Koncert The Cure w Łodzi w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]

    Koncert The Cure w Łodzi w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    The Cure w Łodzi
    1/32
    przejdź do galerii

    The Cure w Łodzi ©Grzegorz Gałasiński

    THE CURE W ŁODZI|Legenda nie zawiodła. Interesująco dobrany, przekrojowy materiał, trzykrotne wyjście do bisów, wyczekiwane przeboje, w sumie blisko trzygodzinny występ. I muzycy w dobrej formie. The Cure w Atlas Arenie - fanowska impreza dla prawie 14 tysięcy osób.
    Łódzki koncert The Cure wzbudził olbrzymie zainteresowanie, bilety rozeszły się błyskawicznie, nic dziwnego, że oczekiwania były ogromne. Czy zostały spełnione? Wieczór przeznaczony był przede wszystkim dla miłośników i wyznawców brytyjskiej formacji, którzy towarzyszyli jej przez 40 lat kariery (tak, tak!) lub poznali wszystkie etapy jej twórczości. Jak to w takich sytuacjach bywa, jednym pewnych utworów zabrakło, inni pewnie woleliby więcej energetycznych kompozycji z bogatego repertuaru zespołu.
    Jednak The Cure pokazało to, co stało się wizytówką grupy: charakterystyczny, oryginalny styl; muzyczna prostota z ujmującymi harmoniami; emocjonalne, zarazem przestrzenne jak i szorstkie, pełne wyobraźni kompozycje z ciężkimi zwykle tekstami; oddzielny świat budowany bezkompromisowością i niezależnością myślenia; zmienność i artystyczne wolty; autentyczność w oryginalności lidera Roberta Smitha oraz jego niepodrabialny głos (a i przecież wyjątkowe umiejętności i traktowanie gitary, o czym mogliśmy się po raz kolejny przekonać). To nie było wydarzenie dla widzów przypadkowych. Tym zaś uniesienie dość statycznym koncertem mogłoby przyjść trudniej...

    The Cure zagrali nieco ponad 30 utworów. Zaczęli od wyśmienitego "Plainsong", a później pokazując różne artystyczne twarze sprawiali nam przyjemność m.in. "Pictures of You", "A Night Like This", "The Walk", "Push", "In Between Days", "Boys Don't Cry". W podstawowej części koncertu nie zabrakło też przejmujących wersji m.in. "The End Of The World", "The Last Day Of Summer", "Just Like Heaven", "From The Edge Of The Deep Green Sea" czy "Disintegration" oraz leciutkiego "Friday I'm In Love". Zespół spokojnie się rozkręcał, pokazując moc podczas bisów. Muzycy trzy razy wracali na scenę, by zagrać m.in. "It Can Never Be The Same", "Burn", "A Forest", "Never Enough", "Wrong Number", "Lullaby", "Close To Me", "Why Can't I Be You?".

    Bez fajerwerków, wyjątkowej oprawy i szczególnego celebrowania swojego istnienia na scenie. Po prostu muzyka, charyzma Smitha i zaproszenie do jedynego w swoim rodzaju świata. Kilkanaście tysięcy fanów przyjęło je z entuzjamem. Również wspominając koncert The Cure w Łodzi przed szesnastu laty. I nawet uświadamiając sobie, że z muzyków uszło już trochę energii. Z tych fanów także...

    W Łodzi zespół gościł w hotelu andel's. W sobotę muzycy zagrają w czeskiej Pradze. Hmmm, w sumie to blisko...

    P.S. Za podstawienie po koncercie pod halę autobusów MPK rozwożących wychodzących widzów w różnych kierunkach miasta, brawo!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Koncert do obejrzenia

    WM (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Koncert do obejrzenia w super jakosci HD na polskiej tronie The Cure www thecure pl polecam!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    fantastyczny koncert

    największa fanka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    BYŁO CUDOWNIE! Robert wcale nie wygląda tak staro i brzmi nadal przepięknie... niezapomniane przeżycie, aż chciałoby się zobaczyć i usłyszeć to jeszcze raz...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    to było przeżycie

    maga (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    veni vidi.. the cure i Robert nie zawiedli, Jego głos nie ma wieku, ich muzyka poniosła mnie tak jak dawno temu ponosiła, faktycznie the cure nie jest dla wszystkich, byłam na koncercie z córką i...rozwiń całość

    veni vidi.. the cure i Robert nie zawiedli, Jego głos nie ma wieku, ich muzyka poniosła mnie tak jak dawno temu ponosiła, faktycznie the cure nie jest dla wszystkich, byłam na koncercie z córką i jej się podobało ale widziałam też znudzonych. Zastrzeżenia tylko co do organizacji ale i tak ich kochamzwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mia

    m. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Jeśli się już kopiuje z innego źródła tytuły piosenek, to warto sprawdzić literówki. Just saying...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kapitalny koncert ;)

    erol (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Ale zapomnieliście o "Lovecats" - to też zagrali w bisach ;)

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ?

    Tomasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 6

    A kiedy będzie?to sobie pojde

    Polecamy

    Menedżer Roku 2018

    Menedżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny