śmiech). Jednak Jarosław Kaczyński w otoczeniu ludzi skoncentrowanych na służbach specjalnych nie posłużyłby jako przekaz, który mógłby być sukcesem.

    A co było widać po Donaldzie Tusku?
    Że nie ma tak komfortowej sytuacji jak Kaczyński (śmiech). Ale ta sytuacja nie jest jednoznaczna, bo na szefa Platformy nie wystartuje Grzegorz Schetyna.

    I to dla Donalda Tuska jest dyskomfort?
    Trochę to komfortowe, ale niebanalne. Schetyna tak naprawdę powiedział: „nie trzeba ze mną walczyć w imię jedności. Proszę bardzo, staraj się Donek, próbuj. Ja ci pomogłem, a jak ci nie wyjdzie, to się wtedy będziemy liczyć”. Teraz wygląda to tak, jakby Tusk dostał przyzwolenie i kredyt zaufania od Schetyny i odpuszczenie tej walki. To jest też trochę zabawna sytuacja, bo jedynym konkurentem zostaje Jarosław Gowin, co z grubsza oznacza, że te wybory w PO wygra Donald Tusk. Zwycięstwo Gowina jest niewyobrażalne, co też widać było po reakcji sali na konwencji po słowach Gowinach. Z atmosfery na tej konwencji wynikało, jakby ci wszyscy działacze byli pewni, że tylko Donald jest w stanie doprowadzić do tego, by wróciły stare, dobre czasy, kiedy było tak pięknie jak w roku 2008, czy 2009. PO nie miało wtedy większych problemów. Pytanie tylko na ile przekona to szeregowych członków PO, że wrócą te stare dobre czasy, po przywróceniu jedności PO. Dyskomfortem dla Tuska jest jednak to, że odgrywanie starych melodii w rozumieniu takim, że to tylko wewnętrzne knucia przeszkadzają w osiągnięciu sukcesów PO, tak naprawdę się skończyło. Teraz dostał maksymalny kredyt zaufania plus kontrkandydata na przewodniczącego, który nie ma szans, a na dodatek za wszystko mu dziękuje i odnosi się do niego z respektem. To jest też ważna szkoła dla Gowina i całej Platformy, czyli jak przegrać z przewodniczącym w taki sposób, by nie wylecieć z partii, by jej nie zdziesiątkować. Gowinowi w po zwycięstwie Tuska nie bardzo wypada, by z Platformy wychodzić, tym bardziej, że Tusk zapowiedział równowagę między skrzydłami. Tylko pytanie teraz jak to odbiorą ci, którzy liczyli na wycięcie konkurentów, czyli posłowie Biernat i Raś.

    Czyli brak konkurenta w wyborach w postaci Schetyny to porażka Tuska?
    To porażka dotychczasowej strategii Tuska, która w moim przekonaniu była błędna. A jak ktoś musi porzucić strategię, która była błędem, to czy to jego porażka czy sukces? Na mój gust tego nie sposób nazwać porażką, bo koncepcja, że się będzie konfrontować ze Schetyną i rozwiąże się problem potencjalnego zagrożenia z jego strony poprzez tę konfrontację, uległa już zmianie. Dla PO to jest lepsza ścieżka, bo tamta strategia typu „zróbmy ustawkę, a przeżyje tylko jeden i to chyba będę ja” budziła w Platformie lęk, a rezygnacja Schetyny została przyjęta z ulgą. To jest też sygnał dla Tuska, że nie ma co stawiać sprawy na ostrzu noża i trzeba szukać zgody.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo