Justyna Kowalczyk Niezłomna. "Nigdy nie byłam tak zmęczona, czułam straszliwą niemoc" [ZDJĘCIA]

Przemysław Franczak z SocziZaktualizowano 
Do tej pory Justyna Kowalczyk stojąc na podium nigdy nie płakała. Do dzisiaj. - To mój najważniejszy medal – mówiła. Dodajmy – złoty medal.

Kość może złamać, ale nic złamie jej charakteru. Justyna Kowalczyk napisała rozdział w historii igrzysk i polskiego sportu absolutnie wyjątkowy. Startując z kontuzją, na środkach przeciwbólowych, pobiegła po olimpijskie złoto. Na 10 km techniką klasyczną nie było na nią mocnych. Nie dały jej rady Norweżki (Therese Johaug zdobyła brąz, Marit Bjoergen była 5.), nie dała Szwedka Charoltte Kalla (srebro). Zwyciężyła z dużą przewagą - 18,4 sek.).

Źródło: TVN24/x-news

- Stanęłam na starcie i pomyślałam sobie, że albo to wygrywam, albo będę dwudziesta. Mam to w nosie, ryzykuję – opowiadała później Justyna.

Na mecie długo leżała bez tchu. Kiedy wreszcie wstała niewiele miała sił, żeby się cieszyć. Ocierała za to łzy. Ale nie były łzy bólu, tylko szczęścia.

- Ten medal jest najważniejszy, bo niewiele osób wie, jak to jest, gdy w pewnym momencie marzenia ci pryskają, a ty musisz o nie walczyć – mówiła.

Złamana kość śródstopia nie jest, jak się wczoraj okazało, jedynym problemem, z jakim Kowalczyk ostatnio się zmagała.

- Kontuzja stopy to był tylko szczy góry pecha olimpijskiego, który mnie spotkał. Na ostatnim treningu w Santa Caterina, tuż przed zawodami w Toblach, odmroziłam palce u nóg. Musiałam ściągać paznokcie. Wcześniej była jeszcze gorączka. Tu pierwszego dnia pobytu, gdy szłam po schodach noga mi „wyjechała” z buta i otarłam sobie ścięgno Achillesa. Dopiero w środę mogłam ubrać buty bez plastrów. Wszystko się waliło. Mój trener mógł we mnie wiele razy zwątpić w ostatnich tygodniach, a nie zwątpił ani przez moment. Naprawdę jest wielki. Dziękuję mu – powiedziała i ukryła twarz w dłoniach. Znów się wzruszyła.

Potem chwaliła pracę całego teamu. - Wszyscy pracowaliśmy na to złoto. Wiedzieliśmy po co przyjechaliśmy. To był nasz najważniejszy bieg, nikt nie mógł zawieść i nikt nie zawiódł. Narty cudownie jechały – podkreśliła.

Nie tylko narty. Nogi, ramiona, głowa - wszystko było u Justyny w mistrzowskiej formie. Wydawało się, że jej jedynej nie przeszkadza ciężki, mokry śnieg. Problem z pokonaniem podjazdu miał nawet potężny skuter dowożący dziennikarzy z biura prasowego na metę biegu, ale nie ona.

- Nie, nie, to był chyba mój najtrudniejszy bieg w życiu. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek była tak zmęczona, żebym przeszła do marszu. A na samej górze podbiegu znajdującego się tuż przed zjazdem na stadion tak było. Trener mówił wprawdzie, że wyglądałem całkiem przyzwoicie na tle innych, ale ja czułam straszliwą niemoc. Nie byłam w stanie wprowadzić nart w ślizg – dzieliła się wrażeniami.

- Dla Justyny ten sukces to wspaniała sprawa. Była dzisiaj bardzo mocna. Za mocna – mówiła po biegu Bjoergen. Kiedy Norweżka kończyła bieg na jej twarzy malowało się cierpienie.

Kowalczyk: "Ja ostatnie 30 metrów po prostu szłam, musiałam walczyć ze swoim ciałem".

Taktykę miała prostą. - Wiedziałam, że pierwsza część trasy jest łatwa i mogę tam trochę stracić. Musiałam więc pójść na maksa, bo potem mogłabym się nie wygrzebać. Po pięciu kilometrach miałam już serdecznie dość, ale tam dalej czekało mnie trochę zjazdów, zakrętów, więc mogłam tam trochę odpocząć – opisywała.

Kiedy biegła do mety wzdłuż trybun zrobiło się na nich biało-czerwono. Przejechała linię mety i stałą się najbardziej utytułowanym polskim sportowcem w historii zimowych igrzysk (5 medali).

- Nie myślę o tym, ale strasznie cieszę się z sukcesu. Nie było o niego łatwo, ale jak się wszystko wali, to trzeba po prostu zrobić swoją robotę – stwierdziła Justyna.

Apetyt na więcej? Jedno jest pewne – na igrzyskach jeszcze pobiegnie. Przed nią jeszcze sztafeta i bieg na 30 km techniką dowolną.

- Jeśli ktokolwiek myślał, że zostawię dziewczyny w sztafecie, to mnie nie zna – rzuciła zadziornie.

Wideo

Materiał oryginalny: Justyna Kowalczyk Niezłomna. "Nigdy nie byłam tak zmęczona, czułam straszliwą niemoc" [ZDJĘCIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3