Koronawirus rujnuje finanse mieszkańców Łódzkiego i innych regionów kraju. W trzy miesiące dług wzrósł o 2 miliardy złotych

Alicja Zboińska
Alicja Zboińska

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Wystarczyły zaledwie trzy miesiące, by pogorszyła się sytuacja finansowa mieszkańców województwa łódzkiego. Źle dzieje się także w pozostałych regionach kraju mimo iż w marcu mieliśmy dopiero początki epidemii. Kolejne miesiące zapowiadają się jeszcze gorzej.

Finansom Polaków w pierwszym kwartale tego roku przyjrzeli się eksperci firmy BIG InfoMonitor. Wzięli pod lupę zaległe płatności Polaków z końca marca i porównali je z danymi z końca grudnia ubiegłego roku. Doszli do wniosku, że w nową rzeczywistość po pandemii Polacy wejdą z balastem 79,8 mld zł niespłaconych długów. W pierwszym kwartale zaległości Polaków wzrosły o ponad 2 mld zł, a liczba niesolidnych dłużników zwiększyła się o prawie 37 tys. osób. Nieopłacone w terminie zobowiązanie albo opóźnioną o 30 dni ratę kredytu ma już ponad 2,83 mln osób.

W tym gronie jest także ponad 184,5 tys. mieszkańców województwa łódzkiego. W ciągu kwartału liczba dłużników z naszego regionu wzrosła o 4,7 tys. osób. Zwiększyło się także zadłużenie i to o 130 mln zł. Zadłużeni mieszkańcy Łódzkiego mają do spłaty już 5,31 mld zł.

Pod względem wysokości długu nasz region plasuje się na szóstym miejscu w kraju. Pierwsza lokata należy do mieszkańców województwa mazowieckiego, a ich zaległe zobowiązania wynoszą już 14,18 mld zł. W ciągu trzech miesięcy wzrosły o 380 mln zł. W tarapatach jest 370 tys. mieszkańców Mazowsza.

Najwięcej dłużników mieszka jednak na Śląsku. Do rejestru dłużników trafiły dane już 391,4 tys. Ślązaków i Ślązaczek. W sumie maja do oddania 10,45 mld zł, o 260 mln zł więcej niż przed kwartałem.

– Nie będzie łatwo zmierzyć się z konsekwencjami koronakryzysu, jeśli z okresu dobrej koniunktury ponad 2,8 mln osób wychodzi z blisko 80 mld zł niespłaconych zobowiązań na koncie – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. - Średnio na osobę to ponad 28,1 tys. zł. Część osób niestety dobre czasy dla gospodarki wykorzystała na zwiększenie wydatków i zadłużenia, a także, jak widać po naszych statystykach, również zaległości. Obecnie co 11. dorosły rodak ma kłopoty z terminowym płaceniem zobowiązań.

Rosnący dług eksperci tłumaczą nie tylko epidemią koronawirusa, ale i efekt przeszarżowania na zakupach bożonarodzeniowych i grudniowych promocjach. Tradycyjnie w pierwszym kwartale roku wartość przeterminowanych rachunków, rat kredytów i pożyczek rośnie bardziej niż w pozostałych kwartałach. Polacy od lat deklarują też, że grudzień jest dla ich finansów najtrudniejszym miesiącem i zwykle wychodzą z finansowego dołka przez dwa, trzy miesiące. Tym razem - zauważają eksperci finansowi - tuż przy wyjściu na prostą zderzyli się z pandemią, która czterem Polakom na dziesięciu pogorszyła sytuację finansową.

W kolejnych miesiącach sytuacja będzie jeszcze trudniejsza. Widać to choćby po zwolnieniach grupowych w województwie łódzkim. O ile w marcu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy konieczność zwolnienia 290 osób, to w kwietniu zwolnieniami grupowymi objęto już 528 osób. Na liście są firmy reprezentujące różne branże i działalności, w tym kasyna, PKS, sklepy, baseny, hotele.

Niechlubni rekordziści

Do niemal 390 mln zł wzrosły długi dziesięciu najbardziej zadłużonych osób w kraju. Na czele listy jest mieszkaniec Lubelszczyzny, ale odsetki rosną i jego długi też. 63-latek ma już ponad 73,2 mln zł zaległości, wobec 70,1 mln zł przed rokiem. Na drugim miejscu jest 37-letni mężczyzna z Pomorza, z kwotą 48 mln zł. Na trzeciej pozycji znalazła się jedna z dwóch kobiet w pierwszej dziesiątce. To mieszkanka Mazowsza, która ma 38 lat i 44,6 mln zł niespłaconych zobowiązań.

Z Mazowsza pochodzi połowa z dziesięciorga rekordzistów. Średnia wieku rekordzistów dochodzi do 57 lat.Najmłodszy jest 37-letni mieszkaniec województwa pomorskiego, który ma do oddania ponad 48 mln zł.

Województwo łódzkie w tym zestawieniu jest „reprezentowane” przez 64-letniego mężczyznę, który ma do oddania pond 34,3 mln zł. W niechlubnym zestawieniu zajmuje szóste miejsce.

produkty antywirusowe - oferta naszego sklepu medica365.pl

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Profesor Katasonow powołuje się na prace zagranicznych naukowców, którzy stopniowo, ale konsekwentnie pokazują prawdziwy obraz COVID-19. Statystyki, oczyszczone z propagandy pokazują, że nie ma nie tylko pandemii, ale i epidemia przebiega słabiutko i wcale nie jest gorsza niż zwykła grypa sezonowa. Profesor Katasonow podsumowuje, że ludzie umierają nie tyle OD koronawirusa, ile Z koronawirusem z powodu zupełnie innych chorób, dlatego kwarantannowe histerie władz przynoszą tylko szkodę.

"Wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19 jest porównywalny z grypą, a szczyt został przekroczony w większości krajów jeszcze przed wprowadzeniem kwarantanny. Blokowanie całego społeczeństwa było „katastroficzną decyzją” bez żadnych korzyści, ale spowodowało ogromne szkody."

"Ściśle mówiąc, żadnej wirusowej pandemii nie było i nie ma. Jest tylko atmosfera strachu i rodzące się z jego powodu zwierzęce refleksje wielu rządów, które swoimi działaniami pogarszają sytuację. Nie tylko ekonomiczną, ale także sytuację, dotyczącą zdrowia ludzkiego."

https://tinyurl.com/y7zjhqw9

Fakty o COVID-19:

https://swprs.org/szwajcarski-lekarz-o-covid-19/

G
Gość

Ale mi dobrobyt kolejnej RP Solidarnej. Kilka świątecznych zakupów i plajta, bo nie da rady spłacić długu za szynkę. A mieszkańcy miast to nie dotacyjni rolnicy którzy jak się okazuje przy zbliżającej się reglamentacji wody i za nią nie płacą ( 5m3 za darmo).Dostają miliardy dotacji dopłat premii korzystają z ulg a towary zbywają jakby koszty produkcji pokrywali platyną z własnej kieszeni,podobnie biznesmeni. Mieszkaniec miasta nie ten dzieciaty i ten co mu bon na wakacje dano by biznesmen od turystyki się odkuł, za swoje grosze sam się musi utrzymać, kupić maski, rękawice, środki odkażające, musi prać zawirusowane ubrania i jeszcze podwyższa mu się opłaty za prąd, wodę, śmieci a z pensji podatki nie idą na jego leczenie i potrzeby a na tarczę i ośmiorniczki dla biznesu i rolnictwa.Nie jako pożyczka tylko darowizna którą znów będzie musiał miastowy robol odpracować. Nasi solidarni władcy zaś i opozycyjne kacyki robią interesy z kumplami od nart i piłki, zaś elekt wygłasza mowy o sprawiedliwym obciążeniu skutkami epidemii. Rolnik siedzi sobie w swojej dotacyjnej willi i popija piwo ze swojego dotacyjnego browaru a w jego dotacyjnym PeGieeRze napierd..la niewolnik i zarażając się wypracowuje kasę na rolnicze dopłaty i utrzymanie biznesmenów. Sprawiedliwie !

Dodaj ogłoszenie