Jerzy Widzyk: Jeśli minister Nowak mówi, że będzie, to...

    Jerzy Widzyk: Jeśli minister Nowak mówi, że będzie, to...

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Jerzym Widzykiem, ministrem transportu w rządzie Jerzego Buzka, rozmawia Marcin Darda.
    Jerzy Widzyk

    Jerzy Widzyk ©Wojtek Wilczyński

    Minister transportu Sławomir Nowak zadeklarował ostatnio, że chce dokończyć budowę Dworca Fabrycznego w jej pierwotnej skali. Ale dodał za chwilę, że "ciągle w tej sprawie rozmawia z partnerami". Czyli nie możemy być w tej sprawie niczego pewni?
    Projekt tego dworca został złożony po głębokich przemyśleniach, a wiem to, bo sam przy nim pracowałem. Jest jak najbardziej logiczne, by skończyć to w taki sposób, jak od początku planowano. Jeśli pan minister Nowak opowiedział się za takim rozwiązaniem jednoznacznie, a przecież pamiętamy, że na początku swej pracy w roli ministra uważał inaczej, to cóż ja mogę powiedzieć? To po prostu superinformacja.


    A nie niepokoi Pana fakt, że minister, mimo deklaracji, sam nie jest pewien co z tego wyjdzie, bo przecież mówi, że "ciągle rozmawia w tej sprawie z partnerami"?
    To jest tak: rząd w tym kraju rządzi, zatem jeśli ma taką wolę, by "coś było", to ma być. Minister Nowak jako polityk odpowiedzialny i członek rządu nie mógł przecież publicznie złożyć takiej deklaracji bez wiedzy rządu ani konsultacji z nim. To rząd rozmawia z Unią Europejską o inwestycjach i ich współfinansowaniu. Jest też Inicjatywa Jaspers, której eksperci wysuwali szereg wątpliwości właśnie pod adresem projektu i jego skali, ale przecież nie można zapominać, że to jest europejska instytucja, która polskiemu rządowi ma pomóc, a nie stawać w poprzek. Zatem skoro pan minister Nowak deklaruje dokończenie tej inwestycji w takim zakresie, jaki był planowany od początku, to siła i argumenty są po jego stronie i on plan musi obronić. Dworcowi mogła w pewnym momencie zaszkodzić informacja o tym, że trzeba na później odłożyć budowę Kolei Dużych Prędkości. I to trzeba odkręcić.

    A możliwa jest taka historia, że minister nie da rady i w sytuacji, gdy Kolej Dużych Prędkości i tak musimy wybudować do 2030 r., będzie problem z podpięciem tej szybkiej linii do "okrojonego" Dworca Fabrycznego, który ma być dla KDP kluczowym węzłem?
    Nie powiem, że to nie jest niemożliwe, ale wszelkimi siłami trzeba działać, by do takiej sytuacji nie doszło. Gdyby jakimś nieszczęśliwym wypadkiem do realizacji takiego scenariusza doszło, to problem będzie gigantyczny. Znowu będziemy wracać do rozmów czy główny dworzec Łodzi ma się znaleźć - jeśli nie w Koluszkach - to na przykład w Zgierzu. Taką wersję słyszałem, jak zaczynaliśmy pracować nad projektem Dworca Fabrycznego. Słyszałem to od urzędników co prawda nie miejskich, ale jednak w Łodzi. Pamiętajmy, że przy tym projekcie nie chodzi wyłącznie o piękny i funkcjonalny dworzec w Łodzi, tylko o całą KDP.

    Projekt KDP "odkręcić" chce wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk. Ogłosił, że projekt można "etapować" i znaleźć prywatnego partnera już teraz, by wybudować pierwszy odcinek z Warszawy do Łodzi jeszcze przed 2020 rokiem. I co Pan na to?
    To możliwe, bo inwestorzy są zainteresowani projektami partnerstwa publiczno-prywatnego. Ale potrzebna jest ocena, co realnego na rynku w tej sprawie można uzyskać. We Francji właśnie teraz trwa budowa kolejnego odcinka szybkiej kolei właśnie w formule PPP i pracuje przy tym... polska spółka. Posłużę się innym przykładem niż kolejowy. Jeśli ogłaszamy w Łodzi przetarg na zarządzanie i budowę podziemnych parkingów to - jeśli coś takiego sfinansowano i wybudowano w takiej formule na przykład w Paryżu - nie widzę innej możliwości jak tylko sprawdzenie, w jaki sposób taki pomysł tam działa i jak został tam przeprowadzony proces inwestycyjny. Nie ma sensu wymyślać warunków i tym samym sprawiać trudności prywatnemu partnerowi w sytuacji, kiedy porównujemy Łódź z Paryżem. Po prostu trzeba się "podpiąć pod gotową wiedzę". Moim zdaniem, pan marszałek Grabarczyk ma rację. Trzeba na ten temat rozmawiać i można zapytać rynek co on na to. Przecież nie trzeba do tego rozpisywać przetargu. Można zrobić po prostu badanie rynku, czyli zaprosić konsorcja, które tego typu projekty realizowały, a one w ramach tzw. dialogu technicznego, albo się tym zainteresują, albo nie. Dzięki temu będziemy znać odpowiedź rynku. W Polsce takie dialogi występują na przykład przy budowie szpitali z partnerem prywatnym. Firmy odpowiadają na jakich warunkach mogłyby przystąpić do przetargu. Jeśli w taki sposób zorganizowano by w Polsce podejście do KDP - czy jej pierwszego odcinka - ten projekt byłby jeszcze bliższy realizacji. Choć pamiętajmy, że graniczny 2030 rok, do którego linia musi powstać, to nie są przecież wieki.

    Według niektórych ekspertów, kolej nie zdoła wydać nawet 5 mld zł w kończącej się perspektywie unijnej na odnowienie sieci. Pojawiły się komentarze typu wydać kasę na KDP, bo jest projekt. Myśli Pan, że PKP PLK byłoby stać na tak odważną decyzję?
    Z tego co pamiętam, wciąż czekamy na studium wykonalności KDP. Nie ma możliwości, żeby coś takiego przeprowadzić, bo to jeszcze nie jest tzw. punkt procesowy. Te pieniądze, jeśli faktycznie aż tak dużo zostanie ich w PLK, mogłyby zostać wydane na KDP wtedy, gdyby - na przykład rozpisany był już przetarg na budowę. To jest zbyt duży projekt, by wydać na niego 5 mld zł i zdołać rozliczyć na czas. Poza tym to nie jest prosta i szybka rzecz, np. jakaś modernizacja, tylko budowa trudna i skomplikowana. Przy tym projekcie trzeba mocno działać, ale już nie z pieniędzy tej perspektywy unijnej.

    Rozmawiał Marcin Darda

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo