Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Kij czy marchewka? Czy należy stosować kary i nagrody wobec dzieci? Co jest skuteczniejsze? A może jest inny sposób?

Małgorzata Meszczyńska
Małgorzata Meszczyńska
Kara, nagroda? Który sposób jest skuteczny wychowawczo?
Kara, nagroda? Który sposób jest skuteczny wychowawczo? Fot. Fizkes / Gettyimages
Czy należy stosować nagrody i kary w wychowaniu dziecka? Czy kary pozwalają dyscyplinować uczniów? Jak skuteczne są nagrody i czy pozwalają wyrabiać dobre nawyki? Jak utrzymać dyscyplinę bez stosowania kar? Czy da się zbudować motywację, nie obiecując nagrody? Sprawdzamy.

Spis treści

Nagrody i kary. Sposób na dyscyplinę i motywację?

Metoda „kija i marchewki” to bodajże najstarszy sposób dyscyplinowania i motywowania znany ludzkości. Czy system kar i nagród jest skuteczny? Na krótką metę – tak. Czy dziecko, które reaguje zgodnie z naszymi oczekiwaniami, wiedząc, że w razie sprzeciwu spotka je kara to wychowawczy sukces? Eksperci przekonują, że kara działa tylko jako doraźny sposób dyscyplinowania. Dotyczy to zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Psychologowie, a także praktycy związani z edukacją i wychowaniem, otwarcie krytykują system kar stosowany w domu i szkole. Kary nie uczą dobrych zachowań – zachęcają tylko do unikania przykrości. I owszem – może to być rezygnacja z niepożądanych zachowań, ale też zachęta do szukania dróg na skróty, kombinowania, oszukiwania i ukrywania działań, które właśnie zagrożone są karą.

- Ani kary, ani nagrody nie uczą odróżniania dobra od zła – tłumaczy na profilu „Dziecko u psychologa” Weronika Jackowska, psycholog i terapeutka, specjalizująca się w pracy z dziećmi.

Jak podkreśla psycholożka, jeśli stosujemy kary i liczymy na to, że dzięki nim dziecko przemyśli i wyciągnie wnioski ze swojego zachowania – to będziemy rozczarowani.

- Dziecko, które zostało ukarane, skupia się przede wszystkim na sobie. Zamiast wyciągać wnioski, myśli, jak następnym razem uniknąć kary, co zrobić, aby nikt się nie dowiedział o niewłaściwym zachowaniu – przekonuje Weronika Jackowska.

Jeśli nie kij, to może marchewka? Czy nagrody są złe?

Jak się okazuje, eksperci podważają również zasadność stosowania nagród. Według fachowców, nagrody również nie są narzędziem, które kształtuje charakter i osobowość młodych ludzi.

- Zarówno kary, jak i nagrody uczą dzieci wyłącznie tego, jak unikać nieprzyjemności i podejmować działania dla osiągnięcia korzyści – tłumaczy psycholog Weronika Jackowska.

Tymczasem współczesna szkoła – a dokładniej system oceniania oparty jest na schemacie „nagroda-kara”, gdzie wysoka ocena i pochwała nauczyciela mieszczą się w kategorii nagród, a ocenę niedostateczną i krytykę bez wątpienia możemy zaliczyć do kar.

- „Narysuj rysunek, a dostaniesz złotą gwiazdkę”. „Przepisz słowa, a dostaniesz 5”, „Wykonaj działania, a ... ”. Dlaczego się potem dziwimy, że zanim coś zrobią, pytają: „A można za to dostać 6?” Skąd nasze zdziwienie, że gdy sądzą, że jakieś zadanie nie będzie sprawdzone, to go po prostu nie robią. Tak bardzo chciałabym dotrzeć z tym przesłaniem do rodziców i nauczycieli i wyjaśnić, jakie są skutki takiego wychowania. Te skutki się nam nie podobają, ale nie chcemy widzieć związków przyczynowo-skutkowych, nie chcemy rozumieć, skąd się biorą - wskazuje na swoim profilu facebookowym dr Marzena Żylińska, autorka książki „A co za to dostanę?” i jednocześnie twórczyni ruchu Budzących się Szkół.

Marzena Żylińska, która na co dzień zajmuje się metodyką i prowadzi szkolenia oraz warsztaty dla nauczycieli, przyznaje, że często spotyka się ze stwierdzeniami, że „gdyby nie sprawdziany i jedynki, to uczniowie wcale by się nie uczyli”.

- Wiele osób tak myśli, bardzo wiele. Są przekonane, że bez ciągłej presji, bez straszenia klasówkami i testami, bez groźby dostania jedynki, uczniowie by się nie uczyli. Przecież są leniwi i nic im się nie chce. Skąd bierze się takie myślenie? Jak złamać tę pewność, że ze szkołą jest wszystko w porządku, a problem stanowią dzieci i młodzi ludzie? Jakich użyć argumentów, żeby przekonać, że szkoła oparta na ciągłej presji, na kontrolach, szukaniu błędów i słabości, szkoła, która ciągle uczniów z sobą porównuje, jest opresyjnym środowiskiem, które niszczy motywację do nauki? Uczniowie chcą się uczyć, ale inaczej niż oczekuje tego dzisiejsza szkoła. Dzieci chcą się uczyć i niczego nie robią lepiej, ale my dorośli mamy wyjątkowo skuteczne metody, żeby je do nauki i do rozwoju zniechęcać – przekonuje dr Żylińska. - Problem w tym, że nie dostrzegamy związków przyczynowo-skutkowych i nie chcemy widzieć skutków metod, które stosujemy.

Co za to dostanę? Czy uczniowie pracują tylko dla ocen?

Tymczasem w ramach ruchu Budząca się Szkoła, coraz więcej nauczycieli dostrzega potrzebę zmiany metod i widzi pierwsze efekty:

- Spotykając się na indywidualnych rozmowach rodzicami i uczniami w szkole, omawiając śródroczne oceny opisowe, wspólnie decydując, na czym jeszcze musimy się skupić i do czego wrócić i jeszcze nad czym popracować. Pół roku - aż i tylko tyle pracujemy z dziećmi ocenianiem kształtującym. Czy nasuwają mi się wnioski? Czy mam refleksję? Tak! Uczniowie rozumieją, że do rzeczy, które nie są opanowane dostatecznie, należy wrócić i powtórzyć - dzieli się doświadczeniami nauczycielka niepublicznej podstawówki, Eliza Pawlik.

Nauczycielka podkreśla, że uczniowie, którzy mają braki, planują ponowną naukę, idą ćwiczyć zadania i przedstawiają nauczycielowi swój progres.

- Robią to czasem bardzo chętnie czasem mniej, ale żadne dziecko nie zapytało „A co za to dostanę? Czy to jest na ocenę? Czy muszę to robić?” Prawie każde podjęło rozmowę - „to chciałbym poprawić, ponieważ będzie jeszcze później przydatne! Przyrodę lubię, więc chciałbym to lepiej zrobić! Spróbuję, choć nie wiem, czy mi się uda!”. Widzę szczęśliwe, nie bojące się szkoły dzieci i ich rodziców z zaskoczeniem przyjmujących szczegółowe rozpiski omówionego materiału. Tej samej podstawy programowej jaka jest realizowana w każdej publicznej i niepublicznej szkole w Polsce – dodaje Eliza Pawlik.

Edukacja to relacja?

Psychologowie, praktycy i metodycy są wyjątkowo zgodni – zarówno wychowanie, jak i edukacja, to nie tylko proces – to przede wszystkim relacja.

- Nie tak ważne są techniki, co wspólne życie i uczenie się siebie nawzajem. To dzieje się w relacji i dzięki relacji – podkreśla psycholog Weronika Jackowska.

Relacje, które należy pielęgnować, kluczowe są zarówno w domu, jak i w szkole. Zamiast karać lub nagradzać dziecko odpowiednio za „złe” lub „właściwe” zachowanie, warto nauczyć je, jak czerpać satysfakcję z rozwoju i pokonywania trudności. Co ważne – dzieci i młodzież nie tyle uczą się, słuchając, co przez obserwację. Dlatego rodzic lub nauczyciel powinien nie tylko mówić o obowiązujących zasadach i normach, ale sam ich przestrzegać.

od 7 lat
Wideo

Jak głosujemy w II turze wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kij czy marchewka? Czy należy stosować kary i nagrody wobec dzieci? Co jest skuteczniejsze? A może jest inny sposób? - Strefa Edukacji

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki