Kradzieże metodą "na policjanta". Nie brakuje naiwnych, którzy dają się omamić przez oszustów

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Ofiary oszustów wierzą, że wypłacają pieniądze podczas policyjnej akcji. Tracą fortuny... Michał Pawlik/Polska Press
Bossowie oszustów dzwonią zwykle z Anglii, zaś w kraju działają kurierzy. Ofiary przestępców wierzą, że biorą udział w policyjnej akcji, a potem...

100 tys. zł straciła 50-letnia łodzianka, która uwierzyła, że bierze udział w tajnej policyjnej akcji. Tak się przejęła swoją rolą, że najpierw pod ławką w parku im. Reymonta w Łodzi zostawiła dyskretnie 50 tys. zł, a potem - tego samego dnia - dodatkowe 20 tys. zł na skwerze przy ul. Dąbrowskiego oraz 30 tys. zł w rejonie al. Jana Pawła II. Pieniądze oczywiście przepadły. Podobnie jak 29 tys. zł 68-letniego mieszkańca osiedla na Zdrowiu w Łodzi. Wypłacił je z banku, gdyż fałszywi policjanci oznajmili mu, że na jego koncie wykonywane są nielegalne operacje i że w aferę są zamieszani pracownicy banku. Mężczyzna chciał pomóc policji...

Niestety, proceder się nasila, a pomysłowi przestępcy doskonalą swoje metody. Sposób „na wnuczka” zastąpili metodą „na policjanta”. Wmawiają ofiarom, że biorą udział w policyjnych operacjach, wymierzonych w bohaterów afer finansowych. Dzwonią do swych ofiar, podają się za oficerów policji lub CBŚ i proszą o tajną współpracę. Okazuje się, że są bardzo skuteczni.

W 2015 roku w całym kraju zanotowano 2.682 oszustw lub usiłowań oszustw metodami „na wnuczka” i „na policjanta”. Straty pokrzywdzonych wyniosły 32,1 mln zł. W 2014 roku zanotowano 1.947 takich przestępstw, a straty wyniosły 19,2 mln zł.

Zdaniem policji, procederem zawiadują bossowie w Wielkiej Brytanii, którzy dzwonią do swoich ofiar, zaś w kraju działają kurierzy.

Zaczęło się w grudniu 2014 roku, gdy policjanci coraz częściej przyjmowali skargi od osób, które zostały oszukane przez rzekomych wnuczków. Proceder polegał na tym, że przestępcy starali się dodzwonić do osób starszych.

W tym celu w książkach telefonicznych wybierali tradycyjne imiona, jak: Józef, Antoni, Stanisław i Marcelina. Gdy skontaktowali się ze starszą osobą, podawali się za „wnuczka” i przekonywali, że właśnie mieli wypadek drogowy, dlatego potrzebują pieniędzy na naprawę auta, leczenie siebie lub osoby rannej w wypadku. Odpowiadając na uwagę, że mają dziwnie zmieniony głos, przekonywali, że to wskutek choroby gardła. Byli tak przekonywający, że „babcia” lub „dziadek” pędzili do banku, aby wypłacić pieniądze dla kochanego „wnusia”. Po pieniądze przybywali kurierzy, których pokrzywdzeni nie znali.

Czytaj też: Metodą "na policjanta" wyłudzili setki tysięcy złotych. Oszukiwali starsze osoby w całym kraju

Metoda ta cały czas była poprawiana i ulepszana, tak że w 2015 roku na arenę wkroczyli „policjanci”. Ich rola polegała na tym, aby uwiarygodnić relację „wnuczka”. W praktyce wyglądało to tak, że „wnuczek” przekazywał telefon rzekomemu „policjantowi”, który potwierdzał wersję o wypadku i potrzebie pieniędzy na odszkodowanie dla ofiary. Niestety, pokrzywdzony dawał się często nabierać, tym bardziej gdy usłyszał, że po pieniądze przyjedzie „przedstawiciel prokuratury”.

Teraz także ten sposób odchodzi w przeszłość. Oszuści od razu przedstawiają się jako oficerowie policji lub CBŚ, ścigający groźnych przestępców finansowych, którzy swoje wtyczki mają także w bankach. Dlatego proszą o pomoc i dyskrecję. Tajne zadanie starszej osoby polega na tym, że idzie do banku, wybiera pieniądze i zostawia je we wskazanym miejscu. Oszuści zapewniają, że operacja jest pod pełną kontrolą, zaś wypłacającym gotówkę nic nie grozi, ponieważ w banku będą na nich czekały banknoty fałszywe lub prawdziwe, ale specjalnie oznakowane.

Czytaj też: Oszustwa na wnuczka i policjanta. Łódzcy księża pomogą policji złapać "wnuczka z policjantem"

Niestety, ludzie dają się nabierać i tracą fortuny. Wśród poszkodowanych jest 50-letnia łodzianka, która tak żarliwie współpracowała ze „śledczymi”, że jednego dnia w trzech różnych miejscach w Łodzi pozostawiła paczki, zawierające w sumie 100 tys. zł.

Niestety, nie tylko ona popisała się niezwykłą naiwnością. 68-letni mieszkaniec osiedla na Zdrowiu w Łodzi wypłacił z banku 29 tys. zł, gdyż fałszywi policjanci oznajmili mu, że na jego koncie wykonywane są nielegalne operacje i że w aferę są zamieszani pracownicy banku. Mężczyzna paczkę z pieniędzmi pozostawił przy parkomacie na ulicy Wólczańskiej w Łodzi. Oszuści byli tak zachwyceni łatwym łupem, że postanowili pójść za ciosem.

Ponownie zadzwonili do 68-latka i przekonali go, aby... wziął kredyt i dostarczył im jeszcze 50 tys. zł. I tak by się stało. Naiwnego kredytobiorcę uratowało tylko to, że rozładował mu się telefon, przez co przestępcy nie mogli z nim się skontaktować i po pewnym czasie odpuścili.

Policjanci tropią oszustów, apelują o ostrożność i rozsądek oraz podkreślają, że oni tego typu technik operacyjnych przez telefon nie stosują.

Jak nie dać się okraść? td>

O skali problemu najlepiej świadczy to, że w 2015 roku w całym kraju zanotowano 2.682 oszustw lub usiłowań oszustw pod legendą, czyli m.in. metodami „na wnuczka” i „na policjanta”.

Straty pokrzywdzonych wyniosły 32,1 mln zł. To znacznie więcej niż w 2014 roku, kiedy zanotowano 1.947 takich przestępstw, a straty wyniosły 19,2 mln zł. Jeśli chodzi o Łódź, to w roku minionym zanotowano ponad 400 oszustw i usiłowań. W tym czasie zatrzymano ponad 10 oszustów. Co robić, aby ustrzec się przed takimi przestępcami?

- Nigdy nie podawaj przez telefon swoich danych osobowych. Nie informuj, w jakich bankach i na jakich lokatach gromadzisz oszczędności. Nie ufaj nieznanym rozmówcom. Pod żadnym pozorem nie pobieraj gotówki i nie przekazuj jej rzekomym policjantom. Po podejrzanym telefonie zadzwoń z innego aparatu pod numer 997 lub 112 i powiadom o usiłowaniu wyłudzenia pieniędzy - radzi komisarz Adam Kolasa z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

WP

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek

Jeszcze jest metoda na tytuł wykonawczy.Np.: taki w którym nie ma PESEL.Znajduje się osobę o takim samym pierwszym imieniu i nazwisku i można wmawiać ,że ma dług.Instytucje państwowe są zneutralizowane mocą tego tytułu.Tak działa Kancelaria Corpus Iuris(ciało prawa).

E
Emerytka

Miałam dzisiaj telefon od takiego oszusta. Znał moje dane i adres. Aby rozwiać Twoje wątpliwości co do prawdziwości telefonu, dlatego proszą o zadzwonienie na policję zaraz jak usłyszymy, że się rozłączył. Tak naprawdę, nie rozłącza się i kontynuuje próbę wyłudzenia. W moim przypadku nie udało im się ale wierzcie mi, że są bardzo przekonywujący i często zależy im tylko na tym, aby wyjść z domu i ruszyć do banku w celu szybkiego wypłacenia pieniędzy aby nie zrobił tego złodziej, który ma już moje dane i sfałszowany mój dowód.

777

Z CZEGO POLACTWO DZIS KoRZYSTA PO PRZez LIBER wolnoscioOWE OKradaNIE

M
Marek

Pracownicy banku jednak mają w tym udział (były takie przypadki - info na ten temat można łatwo odszukać w Internecie pytając wujka Google. Oczywiście były i też takie przypadki kiedy czujność pracowników banku uchroniła starszą osobę od straty oszczędności.)
Do mnie nikt nie dzwoni bo na koncie pustawo...:(
Ale jak zbiegły się wpływy z "13", pożyczki na remont mieszkania, pożyczki z PKZP, to oraz gratyfikacja jubileuszowa, to zaraz z banku dzwonili namawiając na różne produkty finansowe.
Znaczy bankowcy śledzą stany kont aby złapać klienta na swoje produkty a dalej to już mały kroczek aby takie info wyciekło na zewnątrz, bo nie dzwonią tylko na stacjonarne, które to telefony mają starsi ludzie ale na komórki której to komórki numer muszą uzyskać, bo przy takiej masie tel. komórkowych losowe wybieranie nr. daje małe prawdopodobieństwo trafienia na podatny grunt. Trzeba łapać nie tylko kurierów ( a to czasami to się tylko udaje) ale i organizatorów i informatorów.

j
ja

ogólnie różne urzędy w Polsce zastraszają ludzi na każdym kroku karami grzywny itp. na zwykłej korespondencji wszędzie napisane że jak nie zaplacisz toooo!!! więc nie dziwią mnie takie zdarzenia gdzie ludzie tracą głowe bo Policja bo Cbś bo skarbówa i wszędzie grozi ci kara
niemalże śmierci "z ubóstwa w które zaraz cie wrzucą" jak nie zrobisz co chcą!!! a tam.........

F
Fajfusiewicz

Gratuluję Ci jeśli 50-cio latka jest taką starszą osobą!
Wnuczki tych "starszych ludzi" prawdopodobnie są w przedszkolu albo żłobku!

c
chłodnym okiem

Dlaczego nie rozmawiają z nimi o tych zagrożeniach?

Dlaczego nie zabezpieczają ich przed takimi oszustami?

To powinien być ich elementarny obowiązek.

Wystarczy umowne hasło, które zna tylko rodzina i nikt inny. Tak samo, jak to się robi z małymi dziećmi.

zatrzymać takiego oszusta jest niezmiernie trudno, więc lepiej nie stwarzać mu takiej okazji.

F
Fajfusiewicz

czytaj ze zrozumieniem!
50-cio latka i 68 letni facio to dopiero 3-y latka na emeryturce

F
Fajfusiewicz

zdjęcie starszej Pani a pieniądze straciła 50-cio latka toż to jeszcze osoba która powinna pracować!
Tylko na jakim stanowisku postawić takie bezmózgowie?!?!?!?

G
Gość

Biedna emerytka z taką kasą!!!
Jak sie nie ma rozumu to zawsze się traci.

s
szeryf

Babka miała nieżle kasy jak po 50 tyś zostawiała w parku pod ławką