Jechał porsche 130 km na godzinę, śmiertelnie potrącił rowerzystę. Jest akt oskarżenia po głośnym wypadku w Bujnach

Karolina Wojna
Karolina Wojna
Po roku od wypadku do Sądu Rejonowego w Piotrkowie wpłynął akt oskarżenia przeciw 57-letniemu kierowcy, który w Bujnach pod Piotrkowem Trybunalskim potrącił śmiertelnie rowerzystę. Czytaj dalej, kliknij kolejny slajd
Po roku od wypadku do Sądu Rejonowego w Piotrkowie wpłynął akt oskarżenia przeciw 57-letniemu kierowcy, który w Bujnach pod Piotrkowem Trybunalskim potrącił śmiertelnie rowerzystę. Czytaj dalej, kliknij kolejny slajd Marek Obszarny
Udostępnij:
Powinien jechać nie więcej niż 40 m na godz., pędził jednak około 130 km. W pewnym momencie porsche, którym kierował, potrąciło rowerzystę. Ofiara zmarła.

Po roku od wypadku do Sądu Rejonowego w Piotrkowie wpłynął akt oskarżenia przeciw 57-letniemu kierowcy, który w Bujnach pod Piotrkowem Trybunalskim potrącił śmiertelnie rowerzystę. Do zdarzenia doszło w maju ubiegłego roku. Badanie wykazało, że chwili tragicznego wypadku, ofiara była pod wpływem alkoholu. Prokuratura ustaliła jednak, że licznik porsche wskazywał wówczas prędkość ponad 130 km na godz.

Jest akt oskarżenia w głośnej sprawie potrącenia w Bujnach

Choć jest już akt oskarżenia, nie wiadomo kiedy odbędzie się pierwsza rozprawa, bo sąd nie wyznaczył jeszcze jej terminu, a sędzia referent, który będzie prowadził proces, zapoznaje się dopiero z aktami postępowania. Wiadomo jednak, że sprawcy grozi kara do 8 lat więzienia.

Śmiertelnie potrącił rowerzystę

Do zdarzenia doszło pod koniec maja 2019 roku, na wysokości skrzyżowania w pobliżu Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Zawodowego w Bujnach. Porsche panamera, którym kierował 57-latek, jechało od strony Woli Krzysztoporskiej. W tym czasie 52-letni cyklista wyjeżdżał z drogi podporządkowanej od lewej strony. Siła uderzenia była tak duża, że doszło do dekapitacji ciała. Cyklista poniósł śmierć na miejscu.

Kierujący porsche mężczyzna w chwili zdarzenia był trzeźwy, jednak, jak wykazała sekcja zwłok - rowerzysta już nie. Ofiara zdarzenia miała w organizmie bagatela 2,25 promila alkoholu. W ocenie śledczych 52-letni cyklista, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej w takim stanie, na pewno przyczynił się do wypadku. Dużo jednak zależało od faktycznej prędkości, z jaką poruszało się porsche.

Jechał porsche 130 km na godzinę

Tuż po zdarzeniu obecny oskarżony, wówczas jeszcze jako świadek, zeznał, że jechał nie więcej niż 60 km na godz. Warto przypomnieć, że w miejscu, w którym doszło do wypadku, obowiązuje ograniczenie do 40 km na godz. Wynika ono z bliskości szkoły oraz łuku drogi, który wymusza zdjęcie nogi z pedału gazu. Biegli, na podstawie zapisu danych z GPS ustalili, że w chwili zdarzenia kierowca pędził z prędkością około 135 km na godzinę.

Dysponując nowymi dowodami, prokuratura postawiła 57-letniemu kierowcy porsche zarzut powodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zdaniem śledczych opinia biegłego nie pozostawia wątpliwości, że gdyby kierowca porsche jechał z dozwoloną prędkością, to zauważyłby na czas wyjeżdżającego z bocznej drogi rowerzystę.

57-latek nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura wydała decyzję o zatrzymaniu jego prawa jazdy i zastosowała poręczenie majątkowe w kwocie 60 tys. złotych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

d
diagnoza

Zaczynając od genezy : jeśli się produkuje i sprzedaje samochody z silnikami 300-400 KM mogące jeździć 250-300 km /h to nie po to ludzie je kupują by jeździć 40-50 -chcemy ograniczyć liczbę wypadków zakazać w całej Europie produkcji i sprzedaży takich samochodów , a w tym wypadku winien rowerzysta co oczywiste kierowca przyczynił się może w 10 %

J
Jony

Fakt że rowerzysta był mocno pijany i jego winą jest to że wyjechał. Natomiast logicznie myśląc gdyby samochód jechał 60 a nie 130 to szanse na zauważenie rowera i zatrzymanie samochodu byłyby wielokrotnie większe. Przepisy mówią też o tym że powinno się być gotowym do nagłego zatrzymania o co dość trudno przy takiej prędkości. Sam jeżdżę samochodem, motocyklem i rowerem i znam grzechy i rację wszystkich tych grup. W tej sytuacji nie bardzo można się wybielać bo jednak wina jednej osoby nie musi oznaczać śmierci przez oderwanie głowy. Po to są ograniczenia prędkości (często na wyrost ale są) żeby dało się naprawić swój lub czyjś błąd i pojechać dalej.

Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie