Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kłopot z "nietykalnym" Owsiakiem. Czy pomoc chorym dzieciom to jego jedyny cel?

Jaromir Kwiatkowski
Narrację o „dobrym Jurasie”, który na początku lat 90. wpadł na genialny pomysł, jak pomagać chorym dzieciom, uważam za bajkę dla naiwnych.
Narrację o „dobrym Jurasie”, który na początku lat 90. wpadł na genialny pomysł, jak pomagać chorym dzieciom, uważam za bajkę dla naiwnych. Adam Jankowski
Szef WOŚP jeszcze niedawno miał status „nietykalnego”. Kilka lat temu zaczął „rozszczelniać się” system jego medialnej i politycznej ochrony. I dobrze. Nie chodzi o niszczenie tego przedsięwzięcia dobroczynnego, lecz by działało ono na takich samych zasadach jak inne.

Spis treści

Któż z nas nie kocha dzieci? Któż pozostanie obojętny wobec widoku cierpiących maluchów i rozkładających nad nimi ręce – w geście bezradności – lekarzy, którzy nie mają pieniędzy na nowoczesną aparaturę medyczną, mogącą uratować tym dzieciom zdrowie, a nawet życie? Pytania retoryczne. Jakież zatem uczucia może wzbudzać człowiek, który co roku organizuje gigantyczną zbiórkę pieniędzy na życiodajną aparaturę? Podziw, szacunek, etc. Któż z nas zwątpi w szczere intencje dyrygenta Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, widząc, jak podczas kolejnego Wielkiego Finału uwija się jak w ukropie, ciesząc się z kolejnych zebranych milionów? Zapewne tylko garstka malkontentów. Czyż nie raduje nas autentyczne zaangażowanie młodzieży w zbiórkę, tej młodzieży, o której mówi się, że mało co jest ją w stanie porwać? Oczywiście, że raduje.

Piękny byłby taki obraz WOŚP, gdyby… był prawdziwy.

Odświętna doraźność

Z akcją Owsiaka niemal od początku mam kłopot. Oprócz szczytnego celu i wspomnianego autentycznego zaangażowania młodzieżowych wolontariuszy, usłyszałem w tej Orkiestrze parę fałszywych nut. Niektóre z nich nie były zresztą winą samego Owsiaka. Trudno bowiem mieć do niego pretensje, że WOŚP pokazuje, iż Polacy – bardziej od codziennej, żmudnej pracy charytatywnej – cenią sobie odświętną doraźność. Niestety, tę doraźność promowały media, z telewizją publiczną na czele, w której jeszcze kilka lat temu relacje z kolejnego Wielkiego Finału przytłaczały resztę programu w tym dniu.

Nikt wtedy – poza garstką „oszołomów” – nie stawiał pytań, ile pieniędzy pochłania organizacja i zabezpieczenie całego przedsięwzięcia, wielogodzinna transmisja telewizyjna czy udział samorządów w organizacji koncertów finałowych. Wiarygodnych wyliczeń na ten temat nie widziałem. Zdrowy rozsądek jednak podpowiada, że mogłaby to być suma, która postawiłaby pod znakiem zapytania ekonomiczną opłacalność całego przedsięwzięcia. Dziś ten problem o tyle stracił na znaczeniu (co nie oznacza, że zniknął), że TVP już nie angażuje środków publicznych w transmisję.

Owsiak polityczny

Człowiek łagodnieje z wiekiem i temat Owsiaka nie budzi już we mnie takich emocji jak kiedyś. Także dlatego, że kilkudniowe zamieszanie związane z WOŚP obserwowałem już tyle razy, iż zdążyłem się przyzwyczaić, a wręcz ten swoisty rytuał stał się dla mnie nużący. Co nie znaczy, że nie ma w tym przedsięwzięciu kilku rzeczy, które budzą mój sprzeciw.

Pierwsza sprawa to hipokryzja Owsiaka. Szef WOŚP dziś już nie może udawać, że Orkiestra to przedsięwzięcie apolityczne. Jego zaangażowanie polityczne najlepiej widać na Przystanku Woodstock, na który Owsiak od kilku lat zaprasza polityków (i duchownych) związanych wyłącznie z obecną opozycją. Nawet zdeklarowany przeciwnik obecnej władzy, portal oko.press, zauważył swego czasu, że Przystanek Woodstock to karnawał „nieprawicowej wspólnoty młodych”. Ładna mi apolityczność!

Lecz mnie to akurat nie dziwi. Nie chcę już sięgać do milicyjnego rodowodu ojca Owsiaka, ale trudno mi zamykać oczy na działalność „Jurasa” pod koniec PRL (opisaną m.in. w „Gazecie Polskiej”), z której wynika, że był on trybikiem służącym do celowego kanalizowania buntowniczych nastrojów młodzieży. M.in. dlatego, podobnie jak paru moich kolegów dziennikarzy, narrację o „dobrym Jurasie”, który na początku lat 90. wpadł na genialny pomysł, jak pomagać chorym dzieciom, uważam za bajkę dla naiwnych. Kto chce, niech wierzy.

„WOŚP jest oszustwem, ale nie w sensie prawnym – napisał jeszcze w 2014 r. red. Łukasz Warzecha.

- To przedsięwzięcie, służące w gruncie rzeczy czemuś całkiem innemu niż oficjalnie deklarowane cele: kanalizowaniu nastrojów, włączaniu mas ludzi w maszynerię propagandy fajnopolactwa. Jedyne pocieszenie, że niejako przy okazji w szpitalach pojawia się sprzęt medyczny.

Za życiem czy za zabijaniem?

Ale zaangażowanie polityczne Owsiaka to pół biedy. Gorsza jest jego hipokryzja w sferze aksjologicznej.

„Bardzo dziękuję Strajkowi Kobiet, który przesłał do nas pięknego maila. Strajk Kobiet w sobotę i w niedzielę gra z orkiestrą” – ogłosił Owsiak dwa lata temu przed kolejnym finałem.

Przypomnę, że Strajk Kobiet to ruch, który walczył o rozszerzenie możliwości dokonywania aborcji. To musi wzbudzać dysonans poznawczy: to Owsiak z jednej strony ratuje dzieci urodzone, a z drugiej popiera tych, którzy są za zabijaniem nienarodzonych? Niedawno przeczytałem na Facebooku wpis jednej z byłych wolontariuszek WÓŚP, która zrezygnowała z zaangażowania w Orkiestrę właśnie z tego powodu.

Druga sprawa: Owsiak odnosi się z dystansem, żeby nie rzec - niechęcią, do Kościoła, nie zauważając, że gdyby nie ludzie wychodzący z kościołów po niedzielnych mszach, Orkiestra uzyskałaby niewielką część tego co zbiera do puszek. Wchodzenie ze zbiórką na teren kościelny wymaga zgody gospodarza, czyli proboszcza. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że nikt z wolontariuszy proboszczów o to nie pyta, a oni sami przymykają na to oko, nie chcąc awantury. U rzeszowskich saletynów ciężko wyjść z kościoła w niedzielę, kiedy jest finał Orkiestry, bo drzwi wyjściowe są szczelnie obstawione przez zbierających do puszek. Gdyby Owsiak był konsekwentny, nakazywałby zbierać poza terenami kościelnymi - przecież na ulicy też można podsunąć puszkę ludziom, z których 90 proc. pewnie zmierza do lub z kościoła.

Pytania o transparentność finansów

Każde przedsięwzięcie powinno być finansowo transparentne. Tak w przypadku Owsiaka nie jest. Dziennikarz serwisu kontrowersje.net Piotr Wielgucki, znany jako Matka Kurka, przez kilka lat badał przepływy finansowe w spółkach należących do Owsiaka i jego bliskich. Zadawał pytania. Fundacja WOŚP i Owsiak notorycznie odmawiali udzielenia informacji publicznej, a nawet wykonania zarządzeń i wyroków administracyjnych sądu dotyczących finansowania fundacji oraz zleceń dla firm powiązanych z rodziną Owsiaka. Zarzuty były niebagatelne. Jak choćby ten, że część pieniędzy, które pochodzą m.in. z odsetek, trafia do firm powiązanych z Jerzym Owsiakiem. Czy że na kontach Orkiestry przetrzymywane są miliony złotych, które WOŚP opieszale wydaje na sprzęt medyczny. Albo że rodzinne przedsięwzięcia Owsiaka są umieszczane w takich pozycjach jak: „administracja”, „zatrudnienie” i przede wszystkim „usługi obce”. Faktem jest, że kiedy kilka lat temu analizowałem tabelę, na co idą pieniądze zebrane w ramach WOŚP w kolejnych latach, zastanowił mnie stały spadek odsetka środków przeznaczonych na zakup sprzętu medycznego w porównaniu z, nazwijmy to, kosztami administracyjnymi.

Możliwość skontrolowania przejrzystości finansowej prowadzonej działalności gospodarczej jest rzeczą oczywistą. Owsiak jednak pytań na ten temat nie lubi. Przez 30 lat wierzył, że należy do „kasty nietykalnych”, a teraz zauważył, iż system medialnej i politycznej ochrony, z jakiego korzystał, nieco się rozszczelnił. Stąd jego alergiczne reakcje i agresja w sytuacji, gdy dostaje pytania o finanse Orkiestry. Pamiętacie jak swego czasu kilku osiłków z jego ekipy usunęło z sali, gdzie odbywała się konferencja prasowa szefa Orkiestry, red. Michała Rachonia, wówczas dziennikarza Telewizji Republika, który takie kłopotliwe pytanie odważył się zadać? Później Owsiak sugerował swoim fanom, by „gonili dziadygów!” (mając na myśli dziennikarzy Telewizji Republika).

Dobroczynność zakłada dobrowolność

Mój głos nie jest skierowany przeciwko tysiącom wolontariuszy, którzy – często na mrozie – zbierali przez te wszystkie lata pieniądze na WOŚP. Mam dla Was wiele szacunku i uważam, że ci, którzy zbierają i dają pieniądze w dobrej wierze, mają dobry uczynek. Ale jeżeli „otulina WOŚP” budzi Wasze wątpliwości, roztropność nakazuje zastanowić się, czy raczej nie wesprzeć innych dzieł dobroczynnych, za którymi nie ciągnie się smrodek takich niejasności. Generalnie jednak jestem zwolennikiem poglądu, że dobroczynność oznacza także dobrowolność. Jeżeli wiedząc to wszystko nadal chcesz wspierać Orkiestrę, Twoje prawo. Jeżeli nie chcesz? Tak samo. Na tym polega wolny wybór.

Warto też przy okazji rozwiać mit, że gdyby nie WOŚP służba zdrowia by padła. Nawet nieprzychylny obecnej władzy portal oko.press przyznawał 4 lata temu przed kolejnym finałem.: „Zbiórka nawet 150 mln zł nie uratuje jednak służby zdrowia, na którą w 2019 roku wydamy 630 razy więcej (ok. 95 mld), ale załata jakieś dziury w leczeniu dzieci”. Te „630 razy więcej” nie wzięło się przecież z powietrza.

Inny faul intelektualny: jeżeli jesteś przeciwnikiem WOŚP, podpisz oświadczenie, że nie chcesz się leczyć na sprzęcie medycznym z Orkiestry. To taka sama demagogia, jak „argument”: nie głosowałeś na PiS, nie powinieneś brać 500+.

A co do zaangażowania mediów publicznych: jeżeli w najbliższą niedzielę TVP kompletnie przemilczałaby kolejny Wielki Finał WOŚP, byłoby to tak samo absurdalne jak wielogodzinne transmisje w przeszłości.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kłopot z "nietykalnym" Owsiakiem. Czy pomoc chorym dzieciom to jego jedyny cel? - Nowiny

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki