Kapitan Jerzy Stawski: Ojczyzna zawsze była najważniejsza...

    Kapitan Jerzy Stawski: Ojczyzna zawsze była najważniejsza [ROZMOWA]

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Z kapitanem Jerzym Włodzimierzem Stawskim, ps. „Lubicz”, członkiem AK i żołnierzem „Warszyca”, rozmawia Anna Gronczewska
    Kapitan Jerzy Stawski urodził się w Łodzi. Wojnę spędził w Radomsku i okolicach. Był żołnierzem AK i KWP.

    Kapitan Jerzy Stawski urodził się w Łodzi. Wojnę spędził w Radomsku i okolicach. Był żołnierzem AK i KWP. ©Grzegorz Gałasiński

    Ile miał pan lat, gdy wybuchła II wojna światowa?
    Miałem 13 lat. Mieszkałem w Łodzi przy ul. Targowej 51. Byłem harcerzem. Gdy więc wybuchła wojna znalazłem się w Wojennym Pogotowiu Harcerskim. Razem z bratem Januszem. Nie poszedłem tam z ciekawości. Byłem tak wychowany, że odczuwałem potrzebę obrony ojczyzny.

    Pana rodzina miała patriotyczne tradycje?
    Miałem dwanaścioro ciotek i wujków. Czterech wujków było legionistami u marszałka Józefa Piłsudskiego. My żyliśmy sprawami ojczyzny. Miałem dwoje rodzeństwa. Oprócz brata Janusza jeszcze siostrę Halinę. Siostra żyje, razem mieszkamy. Ma 92 lata. Mój tata Stanisław był przedstawicielem kolei dla firmy Scheibler i Grohmann. Mama Stefania zajmowała się domem.

    Wybuchła wojna, zgłosił się pan do Wojennego Pogotowia Harcerskiego...
    Naszym zadaniem było walczyć w obronie Polski. Nie byliśmy pełnoletni, więc nie chcieli nas przyjąć. Wypłakaliśmy u rodziców, by dali nam zgodę na wstąpienie do pogotowia. W nocy pilnowaliśmy między innymi studni w Łodzi. Dowiedzieliśmy się też, że ponoć jest gdzieś nabór na „żywe torpedy”. Postanowiliśmy się zgłosić. Jak oszaleli biegaliśmy po Łodzi i pytaliśmy, gdzie są zapisy. Nikt nie wiedział. Zastanawialiśmy jak wyglądają te „żywe torpedy”. Wyobrażaliśmy sobie, że ktoś obwiesza nas granatami. Jak pojawią się niemieckie czołgi to my się pod nie położymy. To pokazuje jaki był kiedyś patriotyzm. Jak dziś zapytałem w tramwaju młodego człowieka co to jest patriotyzm to odpowiedział: patriotyzm - idiotyzm!

    Jak trafił pan do konspiracji?
    To była kontynuacja. Nie było tak, że pokazała się Armia Krajowa i się zaraz do niej zapisałem. Ja wydałem wojnę, własną prywatną wojnę Niemcom, Hitlerowi, Stalinowi. Nikt mnie do tego nie namawiał. Gdzie był „Warszyc” tam była Polska! Mogę powiedzieć, że całe życie miałem szczęście. Po wybuchu wojny chodziliśmy z bratem w mundurach harcerskich. Gestapo przyszło nas zaaresztować. Nie było nas w domu. Gdy dowiedzieliśmy się, że nas szukają to uciekliśmy przez „zieloną granicę” do Generalnej Guberni. Łódź była bowiem wcielona do III Rzeszy. Razem z siostrą znalazłem się w Radomsku, u wujka. Był to czerwiec 1940 roku. Natomiast moja mama i brat pojechali do Kobieli Wielkich, tam gdzie urodził się Władysław Reymont. Też zamieszkali u rodziny. Gdy byłem w Radomsku to nie miałem żadnych kontaktów z konspiracją. Zmieniło się to, gdy pojechałem do Kobieli Wielkich. Tam miałem kuzynów. W Kobielach każda chałupa była powiązana z Armią Krajową. Nie było więc trudno złapać kontakt z konspiracją. W miejscowym kościele organistą był Wacław Wroński, pseudonim „Babinicz”, dowódca mojego oddziału przed którym składałem przysięgę.

    Znalazł się pan w zgrupowaniu „Zbigniewa”, taki był wojennym pseudonim Stanisława Sojczyńskiego, „Warszyca”. Znał go pan osobiście?
    Wszyscy mnie o to pytają. Miałem z nim stały kontakt przez jego podwładnych, moich dowódców. Trzeba pamiętać, że była to konspiracja. Nie każdy mógł mieć do niego dostęp. Raz miałem tylko kontakt z „Warszycem” Jechał na koniu. Brat Janusz szedł i utykał. „Warszyc” zapytał go: Nie umiesz maszerować? A mój brat miał buty oficerki. Gdy się je zakładało to nie obeszło się bez obtarć i odcisków. „Warszyc” dobrze wiedział o co chodzi. Zszedł z konia i wsadził na niego Janusza. To doskonały dowód na to, że „Warszyc” był wrażliwy na żołnierską niedolę. Był też sprawiedliwy. Nie był zaś tolerancyjny. Słowo tolerancja wymyślił chyba diabeł. Nie ma ona nic wspólnego ze sprawiedliwością. Jeśli „Warszyc” spotkał się z przejawem zdrady narodowej to bez żadnej tolerancji wykonywano wyroki śmierci.

    Rozmawiał pan kiedyś z „Warszycem”?
    Miałem 17 lat! Nie rozmawiałem z nim, przecież by mnie do niego dopuścili! We wsi był dowódca na Kobiele Florian Budniak, pseudonim „Andrzej”. On był nadleśniczym. Często go widywałem. Nawet nie wiedziałem, że był nawet nad „Babiniczem”, moim dowódcą.

    CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE...
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziś spotkałam pana Jerzego na przystanku autobusowym

    Donata (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Pan Jerzy ma 93 lata a mim to zachował urok i radość źycia.Rozmawialiśmy o historii i przyszłości naszej Ojczyzny.Pan Jerzy ubolewał że,po śmierci świadków wojny wszystko przejdzie w zapomnienie.Ja...rozwiń całość

    Pan Jerzy ma 93 lata a mim to zachował urok i radość źycia.Rozmawialiśmy o historii i przyszłości naszej Ojczyzny.Pan Jerzy ubolewał że,po śmierci świadków wojny wszystko przejdzie w zapomnienie.Ja utwierdziłam go w przekonaniu że doskonale znamy historię oraz zagrożenia jakie na nas czyhają.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jerzy stawski-zolnierz wyklety to wspaniale okreslenie

    Barbara Helinska (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    Tak z ta rodzina Jureczku to nie do konca prawda.Faktycznie nie ozeniles sie ale czemu nie wspomniales o corce?Jeszcze 9 lat temu gdy urodzila Ci wnuka utrzymywales kontakt.Gdy sie dowiedziales ze...rozwiń całość

    Tak z ta rodzina Jureczku to nie do konca prawda.Faktycznie nie ozeniles sie ale czemu nie wspomniales o corce?Jeszcze 9 lat temu gdy urodzila Ci wnuka utrzymywales kontakt.Gdy sie dowiedziales ze jest ciezko chora odpowiedziales ze ty tez jestes chory.Dzis jest juz za pozno Pogrzeb Twojej corki Renatki Stawskiej jest jutro 04.08 2017.Do konca probowala sie z Toba skontaktowac.NIECH CI PAN BOG WYBACZY.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To ile lat miałeś młodociany bandyto

    marian koszelski zza grobu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 5

    jak zacząłes zabijać nauczycieli, sołtysów, kobiety. Czy wiesz że Warszyc pochodził z majątku Warszyce i biłeś się o to żeby dziedzice mogli wrócić na swoje majątki z Anglii


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ile lat miałeś, gdy twój tatuś donosił na Polaków?

    judecleaner (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6

    Bandytą zapewne był twój ubecki tatuś ludzki śmieciu. Nie od dziś wiadomo, że parchy żydowskie nienawidzą Polaków i naszych bohaterów. Dla śmieci tylko śmierć. Dla żydostwa dodatkowo pogarda. Pokaż...rozwiń całość

    Bandytą zapewne był twój ubecki tatuś ludzki śmieciu. Nie od dziś wiadomo, że parchy żydowskie nienawidzą Polaków i naszych bohaterów. Dla śmieci tylko śmierć. Dla żydostwa dodatkowo pogarda. Pokaż ryj tchórzu.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo