Kino Tatry w Łodzi zostanie zlikwidowane? Odchodzą już nawet...

    Kino Tatry w Łodzi zostanie zlikwidowane? Odchodzą już nawet stali widzowie

    Łukasz Kaczyński

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    O charakterze kina Dariusza Ambroszczyka stanową filmy z taśmy. Nowsze puszcza już z rzutnika
    1/2
    przejdź do galerii

    O charakterze kina Dariusza Ambroszczyka stanową filmy z taśmy. Nowsze puszcza już z rzutnika
    ©Maciej Stanik

    Ledwo udało się wznowić pracę najstarszego działającego w Łodzi kina "Tatry", a już wisi nad nim groźba likwidacji. Znane jest ono z ambitnego repertuaru. W podwórku przy Sienkiewicza 40 królowała ostatnio "Ida", ale też "Wielkie piękno" P. Sorrentino i "Dzikie historie" produkcji Pedro Almodóvara. Odpływ widzów jest jednak faktem.
    - Nawet nasi stali bywalcy gdzieś przepadli - przyznaje Dariusz Ambroszczyk, wieloletni najemca, kierownik i jedyny pracownik kina, z kinematografią związany od 1982 r. - Dopiero w mijającym tygodniu obsłużyliśmy "aż" sześcioro klientów.

    Co jest tego powodem? Zdaniem Ambroszczyka i osób skupionych wokół kina, widzów odbierają m.in. codzienne darmowe plenerowe pokazy w ramach filmowego festiwalu "Polówka", które organizuje warszawska Fundacja Inicjatyw Kulturalnych "Plaster". Jej założyciele prowadzili niedawno równie ambitne co "Tatry" kino "Cytryny", które nawet po zmianie adresu nie zdołało się utrzymać.

    Tymczasem "Polówka" dotowana jest przez urząd miasta, w ramach konkursu dla organizatorów festiwali. W 2012 roku było to 150 tys. zł, a od roku 2013 w ramach umowy wieloletniej - 110 tys. zł. Darmowe pokazy organizowane są latem także w hipermarketach.

    Ambroszczyk wskazuje jeszcze na inną przyczynę - edukację młodych pokoleń. Gdy za sprawą zaprzyjaźnionego nauczyciela "Tatry" odwiedzili uczniowie, nie mieli pojęcia, że pokazy mogą odbywać się z projektora.

    Obiekt nie jest w najlepszym stanie, co może odstraszać tych, którzy chodzą do kina, a nie na film. Brakuje ogrzewania, więc seanse nie odbywają się zimą. Większych inwestycji nikt się nie podejmuje, bo stan prawny budynku jest nieuregulowany. Po rozwiązaniu Państwowej Instytucji "Helios-Film", która zajmowała się dystrybucją taśm i nadzorem nad kinami, administratorem budynku został Urząd Marszałkowski, który wyremontował dach nad małą salą, założył nowe rynny.

    Mimo to aura wokół "Tatr" fascynuje kolejne osoby. Dokumentalny film "Seans w starym kinie" Igora Chojny zdobył kilka ważnych nagród, w tym na Krakowskim Festiwalu Filmowym 2010. Rok temu grupa studentów założyła Fundację Mówi 35 (od szerokość taśmy 35 mm). Wspólnie z wolontariuszami udało się uprzątnąć teren wokół "Tatr": usunąć chaszcze, wyrównać chodnik, zaczęto remontować małą salę. Pojawił się też pomysł, dotąd niezrealizowany, letnich pokazów filmów z taśmy, z których "Tatry" były znane.

    Historia kina zaczęła się w 1907 roku. Pod nazwą "Belle-Vue" założyli je Oskar Kulawiński i Gustaw Mjunker. Repertuar obejmował wtedy też filmy erotyczne, co powodowało zatargi z pobliską parafią Kościoła Podwyższenia Św. Krzyża. Zmieniali się właściciele, a z nimi nazwa. "Tatry" powstały po wojnie. Główna sala, drewniana, pamięta najdawniejsze czasy. Hol z kasami był dobudowany w 1960 r.

    - W szczytowym momencie działało w Łodzi 38 kin. Do nas przychodzą ludzie chcący oglądać filmy z projektora, nie z cyfrowego rzutnika. Niedawno dwie 30-letnie osoby zażyczyły sobie "Przygody wesołego diabła", by przypomnieć sobie czas dorastania. Ale to za mało - mówi Ambroszczyk. - Najpierw ludzie myśleli, że kina zastąpią im odtwarzacze wideo, a potem internet. Myślę, że będzie jak z płytami CD. Wiele osób wraca do winylowych. Ale czy będzie wtedy jakieś równie wiekowe kino?

    Jeśli nie wydarzy się cud, Ambroszczyk zamknie "Tatry" z końcem wakacji. Zbiegnie się to w czasie z końcem historii innego ważnego dla Łodzi kina, "Bałtyku", które przestanie działać 3 września (a powstało w 1927 roku). Przeniesie się do centrum handlowego "Sukcesja" Nie działa już kino "Polonia". Ostatnie studyjne kina to ceniony w kraju "Charlie", kino Muzeum Kinematografii, działający od niedawna "Bodo" i... "Tatry".


    TVN/X-news: Teatr Grotest Maru na festiwalu Łódź Czterech Kultur

    ZOBACZ TEŻ: Polówka 2015 w Łodzi. Nowością kino samochodowe z filmami ze Szwecji

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    czy naprawdę nie ma w ponad 700 tys mieście kilku osób

    kk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 1

    które przyszłyby na seans do kina Tatry? Jak totalnie zaleje nas komercja to wtedy będzie już za późno na reaktywację. Czy łodzianie mogą coś zrobić dla wspólnej historii miasta?

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny