Kazimierz Moskal ma plan na mecz z Wisłą Płock

R. PiotrowskiZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
- Mam pomysł na mecz z Wisłą, ale na razie zachowam go dla siebie, choć przyznam, że nie chcemy uciekać od naszego sposobu gry – powiedział trener ŁKS, Kazimierz Moskal, przed sobotnim spotkaniem w Płocku.

ŁKS po sześciu kolejkach zajmuje piętnaste miejsce w tabeli ekstraklasy, a jego sobotni rywal dzięki pierwszemu w sezonie i przy tym dość niespodziewanemu zwycięstwu nad Pogonią w Szczecinie awansował na trzynastą lokatę. Oba zespoły, tak zresztą jak i Korona Kielce, zgromadziły do tej pory cztery punkty. Stawka sobotniego starcia w Płocku jest wobec powyższego ogromna.

- Zwycięstwo Wisły w Szczecinie to z pewnością duże zaskoczenie. Po tym jak Wisła objęła prowadzenie, sądziłem, że Pogoń i tak nie pozwoli odebrać sobie punktów. Na pewno płocczanie zaimponowali skutecznością, bo do pewnego momentu oddali dwa celne strzały, a i tak wygrali mecz. Oni przed tamtym meczem też byli w trudnym położeniu i zdołali się przełamać. Teraz z takim nastawieniem jak Wisła do Szczecina, do Płocka jedziemy i my – stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej trener ŁKS, Kazimierz Moskal.

Czego spodziewa się ŁKS po Wiśle prowadzonej od niedawna przez Radosława Sobolewskiego, który najpierw w roli szkoleniowca „Nafciarzy” przegrał w Gliwicach z Piastem, a w poniedziałek pokonał w Szczecinie Pogoń?
- Radek dopiero zaczął tę pracę. Oczywiście zwracamy uwagę na to, w jaki sposób próbuje ułożyć sobie swoją nową drużynę, ale po dwóch zaledwie spotkaniach trudno wysnuć wnioski. Z pewnością on należy do trenerów, którzy chcą grać piłką - ocenił Wisłę trener ŁKS.

Czym zaskoczą Wisłę?

Po porażce ełkaesiaków z Legią Warszawa fala krytyki spadła na defensywę, a przede wszystkim łódzkich obrońców oraz odpowiedzialnych za zabezpieczenie środka pola pomocników. Szkoleniowiec ŁKS przyznał w niedzielę, że takich błędów ekstraklasa nie zwykła wybaczyć i zdaje sobie z tego sprawę także przed starciem w Płocku. Opiekun beniaminka wyklucza przy tym rewolucję w składzie, dopuszcza jednak do myśli korekty.
- Kiedy zespół nie strzela bramek, mówi się, że napastnicy są w złej dyspozycji. Rzecz nie polega na tym, by wystawić trzech napastników, bo to tylko nie zagwarantuje poprawy skuteczności. Podobnie sprawy się mają z defensywą. Mam pomysł na mecz z Wisłą, który oczywiście zachowam na razie dla siebie, a dziś przyznam jedynie, że nie chcemy uciekać od naszego sposobu gry – zdradził Kazimierz Moskal, który przygląda się postawie poszczególnych zawodników na treningach i ostateczną decyzję w sprawie wyjściowej jedenastki podejmie zapewne dopiero po piątkowych zajęciach.

Szkoleniowiec ŁKS nie uważa ponadto, że po objęciu prowadzenia w meczu z Legią (po bramce z rzutu karnego Łukasza Sekulskiego) jego zespół powinien diametralnie zmienić swój styl gry, cofnąć się i liczyć na udane kontry.
- Czy zabrakło nam w meczu z Legią pewności siebie? Do pewnego momentu tego braku pewności nie było widać, a sam mecz przegraliśmy trochę tak jak nasze siatkarki w spotkaniu z Belgią. Moim zdaniem na tym właśnie rzecz polega, że gdy prowadzimy 2:1, a w dodatku posiadamy piłkę i mamy swoje szanse, to należy dążyć do zdobycia kolejnego gola, a nie wykopywać piłkę po autach. Na miejscu piłkarzy też chciałbym strzelić trzecią bramkę – wyjaśnił opiekun beniaminka.

Zasługują na więcej

Trener Kazimierz Moskal w ekstraklasie z Wisłą Płock w roli szkoleniowca jeszcze nie wygrał (prowadząc Pogoń Szczecin jeden mecz przegrał, a drugi zremisował), co więcej ŁKS na stadionie „Nafciarzy” też w ekstraklasie jeszcze nigdy nie zgarnął kompletu punktów, więc w sobotę i opiekun beniaminka, i jego obecny klub, staną przed szansą przełamania złej passy. Ewentualny sukces w Płocku z pewnością pozwoliłby „Rycerzom Wiosny” złapać przysłowiowy oddech po serii porażek.
- Oczywiście prawdą jest, że wyniki wpływają na atmosferę, tak zresztą jak atmosfera często wpływa na wyniki. Nie twierdzę więc, że po tych ostatnich niepowodzeniach piłkarze są w świetnym humorze i dowcipkują w szatni, ale po każdym nieudanym meczu każdy piłkarz musi umieć się „zresetować”. Cała sztuka w tym by wygrać mecz i odbudować się – twierdzi szkoleniowiec.

Pomimo niekorzystnych wyników ełkaesiacy, tak jak i ich trener, wierzy w sens wykonanej do tej pory pracy, a i w to, że ta wkrótce zaprocentuje.
- Dwa lata temu Piast Gliwice bronił się przed spadkiem, a w zeszłym sezonie zdobył mistrzostwo Polski. Śląsk Wrocław problemy miał w zeszłym sezonie, a teraz przewodzi tabeli. Przykłady można mnożyć. Pogoń Szczecin i Cracovia były po kilku pierwszych kolejkach zeszłego sezonu na dnie tabeli, a na koniec rozgrywek ta druga zakwalifikowała się nawet do europejskich pucharów. Biorąc pod uwagę to jak gramy, absolutnie nie zasługujemy na to ile mamy punktów, zaś miejsce w tabeli z pewnością również nie jest adekwatne – podkreślił Kazimierz Moskal.

Zgadza się z nim Łukasz Sekulski. Dziś eksperci i kibice narzekają na grę obronną łódzkiego zespołu, więc napastnik miał chwilę spokoju. On w meczu z wicemistrzami Polski spisał się akurat bardzo dobrze (zdobył dwa gole), choć jak sam twierdzi, w sytuacji w jakiej znalazł się teraz zespół, to kto trafia do siatki jest bez znaczenia.
- Należy wziąć się w garść i szukać przełamania. Wisła też nie była faworytem w Szczecinie, więc liga kolejny raz udowadnia, że tu każdy może wygrać z każdym - stwierdził napastnik łódzkiego klubu. Czy zatem ełkaesiacy wyrzucają sobie stratę ostatnich punktów?
- Łatwo jest gdybać, gdy jest już po fakcie. Wiadomo, że gdybyśmy zremisowali na przykład z Piastem oraz Legią i z tych czterech przegranych meczów zrobiłyby się choć dwa remisy, wydźwięk byłby zupełnie inny. W każdym razie te cztery porażki to fakt, więc jak najszybciej musimy zapunktować. Dziś najważniejsze jest to, żeby postawić pierwszy krok, a potem „złapać” pozytywną serię – uważa snajper ŁKS.

Łukasz Sekulski w przeszłości występował w Wiśle, więc dla niego sobotni mecz będzie z pewnością dużym wydarzeniem także z tego względu.
- To prawda, że spędziłem w Płocku wiele lat, ale zapewniam, że nie mam ulubionej bramki, bo obie są dla mnie „odczarowane”.

Napastnik zapewne pojawi się w wyjściowym składzie beniaminka. Trener ŁKS nie będzie mógł natomiast skorzystać z usług kontuzjowanych – Jewhena Radionowa i Adriana Klimczaka. Nie wiadomo również, czy gotowy do gry będzie Maciej Wolski, który zgłosił uraz po środowych zajęciach.

Sobotnie spotkanie w Płocku rozpocznie się o godz. 15.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3