Jeszcze słowo po meczu z Pogonią: (Nie)szczęśliwy punkt ŁKS

R. Piotrowski
Jan Grzesik należał w piątek do najlepszych piłkarzy ŁKS w meczu z Pogonią [Fot. Krzysztof Szymczak]
O tym, jak niewiele w futbolu dzieli euforię od dramatu przekonaliśmy się śledząc końcówkę piątkowego meczu ŁKS z Pogonią Szczecin. Piłkarze (wespół z arbitrem) zafundowali ponad pięciotysięcznej publiczności emocjonalny rollercoaster, wynagradzając jej tym samym przede wszystkim bezbarwną pierwszą połowę.

W ciągu tych kilkuset sekund szala zwycięstwa przechylała a to na stronę walczących o „życie” łodzian, a to na stronę marzących o europejskich pucharach „Portowców”.
Było tak: najpierw po starciu z Dante Stipicą padł w polu karnym Maciej Dąbrowski, lecz sędzia pozostał niewzruszony na protesty łodzian. W 90. minucie Tadej Vidmajer podciął w szesnastce ŁKS Zvonimira Kožulja i tym razem arbiter nie miał wątpliwości. ŁKS rozpaczał, dziennikarze poczęli pośpiesznie zmieniać leady swoich pomeczowych sprawozdań, a w obozie Pogoni zapanowała radość, choć ta okazała się przedwczesna, bo Bośniak strzelił futbolówką Panu Bogu w okno. Mało? Po chwili akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, gdzie Dante Stipica czubkami palców odbił zmierzającą do siatki piłkę po niefortunnej interwencji greckiego defensora, Kóstasa Triantafyllópoulosa.

Z czym tak naprawdę mieliśmy do czynienia w końcówce meczu ŁKS z Pogonią? Zdaniem analityków im mniej w danej dyscyplinie sportu można zdobyć goli czy punktów, tym większą rolę odgrywa w niej przypadek. W piłce nożnej tego „przypadku” jest więc ich zdaniem więcej niż np. w koszykówce, siatkówce czy żużlu - taka jej po prostu specyfika. Tragicznej w wykonaniu ŁKS jesieni przypadkiem nazwać nie sposób, trudno natomiast nie odnieść wrażenia, że w tych właśnie kategoriach należałoby rozpatrywać ostatnie minuty piątkowych zawodów, gdyby bowiem Pogoń nie zmarnowała jedenastki mówilibyśmy o wyrachowanej, acz konsekwentnej postawie gości, gdyby zaś piłka wpadła do siatki Pogoni brawa zebrałby ŁKS (za ambitną postawę do ostatniej sekundy) i na zgoła inne oceny mogliby też w takim przypadku liczyć podopieczni trenera Kazimierza Moskala.

Piłkarska fortuna długo nie potrafiła się zdecydować komu należy się komplet punktów, więc ŁKS i Pogoń solidarnie obdzieliła po jednym. Dla tych pierwszych ten remis ma gorzki posmak, daje im bowiem niewiele.
Prawda, dwóch kolejnych meczów z rzędu ełkaesiacy nie przegrali po raz pierwszy od drugiej połowy października, lecz cóż z tego, skoro od tamtego momentu beniaminek w dziesięciu spotkaniach zdobył zaledwie pięć punktów i na dobre ugrzęznął na szarym końcu ligowej tabeli.

W sytuacji, gdy punktów jak na lekarstwo, a na zespole trenera Kazimierza Moskala wszyscy zdążali postawić przysłowiowy „krzyżyk”, trudno o optymizm. Przed piątkowym meczem z Pogonią Szczecin było źle, a jest – co tu dużo kryć - jeszcze gorzej. Zwycięstwo nad Pogonią miało dać beniaminkowi ekstraklasy krztę nadziei w tej zdawałoby się beznadziejnej sytuacji. „Portowcy” znów nie wygrali w al. Unii 2 (czekają na to już od trzydziestu trzech lat), niestety nie wydaje się, by w przyszłym sezonie mieli okazję przerwać tę passę, bo wiele wskazuje na to, że wycieczka do Łodzi po prostu im nie grozi.

Drugi z rzędu bezbramkowo zremisowany przez ŁKS mecz to zdaniem wielu gwóźdź do trumny beniaminka i trudno z takimi polemizować, trzeba bowiem wyjątkowo bujnej wyobraźni, aby znaleźć coś, co przemawiałoby za łodzianami.
- ŁKS dał z siebie wszystko. Walczył naprawdę wspaniale - pocieszał łodzian trener Kosta Runjaić. - Pokażcie to samo w kolejnych meczach, a utrzymanie w lidze nie będzie niemożliwe – zaapelował do ełkaesiaków opiekun „Portowców”. Czy to tylko kurtuazja? Czy może to już czas, aby łodzianie wywiesili białą flagę?
- Nie poddajemy się, walczymy dalej - zadeklarował trener ŁKS Kazimierz Moskal, a uderzał w podobne tony po meczu także Jan Grzesik, motor napędowy wielu ofensywnych akcji ełkaesiaków.
- W pierwszej połowie nie wszystko nam wychodziło, ale po przerwie udowodniliśmy, że z powodzeniem możemy rywalizować z najlepszymi w ekstraklasie, a to z kolei oznacza, że nie wszystko jeszcze stracone - zauważył obrońca ŁKS.

Nie wiem, czy łodzianie wierzą w to, co mówią, ale jeśli tak, to chyba dobrze. Nikt przecież nie poczułby się lepiej, gdyby piłkarze ostatniej w tabeli ekstraklasy drużyny stwierdzili, że już dziś należy pakować walizki i planować wyjazdy do Sosnowca, Niecieczy i Niepołomic.
W najbliższą niedzielę piłkarze ŁKS zmierzą się w Gdyni z Arką i tam... znów „muszą”.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
23 lutego, 17:04, Faktura dla Drwęcy:

Dziesięć. Liczba tygodnia ełkałewsioczków.

Jak tam pedzie, jeszcze wierzycie w utrzymanie? Nie dziwię się wszakże wasze umiejętności "zielono stoliczkowe" są wręcz legendarne.

A Wy garbate kinole wierzycie jeszcze w awans? Chcesz się licytować na zielone stoliczki? Nie kompromituj się dziecko

G
Gość
23 lutego, 17:04, Faktura dla Drwęcy:

Dziesięć. Liczba tygodnia ełkałewsioczków.

Jak tam pedzie, jeszcze wierzycie w utrzymanie? Nie dziwię się wszakże wasze umiejętności "zielono stoliczkowe" są wręcz legendarne.

Nie napinaj się, bo Ci hemoroidy popękają.

R
Retka
23 lutego, 14:13, 1 Liga?:

Kaziu miej że honor

To jest mu obce. Inna sprawa, że co najmniej równie winnym tej sytuacji jest dyrektor sportowy, którego ekstraklasa przerosła w nie mniejszym stopniu co większość piłkarzy.

G
Gość

To prawda winę ponosi Janek Moskal Śląski patrzący na napływ kasy z pro junior .zawsze LKS

G
Gość

Trzeba było nie grać w obronie młodym dziś byłoby co najmniej 10 punktów więcej. Taki mądry trener a nie słuchał kibiców. Trzeba było nie pozbywać się napastnika który strzelił 3 bramki w jednym meczu a kupiliście trzecioligowców którzy w 3 meczach nie strzelili bramki. O co tu chodzi?

G
Gość

Wyprzedzimy Arkę i Koronę, a Raków...no cóż, sorki nie pierwszy ,nie ostatni.

G
Gość

buhahahaaaaaaaaaaa Wisła prowadzi już 2-0

G
Gość

buhahahaaaaaaaaaa Wisła Kraków prowadzi już 1-0 co ozn. 10 pkt przewagi nad ŁKS

P
Pop

Dzieli od a nie do.

G
Gość

dzisiaj wygra Wisła i jest pozamiatane a trener ŁKS to na taczce powinien być wywieziony .....

1 Liga?

Kaziu miej że honor

Dodaj ogłoszenie