Kazimierz Moskal przed meczem z Arką Gdynia: Liczę nie tylko na napastników [zapowiedź]

R. Piotrowski
Trener Kazimierz Moskal (z prawej) i jego asystent Maciej Musiał [Fot. Krzysztof Szymczak]
W ramach 24. kolejki piłkarskiej ekstraklasy ŁKS zmierzy się w Gdyni z Arką. Obie drużyny bronią się przed spadkiem, więc stawka tego spotkania jest ogromna.

Ełkaesiacy tracą do „bezpiecznej” w tabeli Wisły Kraków aż dziesięć punktów, więc trudno sobie wyobrazić, by w przypadku kolejnego niepowodzenia tę ogromną stratę „Rycerze Wiosny” zdołali jeszcze odrobić.

Wspominaliśmy w ubiegłym tygodniu, że w lidze ŁKS nigdy nie przywiózł znad Bałtyku kompletu punktów. Czy ta sztuka uda się łodzianom w niedzielę? Zdaje się, że to prezes Tomasz Salski przyznał w grudniu, że jedyną nadzieją dla beniaminka będzie dziesięć wiosennych zwycięstw. Do rozegrania pozostało 14 kolejek, więc… chcąc spełnić ten warunek łodzianie musieliby popisać się imponującą serią zwycięstw. Mało prawdopodobne, choć nie niemożliwe.

Nie dumajmy jednak nad tym, co czeka beniaminka w następnych tygodniach, bo dziś liczy się tylko mecz z czternastą w tabeli Arką (24 pkt). Remis w tym spotkaniu nie da ełkaesiakom absolutnie nic, pozostaje zatem zapytać, czy goście niedzielnego pojedynku zamierzają rzucić się na rywala od pierwszej minuty, czy też spróbują rozegrać tę partię w sposób nieco bardziej wyrachowany. Jesienią w Łodzi 4:1 wygrała Arka.

- Czy mogę zapewnić, że taki mecz, jak ten jesienny z Arką już się nie powtórzy? Mogę zapewniać tylko o tym, co zależy wyłącznie ode mnie. Przed każdym meczem, bez względu na to z kim gramy, mówię zawodnikom, że oczekuję walki o zwycięstwo - podkreślił trener Kazimierz Moskal.

Trener ŁKS liczy nie tylko na napastników

W dużym skrócie szans beniaminka należałoby upatrywać po pierwsze – w solidnie prezentującej się defensywie (mile widziana powtórka z meczów z Wisłą Płock i Pogonią Szczecin), po drugie – w przełamaniu strzeleckiej niemocy. Na gola swoich ulubieńców kibice ŁKS czekają już przecież 217 minut.

Defensywa Arki jest jedną z najsłabszych w lidze. Wiosną gdynianie stracili pięć goli, a Pāvels Šteinbors wyciągał futbolówkę z siatki w każdym z trzech w tym roku rozegranych spotkań. Rzecz więc w tym, by słabość tej formacji wykorzystać, a któż powinien podołać takiemu zadaniu w pierwszej kolejności jeśli nie napastnicy.

- W poprzednich dwóch meczach zauważyłem kilka pozytywnych aspektów w naszej grze. Choćby to, jak wiele mieliśmy dobrych okazji do zdobycia bramki. W niedzielę liczę na przełamanie napastników, choć nie tylko na ich barkach spoczywa obowiązek trafiania do siatki. W naszym sposobie gry bardzo ważna jest przecież wymienność funkcji na boisku - zauważył Kazimierz Moskal, a Ricardo Guima dodał, że w sytuacji ŁKS każdy mecz jest teraz najważniejszy.

Trener ŁKS ma do dyspozycji trzech nominalnych snajperów. Samuel Corral na razie zawodzi, swojej szansy nie wykorzystał w meczu z Pogonią także Jakub Wróbel (choć zdaniem części kibiców wniósł ożywienie w ofensywne poczynania ełkaesiaków), z kolei najskuteczniejszy po odejściu Daniego Ramireza obok Rafała Kujawy zawodnik ŁKS czyli Łukasz Sekulski wiosną zaliczył występ jedynie w czwartoligowych rezerwach.

Aleksandar Rogić: Mają swój styl

Piłkarze Arki w ubiegłej kolejce wygrali z Rakowem Częstochowa 3:2, choć do 72. minuty 2:0 prowadzili goście. W związku z tym trener gdynian liczy na to, że zespół pójdzie za ciosem i przy wsparciu trybun znów zgarnie komplet punktów. Dodajmy, że z tym wsparciem było ostatnio różnie.

- Nie podobała mi się atmosfera na trybunach w pierwszej połowie meczu z Rakowem. Ci zawodnicy, którzy zmagają się z wieloma problemami każdego dnia, są dla mnie bohaterami. Podczas analiz otrzymują, jeśli im się należy, sporo krytyki ode mnie, ale podczas meczu należy im się szacunek i wsparcie. Zawodnicy muszą grać z większą pewnością siebie. Wsparcie z trybun przez całe spotkanie bardzo pomaga drużynie tę pewność zbudować - pokreślił serbski opiekun Arki, który ŁKS nie zamierza lekceważyć.

- To będzie dla nas do tej pory najtrudniejszy mecz. Oni grają bez presji. Mają swój styl, zmienili 5 zawodników w przerwie zimowej. Lubię taki styl gry, gdy drużyna utrzymuje się przy piłce. Mam wielki szacunek do zawodników i dla trenera ŁKS, którzy mimo pozycji w tabeli cały czas dążą do tego, aby grać tym samym stylem - zauważył Aleksandar Rogić.

Serb nie będzie mógł skorzystać w niedzielę z usług pauzującego z powodu kartek Michała Nalepy. Na drobne dolegliwości po meczu z Rakowem narzekali Michał Kopczyński oraz Maciej Jankowski. Zdrowy jest już natomiast Dawit Schirtladze, który w jesiennym wygranym 4:1 w Łodzi meczu zdobył dwa gole.

Niedzielne spotkanie rozpocznie się o godz. 15. Sędziuje Piotr Lasyk (Bytom). Transmisja telewizyjna w Canal+ Sport.

Przypuszczalny skład ŁKS:
Malarz – Grzesik, Dąbrowski, Moros, Vidmajer, Srnić (Piątek), Guima, Trąbka, Ratajczyk, Domínguez, Corral (Wróbel).

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Bez Górala a z awroblem w składzie zawszeŁKS

R
Rodowity Łodzianin

Kiedy reaktywacja gra z Arką ?

F
Faktura dla Drwęcy

Skoro liczy na innych to może oznaczać że sędzia jest już opłacony :-(

G
Gość

niech martwi się o tym gdzie bedzie pracować jak spadną do I ligi !!!

G
Gość

Panie Mosskal trzeba liczyć na całą drużynę. Nie na formację. Niech Pan to pamięta

P

Dodaj ogłoszenie