Krzysztof Dudek: Chodzi o to, by łączyć dwa światy - kultury i biznesu

Dariusz Pawłowski
Krzysztof Dudek, dyrektor Narodowego Centrum Kultury
Krzysztof Dudek, dyrektor Narodowego Centrum Kultury Jakub Pokora
Udostępnij:
Z Krzysztofem Dudkiem, dyrektorem Narodowego Centrum Kultury, który w czwartek podczas Gali Menedżer Roku Regionu Łódzkiego wręczy Nagrodę Wielkiego Kreatora, rozmawia Dariusz Pawłowski:

Po raz pierwszy na Gali Menedżer Roku Regionu Łódzkiego zostanie wręczona, przyznawana przez Narodowe Centrum Kultury, Nagroda Wielkiego Kreatora. Jakie kryteria brał Pan pod uwagę ustanawiając to wyróżnienie; kto to jest Wielki Kreator?
To nagroda biznesowa, więc chodzi nam przede wszystkim o to, żeby pobudzać innowacyjność w polskiej gospodarce. A to dlatego, że niestety według wszystkich statystyk, jeśli chodzi o innowacyjność w biznesie w Polsce, to jesteśmy na szarym końcu listy europejskiej. Gorzej jest tylko w Bułgarii. W tym projekcie i przyznaniu nagrody Wielkiego Kreatora chodzi właśnie o to, by wśród polskich firm pokazywać konieczność inwestowania w nowoczesne technologie, w innowacje, żeby pobudzać kreatywność, bo to jest przyszłość naszej gospodarki. Wszystkie poważne badania wskazują, że załamanie gospodarcze w Polsce może nastąpić w momencie wyrównywania się płac za pracę do poziomu w Unii Europejskiej i wtedy wszystkie firmy, które zainwestowały w różnego rodzaju montownie, po prostu się będą wycofywać. W tej chwili trend jest taki, że najwięcej zarabia się na różnego rodzaju ideach.

...w tym kulturze...
Kultura jest tym elementem, który wpływa na poprawę kreatywności, wzbudza innowacyjność, zresztą przemysły kultury i przemysły kreatywne odgrywają coraz większa rolę w gospodarce światowej i to jest trend, który również dla nas powinien być ważny. Tak naprawdę od 20 lat kopiujemy różnego rodzaju wzory z Europy zachodniej, sami niczego nie tworzymy, a jeżeli nawet stworzymy, to nie umiemy na tym zarobić. Mam na myśli niebieski laser czy graser - wynaleziony w Polsce, a zyski są zupełnie gdzieś indziej. Nagroda Kreatora jest częścią naszej kampanii, która ma przez instrumenty kulturalne pobudzać innowacyjność w polskiej gospodarce. Dlatego też tak ważne jest to, że Kreator będzie związany z nagrodą dla menedżera. Bo chodzi o to, by łączyć dwa światy kultury i biznesu, pokazywać, że kultura może mieć realny wymiar ekonomiczny.

Nad docenieniem kultury przez biznes pracujemy od lat. Czy w Pana ocenie sytuacja się poprawia, czy też musi przeminąć co najmniej jedno pokolenie, byśmy mogli nasycić się dobrami materialnymi, a potem znowu zwrócić się ku kulturze?
Myślę, że powoli to się zmienia, chociaż trudno jest przekonywać biznesmenów, żeby traktowali kulturę inaczej, niż tylko przez pryzmat promocji. Ale wydaje mi się, że powoli biznesmeni uświadamiają sobie konieczność korzystania z otwartych głów, które mają ludzie kultury i wykorzystywania różnego rodzaju idei, form łamiących dotychczasowe schematy. A to właśnie po to, by pobudzać w firmie innowacyjność. Chodzi też o to, żeby pokazać inny wymiar kultury, jako czynnika rozwoju gospodarczego, a nie tylko promocji czy rozrywki. Patrząc na Apple'a i inne nowoczesne technologie, to są one przecież nośnikami kultury. Dlatego bardziej zależy nam na inspirowaniu biznesmenów niż przekonywaniu ludzi kultury. Bo to jest według mnie ten kierunek, który powinien dominować w nowym rozumieniu kultury i podkreśleniu jej wagi dla rozwoju społecznego w Polsce.

Ale może z ludźmi kultury też trzeba rozmawiać, bo oni chyba ciągle traktują biznes jedynie jako ewentualnego sponsora...
Tak, to prawda. Z tej strony jest zwykle takie podejście, że idziemy po rodzaj darowizny i chcemy tylko pieniędzy. Kultura traktuje biznes jako wspieranie, bez pogłębionego związku i współpracy. Nad tym też rzeczywiście pracujemy i mogę się pochwalić, że w zeszłym roku wydaliśmy Kodeks Sponsoringu Kultury. To dokument opracowany wspólnie z Konfederacją Pracodawców Lewiatan, gdzie pokazujemy dobre praktyki między kulturą i biznesem, reguły dotyczące współpracy i zachowania biznesu. Że na przykład sponsorując jakąś imprezę nie potrzeba tylu banerów, baloników, że na plakatach loga mogą być mniejsze. A z drugiej strony żeby świat kultury nie traktował biznesu jako skarbonki na doraźne wydatki, na eventy, tylko żeby była to trwała współpraca, która da efekty w postaci kreatywności, nowych pomysłów, które będą wdrażane przez polską gospodarkę.

Przedsięwzięcie, które otrzyma pierwszą Nagrodę Wielkiego Kreatora - na razie jeszcze nie zdradzajmy, co to będzie - jest przykładem na to, że miejsce, które w Łodzi kojarzyło się raczej źle, można zmienić w coś, co ma duży potencjał. Czy widzi Pan w tej nagrodzie siłę zachęty do tego, żeby inni poszli za tym przykładem?
Tak. Nagroda Wielkiego Kreatora ma na celu pokazywanie dobrych praktyk i ten przykład, o którym mówimy, pokazuje jak nieograniczone są ludzkie możliwości. Wydawałoby się, że to miejsce bez jakiegokolwiek potencjału, a teraz tętni życiem, inspiruje. Warto zwrócić uwagę, że jest to inicjatywa oddolna, że w jej przypadku nie było żadnego wspierania przez instytucje publiczne, że to doskonały przykład spontanicznego działania. Mam nadzieję, że po pierwsze - to pokaże, że w Łodzi można coś zrobić, bo czasami mamy takie mniemanie, iż Łódź jest zapomniana przez Boga i tutaj nic się nie udaje, a tymczasem się udaje i efekt jest inspirujący dla całej Polski. A po drugie - że jest to po prostu świetny biznes. Uważam, że stała nasza współpraca i pokazywanie takich dobrych przykładów będą pretekstem do otwierania głów dla innych: patrzcie, tu się udało, próbujcie, łamcie schematy, szukajcie rozwiązań. Możliwości ludzkiego umysłu są nieograniczone i tak naprawdę możemy znaleźć rozwiązanie w każdej sytuacji.

Bo chodzi też o to, żeby w końcu zmienić myślenie o takich ludziach - że to nie są szaleńcy, tylko ludzie którzy umieją przewidywać, czują koniunkturę i że może warto z nimi współpracować.
No właśnie. Ludzie kultury czasami są na pierwszy rzut oka postrzeleni, ale później okazuje się, że ci, którzy łamali schematy i upierali się przy swoich koncepcjach przechodzą do historii i zarabiają niezłe pieniądze. Wszystkie wynalazki, które popychały cywilizację człowieka, były jakoś kontestowane. Ludzie kultury są takimi lodołamaczami w myśleniu i otwieraniu nowych perspektyw. Sądzę, że z symbiozy świata kultury i świata biznesu będą tylko same korzyści dla Łodzi, dla naszego rozwoju, wzrostu zamożności i to jest nasz główny cel.

Przy wyborze laureata brał Pan pod uwagę wielu kandydatów, czy też ten wybór był najbardziej oczywisty?
W tej edycji ten typ wydawał mi się najbardziej oczywisty. To, co się wokół tego miejsca dzieje i potencjał, który się tam zrodził, wydają mi się czymś wyjątkowym, co warto nagradzać i warto promować.

A nie boi się Pan, że szybko zabraknie kandydatów do tej nagrody?
To by znaczyło, że jesteśmy narodem kompletnie niekreatywnym i to by było naprawdę bardzo smutne. Ale ja mam nadzieję, że będzie inna sytuacja, że w kolejnych edycjach będziemy mieli tylu kandydatów, iż wybór będzie o wiele trudniejszy niż w tym roku.

Rozmawiał Dariusz Pawłowski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wojna na Ukrainie to wyzwanie dla całej branży IT, opinia eksperta

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Ł
ŁODZIANIN od urodzenia.
p. Marek Żydowicz, który jak nikt inny potrafi skutecznie łaczyc sfere kultury i biznesu, który jak nikt potrafi swoimi pomysłami dla dobra ogólu, wybiegac w przyszłość... który oprócz tego, ze wyczuwa koniunkture miejsca potrafi dla tego miejsca zaproponować i stworzyć program związany z kulturą i znależć inwestora. Najlepszym przykładem na terenie Łodzi jest EC1, które to właśnie on uratował ( bowiem nie jest żadna tajemnicą, ze przez Dalkie w swoim czasie zostało ono przeznaczone do rozbiórki).. i zaproponował dla tego obiektu treśc i kształt ... jak również urealnił jej realizację skutecznie aplikując o unijną dotację.
Gdyby nie utrudniano mu dalszej działalnosci w Łodzi, mielibyśmy takze sprawnie poprowadzona inwestycję wg. projektu Gehryego, która by swoja formą i funkcją mieszczącą się w potrzebach łódzkiej kultury, pracowała na splendor naszego miasta.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie