Króliki wabią wiernych

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska
Matylda Witkowska Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego
Udostępnij:
"Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki" stwierdził kiedyś amerykański pisarz Mark Twain. W przypadku przeprowadzonych właśnie przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego badania religijności sentencja może być bardziej prawdziwa niż zwykle.

Przyjrzenie się danym odkrywa ciekawą prawdę: choć średnio w diecezji łódzkiej do kościoła chodzi 27,6 proc. zobowiązanych do tego wiernych, są kościoły, które pękają w szwach.

CZYTAJ TEŻ: Najbardziej oblegane parafie w diecezji łódzkiej [LISTA]

Czołówka listy najbardziej obleganych kościołów nie zdziwiła mnie. To często nasi dobrzy znajomi: świątynie w których dużo się dzieje i o których piszemy. Niewielka parafia Ojców Jezuitów przy ul. Sienkiewicza 60, w której na mszy jest trzy razy więcej wiernych niż ma parafia, słynie nie tylko z doskonałych, jezuickich kazań. Niedawno proboszcz poszedł wiernym na rękę i wprowadził jedyną w mieście niedzielną mszę o 20.30. Inne kościoły kończą pracę o 19...

Jezuici głowią się nad tym, jak przyciągnąć tych, co do kościoła nie chodzą. Stworzyli pierwsze w Łodzi duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych, które zwykle do kościoła nie chodzą, bo źle się tam czują.

O innych kościołach z listy też często słychać. I wcale nie przy okazji skandali. Numer dwa to parafia św. Apostołów Piotra i Pawła (125,8 proc. obecnych). Proboszcz jest wprawdzie zdania, że doskonała frekwencja musi wynikać z pomyłki, wynajmuje jednak autobus, który dowozi wiernych, a na święto Zesłania Ducha Świętego wypuszczał gołębie.

W przypadku kościoła franciszkanów w Łagiewnikach (85,1 proc. wiernych) dodatkowym magnesem jest architektura i las. Do tego zimą ojcowie w sąsiedniej szkole organizują żywą szopkę.

Salezjanie z parafii św. Teresy i św. Jana Bosko (frekwencja na mszy 53 proc.) słyną z duszpasterstwa studentów i oferty dla dzieci. Pod kościołem mają własne boisko. Natomiast franciszkanie z parafii Matki Bożej Anielskiej (38,2 proc. w trudnej okolicy) raz do roku zapraszają dzieciaki na błogosławieństwo piesków, kotków i chomików.

Zwierzęta lubią też klaretyni z parafii Niepoklanego Serca NMP i św. Jana Klareta z Teofilowa (frekwencja 38 proc.), którzy żywą szopkę organizują bocznej w nawie kościoła. Raz szopka stała w kościele aż do Wielkiego Postu, bo w trakcie jej trwania rozmnożyły się króliki.

Z dziennikarskiego obowiązku zadzwoniliśmy też do kościoła w Górce Pabianickiej, do którego przychodzi zaledwie 7,5 proc. wiernych. Usłyszeliśmy trzask słuchawki. Nie wiemy więc, z czym boryka się parafia w Górce Pabianickiej. Ale jeżeli proboszcz tak samo traktuje swoich wiernych, to ja się nie dziwię - też bym do takiego kościoła nie przyszła.

Matylda Witkowska

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Sprawa już nieaktualna, ksiądz Lemański podporządkował się. Proponuję powstrzymać się od wyciągania pochopnych wniosków na podstawie wątpliwej prawdziwości doniesień prasowych.
K
Katolik
Wstydu nie ma ten anarchistyczny ksiądz Lemański, uzurpujący sobie prawa mu nie należne. Jeżeli się nie zgadza z doktryną naszego kościoła i wymawia posłuszeństwo przełożonym, ulegając namowom lewactwu i ich libertyńskim, antykościelnym mediom, niech zdejmie sutannę, opuści kapłaństwo i nie kompromituje nas katolików.
Dodaj ogłoszenie