Joanna Jędrzejczyk: Pokonam Waterson i idę po pas UFC. Może powalczę o niego wiosną na Narodowym? [WYWIAD]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Joanna Jędrzejczyk
Joanna Jędrzejczyk Rex Features/East News
- Nie wiem, skąd to całe zamieszanie. Zbijanie wagi przebiega pomyślnie, walka się odbędzie. To będzie jeden z najważniejszych pojedynków w mojej karierze. Zrobiłam sobie dłuższą przerwę, zresetowałam ciało i umysł. Wrócę ze zdwojoną siłą - zapowiada Joanna Jędrzejczyk (MMA 15-3), była mistrzyni UFC kategorii słomkowej. Najlepsza polska zawodniczka MMA w walce wieczoru sobotniej gali UFC Fight Night 161 w Tampie zmierzy się z Amerykanką Michelle Waterson (17-6).

Tomasz Dębek, "Polska The Times": Zamieszanie wokół walki z Michelle Waterson [media informowały o rzekomych problemach Polki ze zbijaniem wagi, nieudanych negocjacjach co do umownego limitu, a w związku z tym nawet o zmianie rywalki na Angelę Hill - red.] w jakiś sposób się na pani odbiło?
Joanna Jędrzejczyk: W żadnym wypadku. Nie wiem, skąd się wzięło to całe zamieszanie. Ja jestem totalnie wyłączona. Skupiam się na finalnym cięciu wagi i sobotniej walce. To będzie bardzo ważny pojedynek dla mojej kariery. Po zwycięstwie nad Michelle idę po pas. Nic innego mnie nie interesuje. Czuję się dobrze, jestem gotowa do walki.

Jak cała sytuacja wyglądała z pani perspektywy? W mediach pojawiały się różne doniesienia, nawet jeśli pani ich nie czytała, to po środowym treningu medialnym i tak musiała odpowiedzieć na wiele pytań na temat rzekomych problemów ze zrobieniem wagi.
Nie ma żadnych problemów. Naprawdę nie wiem, skąd wzięły się te plotki. Ważenie jest dopiero w piątek, a już wczoraj wszyscy zachowywali się, jakbym właśnie nie wypełniła limitu. Poczekajmy do jutra. Wszyscy powinni skupić się na walce, a nie na tym, co może stać się podczas ceremonii ważenia. Walka się odbędzie, nie ma o co się martwić.

Z tego co się orientuję, wszystko zaczęło się od tekstu Ariela Helwaniego z ESPN, w którym - powołując się na "różne źródła" - napisał, że ponad tydzień temu poinformowała pani UFC, że nie wypełni limitu 116 funtów. Może pani to zdementować albo potwierdzić?
Jestem w stałym kontakcie z lekarzami i UFC. To normalne, w końcu mam walczyć w walce wieczoru. Podczas przygotowań zawsze zdarzają się trudne chwile, skoki wagi spowodowane zmęczeniem organizmu. Nawet jeśli było coś takiego, to nie znaczy, że chcieliśmy odwołać walkę albo coś podobnego. Zrobiła się z tego plotka, która urosła do gigantycznych rozmiarów. Z mojej strony wszystko odbywa się normalnie. Gdyby miały być jakieś problemy ze zrobieniem wagi, to chyba ja powinnam być jedyną osobą, która się tym martwi. A jest zupełnie na odwrót - wszyscy wokół panikują, a ja jestem bardzo spokojna. Wiem, że zmieszczę się w limicie.

Abstrahując od plotek i doniesień - zbijanie wagi robi się dla pani coraz trudniejsze? Zwykle organizm z wiekiem często gorzej przyjmuje ten proces, poza tym miała pani długą przerwę. Ostatnią walkę stoczyła 10 miesięcy temu, ale w limicie 125 funtów [56,7 kg - red]. W dywizji słomkowej [52,2 kg - red.] nie biła się pani od lipca ubiegłego roku.
Każde zbijanie wagi jest inne. Ludzie mogą komentować, że nie powinnam jeść tego i tamtego. Albo w ogóle niczego. Albo więcej trenować. Ale to nie jest takie łatwe. Ćwicząc po dwa-trzy razy dziennie przez 13 tygodni zabiera się organizmowi pewne rzeczy. Tak samo, jak osoba otyła nie schudnie od razu odstawiając colę i chipsy, tak samo pracujący organizmem sportowiec nie zbije wagi w magiczny sposób. Poza tym skończyłam w tym roku 32 lata, a nie 16. Nadal jestem młodą zawodniczką, czuję się rześko, ale kilkanaście lat kariery daje się czasem we znaki. Mimo tego jeszcze raz uspokoję kibiców - moje zbijanie wagi przed walką z Michelle przebiega pomyślnie.

Po długiej przerwie czuje pani jeszcze większy głód walki?
Pewnie, ale to nie znaczy, że nie czułam go przed poprzednimi pojedynkami. Dałam dobrą walkę z Walentyną Szewczenko [Jędrzejczyk przegrała na punkty z mistrzynią wyższej kategorii wagowej - red.], a wcześniej z Tecią Torres [wygrała na punkty - red.] i rewanżową z Rose Namajunas [przegrała decyzją sędziów - red]. Już przed walką z Walentyną mówiłam, że chcę zrobić sobie dłuższą przerwę. Niektórzy kojarzą mnie tylko z UFC, gdzie walczę od pięciu lat. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że jestem aktywną zawodniczką już od 16. lat. Przyszedł czas, kiedy chciałam zrobić coś dla siebie. UFC zmieniło moje życie pod wieloma względami. Ale pozostałam taką samą osobą, ze swoimi pasjami, planami i marzeniami. Postanowiłam trochę skorzystać z życia. Wcześniej skakałam z przygotowań do jednej walki na kolejne. Nie miałam czasu na naukę, rozwijanie się. W 2018 r. stoczyłam trzy walki, wcześniej byłam jednym z najbardziej aktywnych mistrzów w całym UFC. To był właściwy czas na przerwę. Przygotowując się do sobotniej walki czułam się bardzo dobrze. Jestem silna, ale też szybsza i bardziej dynamiczna niż ostatnio. Poświęciłam czas na naukę i szlifowanie umiejętności. Wróciłam do korzeni, przez trzy tygodnie trenowałam np. w Holandii z Ernesto Hoostem. Widzę, że to przynosi efekty. Wróciła "JJ", która łączy kombinacje bokserskie z kopnięciami, a kopnięcia z kombinacjami. W sobotę wejdę do Oktagonu zdrowa, pełna sił, motywacji i ognia. To dla mnie bardzo ważna walka z mocną przeciwniczką. Stawką jest szansa na tytuł mistrzyni UFC.

W całym zamieszaniu związanym ze zbijaniem wagi przepadło trochę to, że wasza walka zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. Dwie efektownie walczące stójkowiczki, jedna wywodząca się z muay thai, druga z karate. Była mistrzyni kontra rozpędzona trzema zwycięstwami z rzędu pretendentka, której celem jest zostanie pierwszą mamą z pasem UFC. Pani zdaniem wasze style i osobowości sprawią, że w walce wieczoru kibice zobaczą fajerwerki?
Jak najbardziej. Michelle z walki na walkę wygląda coraz lepiej. Ja podczas przerwy zresetowałam ciało i umysł, wrócę do walki z nowymi siłami. Przez wiele lat nie byłam na urlopie. Czuję, że w ostatnich miesiącach jeszcze mocniej poszerzyłam wachlarz swoich umiejętności. Pokażę to w sobotę.

Spodziewa się pani rozstrzygnięcia walki na nogach, czy liczy się z tym, że Waterson może chcieć spróbować szczęścia w parterze?
Michelle też jest strikerką, zapowiada się walka w stójce. Ale uważam ją za wszechstronną zawodniczkę. Trenuje ze świetnymi grapplerami, ma dobry rzut przez biodro. Często szuka poddań, ze mną też może próbować sprowadzenia walki do parteru. Mimo wszystko jej najgroźniejszą bronią są silne, dynamiczne kopnięcia. Umiejętnie zmienia pozycje, z których walczy. Jest niebezpieczna, ale obok plusów w jej grze widzę też braki. Ona w mojej zapewne też.

Jakie są według pani największe braki Waterson?
Myślę, że po mojej stronie będzie choćby kondycja. Walka będzie pięciorundowa, chociaż zobaczymy, czy potrwa aż tak długo. Michelle może mieć problem z tym, żeby dotrwać do końcowej syreny. Poza tym mimo dobrego timingu i groźnych kopnięć, słabiej wygląda jej boks. Widzę luki w jej umiejętnościach, jestem jednak przygotowana na to, że pokaże w sobotę życiową formę.

Na początku naszej rozmowy zapowiadała pani, że po zwycięstwie nad Waterson idzie po pas. To coś więcej niż wewnętrzne przekonanie?
Tak.

Ma pani to zagwarantowane w kontrakcie?
Tak.

Co sądzi pani o obecnej mistrzyni, Zhang Weili? Chinka zaimponowała szybkim nokautem na Jessice Andrade?
Pokazała się w tej walce z bardzo dobrej strony. Jessica najwyraźniej nie udźwignęła presji, która ciąży na mistrzach. To część tej pracy, trzeba się nauczyć jak umiejętnie wszystko pogodzić. Jej się nie udało. Od kiedy straciłam pas dwa lata temu, trafił on już do trzeciej właścicielki. To pokazuje, że byłam właściwą osobą na właściwym miejscu. Byłam mistrzynią przez ponad dwa lata, broniłam tytułu pięciokrotnie. A teraz pas wędruje z rąk do rąk. Częste zmiany na tronie świadczą też o tym, że dywizja słomkowa jest bardzo mocno obsadzona - choć nie ma w UFC niższej kategorii wagowej. Wracając do Weili - to bardzo głodna sukcesu, zdeterminowana zawodniczka. Jest dynamiczna i mocno bije. Udowodniła to w walce z Jessiką. Wczoraj miałam dzień medialny z redakcjami z Azji. Jest bardzo duże zainteresowanie moją walką z Chinką.

Widziałem, że w jednej z rozmów zapraszała pani Zhang na PGE Narodowy.
Tak, padło pytanie o to, czy chciałabym walczyć z nią w Polsce. Weili ma problem z wizą do USA, dlatego starcie w Stanach może się nie udać. Odpowiedziałam, że nie ma problemu. Mamy piękny Stadion Narodowy. Możemy zrobić tę walkę na wiosnę przyszłego roku.

Jeśli padnie propozycja, żeby bić się z nią na wyjeździe, też nie będzie miała pani nic przeciwko?
Dla mnie nie jest ważne, czy będziemy biły się w Polsce, Chinach, Ugandzie czy na Sri Lance. To bez znaczenia. Wyjdę, zrobię swoje i odzyskam pas.

Za miesiąc ważny wyjazdowy pojedynek stoczy Jan Błachowicz, który w Sao Paulo zmierzy się z Ronaldo "Jacare" Souzą. Scenariusz zakładający wygraną, a następnie walkę o pas kategorii półciężkiej jest według pani realny?
Myślę, że Janek wygra tę walkę i umocni swoją pozycję w czołówce wagi półciężkiej. W końcu pójdzie po ten pas. Janek jest na fali, pokonuje mocnych przeciwników. Widać, że jest mocno zmotywowany, coś w końcu "kliknęło" i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mocno mu kibicuję, pamiętam go jeszcze z czasów muay thai. Zawsze był bardzo dobrym zawodnikiem, teraz to ścisła czołówka i nasza największa nadzieja na pas UFC wśród mężczyzn.

Widzi pani szansę na zwycięstwo Błachowicza z aktualnym mistrzem, Jonem Jonesem, czy lepiej, żeby "Bones" przeniósł się do wagi ciężkiej?
Mocno wierzę w Janka. Zostanie pretendentem do najważniejszego tytułu w światowym MMA dałoby mu, jak to się mówi, +100 do motywacji. Oczywiście, Jon Jones jest bezsprzecznie jednym z najlepszych zawodników na świecie bez podziału na kategorie wagowe. Taka walka na pewno byłaby dla Janka piekielnie trudna. Ale nie ma dróg nie do przejścia. Trzeba o tym pamiętać i wierzyć w siebie.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Czy Joanna Jędrzejczyk odzyska pas mistrzyni UFC?

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Joanna Jędrzejczyk: Pokonam Waterson i idę po pas UFC. Może powalczę o niego wiosną na Narodowym? [WYWIAD] - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pani Joasiu, kibicowałem. Ale trash talking mści ze zdwojoną siłą. Cicha skromna Namajunas pokazała jak to działa w praktyce. Dużo zdrowia, energii, nowych wyzwań a przede wszystkim pokory i szacunku dla przeciwników. Drugiej szansy nie będzie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3