Kolejni piłkarze skarżą się na zaległości w ŁKS

Paweł Hochstim
Piłkarze ŁKS przygotowują się do nowej rundy
Piłkarze ŁKS przygotowują się do nowej rundy Paweł Łacheta
Udostępnij:
28 lutego Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Piłki Nożnej zajmie się skargą czterech byłych piłkarzy ŁKS Roberta Sieranta, Tomasza Nowaka, Damiana Seweryna i Cezarego Stefańczyka. Okazuje się jednak, że kolejni piłkarze, którzy odeszli w ostatnich kilku tygodniach, skarżą się na zaległości w wypłatach.

Zimą z ŁKS odeszło jedenastu zawodników: Nikołaj Borsukow, Daniel Brud, Daniel Cyzio, Paweł Kaczmarek, Patryk Kubicki, Kamil Poźniak, Paweł Sasin, Mateusz Stąporski, Jarosław Szyc, Jakub Więzik i Michał Żółtowski. Większość z nich - oprócz Bruda i Więzika, którzy do ŁKS byli wypożyczeni - zimą rozwiązała za porozumieniem stron kontrakty. A na czym polegało to porozumienie? Przede wszystkim na szybkiej zapłacie części - a w niektórych przypadkach całości - zaległych wynagrodzeń.

Z naszych informacji wynika, że ani jeden z byłych graczy łódzkiej drużyny - choć, jak na warunki polskiej piłki nożnej zarabiali bardzo mało - nie jest w stu procentach spłacony. Zawodnicy masowo przysyłają do klubu wezwania do zapłaty.

Sytuacja finansowa ŁKS jest fatalna. Jak już informowaliśmy, łódzki klub nie przystąpił nawet do konkursu na dotacje z Urzędu Miasta Łodzi, bo jego szefowie uznali, że nie mają żadnych szans na otrzymanie pieniędzy. A pieniądze z puli przeznaczonej w budżecie miasta dla klubów sportowych dla ŁKS byłyby największym wpływem w tym roku.

W ciągu najbliższych dziesięciu dni ŁKS musi też zatwierdzić do gry nowych piłkarzy. A, że zimą łódzki klub niemal w komplecie wymienił swoją kadrę, to, razem z zaległościami do Łódzkiego Związku Piłki Nożnej, trzeba wpłacić ok. 50 tysięcy złotych. Janusz Matusiak, prezes UKS SMS Łódź, który bezpłatnie wypożyczył do łódzkiego klubu kilkunastu piłkarzy nie ukrywa, że jest zaniepokojony faktem, iż zawodnicy do tej pory nie zostali zgłoszeni do rozgrywek.

Działacze ŁKS oficjalnie mówią, iż liczą na zaangażowanie finansowe Krzysztofa Wingerta, który od kilku miesięcy jest ponoć zainteresowany kupnem udziałów, ale do transakcji ciągle nie doszło. Nieoficjalnie przyznają jednak, że warunki, które stawia Wingert mogą być bardzo trudne do spełnienia. W najbliższym tygodniu sprawa ma się ostatecznie wyjaśnić.

Trzeba przyznać, że Matusiak na razie wykazuje dużą cierpliwość i nie zabiera zawodników z ŁKS wierząc, iż właściciele klubu z al. Unii wywiążą się z umowy. A ci właściwie nie mają innego wyjścia, bo bez piłkarzy z UKS SMS będą mieli duże problemy, by wystartować w wiosennych rozgrywkach pierwszej ligi. A to z kolei byłoby bardzo ryzykowne dla właścicieli ŁKS, bo w Urzędzie Miasta Łodzi leży weksel na milion złotych, który jest zabezpieczeniem tego, że drużyna z al. Unii do 7 kwietnia 2013 roku musi występować w rozgrywkach pierwszej ligi.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aqq mośki
Zawsze zostaniecie frajerami.
19O8!
Po pieniążki zgłaszać się do wieszcza oraz sk ŁKS !
Dodaj ogłoszenie