Kampania antyszczepionkowa w Polsce to sprawa rosyjskich hakerów? Po co mieliby to robić?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
27 grudnia w całej Polsce rozpoczęły się szczepienia przeciw COVID-19.
27 grudnia w całej Polsce rozpoczęły się szczepienia przeciw COVID-19. Karolina Misztal
- Celem propagandy rosyjskiej jest stworzenie możliwie największych podziałów w społeczeństwie, co prowadzić ma do destabilizacji politycznej danej zbiorowości. Podobnie należy odbierać działania związane z epidemią koronawirusa i ruchami antyszczepionkowymi, chociaż nie jestem pewien, czy większość antyszczepionkowego szaleństwa nie ma źródeł w naszej rodzimej, polskiej niewiedzy. Szedłbym więc raczej w kierunku nagłaśniania realnych lęków zwykłych, prawdziwych ludzi przez armię botów, czyli programów naśladujących i działających w zastępstwie człowieka. Wykorzystując algorytm Facebooka lub innego serwisu pomagają dotrzeć z tymi obawami i lękami do wielu innych ludzi - mówi Daniel Rząsa, redaktor naczelny serwisu 300Gospodarka.pl, wcześniej pracownik Google News Lab. prowadzący szkolenia dla lokalnych mediów na temat fake news, czyli fałszywych wiadomości rozpowszechnianych w sieci.

Znany zakaźnik, prof. Krzysztof Simon, otwarcie mówi, że widoczna w sieci kampania antyszczepionkowa jest zorganizowaną i podsycaną zza naszej wschodniej granicy akcją, którą powinny zająć się polskie służby. Czy nie ma w tym przesady?

Zacząć trzeba od tego, że większości dezinformacji, która płynie do Polski z zagranicy, głównie z Rosji, nie jesteśmy w stanie zidentyfikować. Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś jest w stanie pokazać i udowodnić, że stoją za nią rosyjscy hakerzy. Możemy jedynie się tego domyślać, patrząc na to, jakie są przyczyny takiego działania.

Są pierwsi zaszczepieni na COVID-19 na Pomorzu. 27.12.2020 r...

Po co Rosjanie mieliby wspierać ruchy antyszczepionkowe w Polsce?

Dzieje się tak nie tylko w Polsce. Celem propagandy rosyjskiej jest stworzenie możliwie największych podziałów w społeczeństwie, co prowadzić ma do destabilizacji politycznej danej zbiorowości. Znany jest przykład z ostatniej kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych. Trolle rosyjskie zwoływały na jednych forach w społecznościowych na wiec zorganizowany przez komitet Donalda Trumpa jego przeciwników. Ci sami trolle na innych forach namawiali zwolenników prezydenta, by przyszli na ten sam wiec i pokazali swoje poparcie dla niego. Miało to doprowadzić do zwarcia obu grup. Podobnie należy odbierać działania związane z epidemią koronawirusa i ruchami antyszczepionkowymi, chociaż nie jestem pewien, czy większość antyszczepionkowego szaleństwa nie ma źródeł w naszej rodzimej, polskiej niewiedzy. Dlatego prawdopodobnie identyfikacja rosyjskich źródeł byłaby odrobinę trudniejsza.

Szedłbym więc raczej w kierunku nagłaśniania realnych lęków zwykłych, prawdziwych ludzi przez armię botów, czyli programów naśladujących i działających w zastępstwie człowieka. Wykorzystując algorytm Facebooka lub innego serwisu pomagają dotrzeć z tymi obawami i lękami do wielu innych ludzi.

Mamy do czynienia nie tylko z powielaniem lęków, ale także kłamstw. Jakiś czas temu polską sieć obiegł filmik z pielęgniarką z USA, która mdleje po podaniu szczepionki na COVID-19. Do tego dołączono informację, że wskutek szczepienia kobieta zmarła. Nie wiadomo, czy kolejny film z pielęgniarką, mówiącą, że żyje i że zawsze mdleje po podaniu zastrzyku, dotarł do wszystkich przerażonych wieścią o śmiertelnych skutkach szczepionki.

Uważam, że w takim przypadku zbadanie, jakie było źródło fałszerstwa byłoby możliwe i wskazane. A efekty takiego śledztwa mogłyby doprowadzić do bardzo interesujących wniosków.

Kto miałby to zrobić?

U nas? Niestety, Polska nie ma żadnej komórki czy agendy do walki z dezinformacją i wojny informacyjnej.

To w jaki sposób przeciętny użytkownik Internetu może sprawdzić, co jest prawdą, a co kłamstwem?

Jest to bardzo trudne. Zwłaszcza, że informacje fałszywe są o wiele ciekawsze od prawdziwych. W związku z tym dużo szybciej i łatwiej się rozprzestrzeniają. Jeśli zmyślimy, że widzieliśmy na skrzyżowaniu w centrum Warszawy dinozaura, istnieje szansa, że więcej ludzi to "kliknie" i podzieli się w mediach społecznościowych, niż w przypadku informacji o wypadku w tym miejscu spowodowanym np. przez kota. Jednak żeby nie dochodziło do szybkiego rozprzestrzeniania się fałszywych informacji, trzeba zmienić system.

Jak?

Należy przyjrzeć się, jak działają firmy technologiczne i media społecznościowe oraz ich algorytmy. W jaki sposób napędzają fałszywe informacje, jaka jest ich odpowiedzialność za ich rozpowszechnianie? A potem spróbować do tego podejść na poziomie regulacyjnym. Równocześnie trzeba wzmacniać media, które są wiarygodne, dając im lepsze narzędzia do dzielenia się rzetelnymi informacjami. Dziś te szanse nie są równe. Trudno konkurować gazecie, w której każda wiadomość jest przed podaniem do publicznej wiadomości sprawdzana, z Facebookiem, gdzie czytamy o mikrochipach ukrytych w szczepionce na koronawirusa.

Jesteśmy w w kluczowym momencie walki z pandemią, a od masowości szczepień zależy, czy powrócimy do normalnego życia. Czy mamy szansę wyłuskać z zalewu świadomie lub nieświadomie rozsyłanych wiadomości te prawdziwe?

Mam nadzieję, że nie damy się tej propagandzie. Badania pokazują, że choć nadal wielu Polaków nie chce się zaszczepić, to w ciągu ostatnich dwóch-trzech tygodni maleje liczba przeciwników szczepionki. Takie inicjatywy, jak wspólne zaszczepienie marszałków Senatu pomogą w przekonaniu nieprzekonanych.

Obowiązkiem osób publicznych, prezydenta, premiera, przedstawicieli partii politycznych jest poddanie się szczepieniom na wizji i danie przykładu.

Polacy chorują na brak zaufania do siebie, do klasy politycznej, do mediów. Niektórzy, jak telewizja publiczna, zasłużyli sobie na to, ale inne media obrywają rykoszetem. Wiem, że trudno będzie te lata zaniedbań nadrobić, ale mimo wszystko jestem optymistą. Liczę, że po pierwszych szczepieniach medyków, ludzi starszych, polityków i osób znanych zostanie przełamana społeczna nieufność.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Materiał oryginalny: Kampania antyszczepionkowa w Polsce to sprawa rosyjskich hakerów? Po co mieliby to robić? - Dziennik Bałtycki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ubuj

A dlaczego Antka wspierają? Bo oni nam chca dokuczać i głupotę finansują i się śmieją.

Dodaj ogłoszenie