Krzysztof Dudek: Kreatywność jest tym miejscem, gdzie biznes i kultura mogą się spotkać

Dariusz Pawłowski
Krzysztof Dudek
Krzysztof Dudek Marzena Bugała / Polskapresse
Udostępnij:
W styczniu 2015 roku w Łodzi po raz trzeci zostanie wręczona nagroda Wielkiego Kreatora. Wyróżnienie przyznajemy we współpracy z Narodowym Centrum Kultury. Z Krzysztofem Dudkiem, dyrektorem Narodowego Centrum Kultury, o nagrodzie Wielkiego Kreatora, rozmawia Dariusz Pawłowski

Nagroda Wielkiego Kreatora, której był Pan pomysłodawcą, zostanie przyznana po raz trzecie w styczniu przyszłego roku. Zainteresowanie nią systematycznie się zwiększa. W czym Pan widzi największą siłę tego wyróżnienia?
Przede wszystkim w tym, że instytucja, która zajmuje się kulturą, czyli Narodowe Centrum Kultury, wpisała się w przedsięwzięcie czysto biznesowe, jakim jest gala Menedżera Roku. Bo uważam, że te światy jakoś ze sobą dotychczas nie umiały współpracować. A dla biznesu i dla kultury jest ważne, żeby znaleźć takie wspólne mianowniki. I wydaje mi się, że właśnie sprawa kreatywności, innowacyjności jest tym miejscem, gdzie biznes i kultura mogą się spotkać, i gdzie powinny ze sobą współpracować.

Czy kryteria naszej nagrody powinny, Pana zdaniem, wraz z jej rozwojem w jakiś sposób ewoluować?
Myślę, że tak. Same kryteria nagrody za kreatywności również powinny być przecież kreatywne. Musimy je rozwijać, żeby wyłapać najciekawsze pomysły. Używamy słowa "kreatywność", a w gruncie rzeczy chodzi o to, żebyśmy wyróżniali dobre pomysły na prowadzenie biznesu, organizację czy jakieś inne zjawiska niestandardowe. Trzeba zatem cały czas dostosowywać kryteria do idei tej nagrody.

Ciągle w potocznym rozumieniu sformułowanie "kreatywność" łączy się z ludźmi młodymi. Ale to przecież nieprawda i nie tylko takich osób szukamy, by je wyróżnić.
Oczywiście. Ja myślę, że takie kategoryzowanie jest totalnie sprzeczne z ideą kreatywności. Każdy jest kreatywny i każdy może z nowym pomysłem się pokazać. Popatrzmy tylko na dotychczasowych laureatów naszej nagrody. W minionym roku byli to rzeczywiście bardzo młodzi ludzie, autorzy specjalnej aplikacji internetowej do robienia zakupów, ale naszym pierwszym wyróżnionym była osoba, która przez lata zajmowała się zarządzaniem nieruchomościami, aż stworzyła Off Piotrkowską. To pokazuje, że dostrzegamy różne dziedziny ludzkiej aktywności, ale też przyglądamy się ludziom w różnym wieku, z różnym doświadczeniem, z rozmaitych obszarów: od kultury, przez biznes, po na przykład działaczy społecznych, bo to też wymaga kreatywności.

Zaletą tej nagrody jest to, że dość szeroko traktuje ona kulturę, nie sprowadzając jej do kilku podstawowych artystycznych dziedzin. Czy Pana zdaniem tego typu podejście do kultury ma dzisiaj również wartość edukacyjną?
Trafił pan teraz w sedno naszego przedsięwzięcia. Bo chodzi właśnie o to, żeby pokazać kulturę w nowym kontekście - gdzie kultura to nie jest tylko ekspresja artystyczna, czy promocja albo rozrywka, tylko że jest ona czymś więcej. Chcemy pokazać, że kultura to także sposób myślenia, szukanie nowych pomysłów, łamanie dotychczasowych schematów. Kultura jest nam bardzo potrzebna, żebyśmy lepiej radzili sobie z własnym życiem, żebyśmy lepiej i łatwiej rozwiązywali swoje problemy. I tak trzeba też kulturę rozumieć: jako dorobek, który z jednej strony podnosi jakość życia, a z drugiej jest ogromnym potencjałem, z którego możemy korzystać. Ja często powtarzam to, co mówił pan profesor Hausner o polskim rozwoju, że Polacy są mistrzami świata w dokręcaniu śrubek. Tylko że po tych 25 latach nikt nam za dokręcanie śrubek nie będzie płacił. Ekonomiści mówią o pułapce średniego dochodu unijnego i teraz musimy się zastanowić nad naszym dalszym rozwojem. Albo będziemy bezpiecznie kopiować cudze idee i będziemy na tym średnim poziomie, albo będziemy należeć do liderów rozwoju. Dlatego pytanie o kulturę w kontekście naszego konkursu na Wielkiego Kreatora jest tak naprawdę pytaniem o dalszy rozwój Polski.

Przez lata na temat Polaków obowiązywał stereotyp, że są - nie chcę powiedzieć cwaniakami, ale nacją radzącą sobie w życiu metodami nie zawsze godnymi pochwały. Przy dużej dobrej woli można założyć, że to cecha bliska kreatywności. Czy Pana zdaniem cwaniactwo przekształca się w nas w prawdziwą kreatywność, która służy nie tylko nam, ale i społeczeństwu?
I tutaj też dotknął pan istotnej kwestii: jak możemy czerpać z naszej trudnej historii. Rzeczywiście Polak był kojarzony z jakimś drobnym cwaniakiem, który handlował na bazarach w Europie, ale zwróćmy uwagę, jaki to był ogromny potencjał do tego, co się stało w naszym kraju po 1989 roku, gdy rozkwitła przedsiębiorczość. Ci ludzie zaczynali od handlu na łóżkach polowych czy słynnych "szczękach", dzięki temu Polska może się w Europie poszczycić jedną z największych liczb małych i średnich przedsiębiorstw. To jest zatem coś, na co powinniśmy zwracać szczególną uwagę i pokazywać jako pozytywne przykłady. O Polakach mówi się też, że trudno nimi zarządzać, że nie potrafią się organizować. Ale popatrzmy na ruch Solidarności, jako to była wspaniała samoorganizacja, która połączyła wiele nurtów ideowych. Zrobiliśmy przecież coś wyjątkowego w skali świata. Niedawno prowadziliśmy dyskusje o Powstaniu Styczniowym. Przypomnę, że wtedy podziemny rząd narodowy egzekwował podatki i ludzie chętnie je płacili na rząd, którego członków nawet nigdy nie widzieli. Są momenty w historii naszego kraju, które pokazują, że Polacy potrafią kreatywnie działać, nawet w najtrudniejszej sytuacji.
To jest ogromny potencjał i myślę, że za mało pokazywany i promowany. Powinniśmy trochę inaczej spojrzeć na naszą historię i pełnymi garściami czerpać z tych doświadczeń.
Czasem odnoszę wrażenie, że boimy się rozmawiać i myśleć o kreatywności z powodów li tylko nomenklaturowych, określeń ze słownika wyrazów trudnych i niezrozumiałych.
Tak, zdecydowanie, to bardzo celna uwaga. Kreatywność, innowacyjność kojarzą nam się z całych szeregiem skomplikowanych określeń, jak iphone, czy niebywale skomplikowanymi technologiami. Ale ja często lubię podawać taki oczywisty przykład kreatywności - walizka z kółkami, która zrobiła furorę na świecie i jest doskonałym przykładem tego, że kreatywność to jest po prostu dobry pomysł, który ułatwia ludziom życie. I powinniśmy o tym mówić, bo rzeczywiście stosuje się zbyt wiele słów, które niestety zniechęcają, a pokazanie konkretnego przykładu, jak laureaci naszego Wielkiego Kreatora, uzmysławia, że czasami chodzi o bardzo prosty, a genialny pomysł, który może okazać się sukcesem i który może spowodować rewolucję w naszym codziennym życiu.

Zaczęliśmy od współpracy biznesu z kulturą. To niezwykle ważna sprawa, bo samą kreatywnością nie da się wiele zrobić, potrzebne są również pieniądze. Czy te dwa światy rzeczywiście się zbliżają? Czy chęć współpracy biznesu z kulturą, i odwrotnie, w końcu - bo nie najlepiej z tym w ostatnich czasach bywało - się zwiększa?
To jest bardzo trudna sprawa, to prawda. I myślę, że z obydwu stron. Bo kultura patrzy na biznes wyłącznie jako na podmiot, który dysponuje pieniędzmi - i ta relacja jest ustawiona na zasadzie: petent - darczyńca. Z kolei biznes widzi kulturę jako działalność niedochodową, coś, do czego wrzuca się pieniądze bez realnej korzyści. Uważam, że takie stereotypy trzeba zmieniać i pokazywać, że kultura to nie tylko działania promocyjne, gdzie mogą się pojawiać loga wielkich firm, ale że może ona również bardzo pomóc w zarządzaniu w biznesie czy kreowaniu nowych pomysłów. A z drugiej strony kultura mogłaby się wiele od biznesu nauczyć, na przykład jak sprawnie zarządzać różnego rodzaju przedsięwzięciami. Bo powiedzmy sobie szczerze, że przy festiwalach, wydarzeniach artystycznych, czy prowadzeniu instytucji kultury też powinno się czerpać z doświadczeń biznesowych, bo tam to sprawnie funkcjonuje. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni i jesteśmy na siebie skazani, jeżeli chcemy, żeby pojawiało się coś nowego, jeżeli chcemy dołączyć do krajów rozwiniętych, jako miejsce gdzie powstają ciekawe idee.

Gdy rozmawialiśmy przy okazji pierwszej edycji Wielkiego Kreatora, zastanawiałem się, czy wystarczy nam kandydatów w kolejnych latach. Dziś można powiedzieć, że były to niepotrzebne obawy...
Też jestem zaskoczony i z fascynacją obserwuję nowe pojawiające się zjawiska. Na przykład w tym roku zetknąłem się z ideą makersów, czyli czymś, co wspaniale łamie schematy i jest naprawdę nowym pomysłem. Nie tak dawno z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie organizowaliśmy sympozjum, na którym był budowany pierwszy ekologiczny piec przygotowany przez ruch makersów. To polega na tym, że ludzie w internecie dają swoje pomysły za darmo - na przykład ktoś jest specjalistą od paliwa, ktoś inny od konstrukcji kotłów - i z tych kilku pomysłów powstaje nowe urządzenie, które może być powszechnie używane. Kreujemy zatem nową formę współpracy między ludźmi, gdzie dzielimy się tym, w czym jesteśmy dobrzy i dzięki temu pojawiają się nowe świetne pomysły i przedsięwzięcia. Dlatego jestem spokojny o to, że przyznając Wielkiego Kreatora ciągle będziemy mieli z kogo wybierać i liczę, że ta nagroda zachęci do tego, by kreować nowe pomysły.

Rozmawiał Dariusz Pawłowski

Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie