MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Księży Młyn - czyli dwa łyki propagandy

Paweł Domarecki
Radni plus łódzcy menedżerowie kultury robią drugie (trzecie, piąte?) podejście pod rewitalizację Księżego Młyna. Ale bez odpowiedniej inżynierii finansowej i doskonałego zarządzania (czyli z mniejszym naciskiem na wizję, za to z bardzo mocnymi fundamentami!) i ten, kolejny już w ostatnich latach projekt, rozmyje się jak piana z baniek mydlanych na deszczu... Dlatego ja tu nie o pięknej idei, a o finansach i organizacji... Bo obietnice tych i owych, że da się to bez większych kosztów załatwić - od razu lepiej między przedwyborcze bajki włóżmy!

W roku 2003 miało być na Księżym Młynie tak:
Część budynków osiedla miała się zmienić w kampus wyższych szkół artystycznych. Jednak środków na rewitalizację w ten sposób prowadzoną - okazało się za mało. I w województwie, i w Łodzi. I w Unii też.

W roku 2005 koło Księżego Młyna pojawili się przedstawiciele australijskiej firmy Opal... Parę lat potem na obrzeżach tego obszaru zrewitalizowali... lofty;). Za ciężką kasę.

Bodajże także w roku 2005 miało być na Księżym Młynie tak (cytuję za UMŁ):
"Niemiecka firma BIG-STADTEBAU przedstawiła w magistracie swoją koncepcję rewitalizacji Księżego Młyna. Niemieccy specjaliści zaproponowali, by odnowiony Księży Młyn stał się dzielnicą kulturalno-artystyczną z centrum kongresowym, teatrem, hotelem oraz instytucjami prowadzącymi działalność medialną lub wzorniczą. Ich zdaniem w pofabrycznych pomieszczeniach mogłyby powstać lokale dla firm gastronomicznych i usługowych, a w budynkach mieszkalnych pracownie malarzy, grafików, rzeźbiarzy lub innych artystów. Zrealizowanie koncepcji przedstawionej przez niemieckich projektantów wymagałoby współpracy uczelni wyższych, miasta i sponsorów. Część pieniędzy na ten cel można pozyskać z funduszy Unii Europejskiej".
I co? Nie wyszło. Zabrakło pieniędzy.

No a dwa lata temu (dokładniej - 2007-2009) miało być na KM tak (w skrócie): miasto wyłania w konkursie (lub innej formie rywalizacji) inwestora, który buduje lokale dla mieszkańców, a w zamian dostaje Księży Młyn do rewitalizacji i ewentualnej odsprzedaży odnowionych famuł posażnym chętnym. Ale przyszedł kryzys i ze złotego interesu nici. Deweloperów z odpowiednią gotówką nie udało się jakoś efektywnie zaktywizować. A i mieszkańcy nie byli zbyt chętni...

Zaś dziś? W lipcu 2010 roku łódzcy radni znów rozmawiają o Księżym Młynie - że dobrze byłoby oddać to miejsce artystom... I że warto byłoby to zrobić jak najtaniej... A ja naprawdę dobrze radzę naszym łódzkim radnym i urzędnikom - NAJPIERW popatrzcie na ostatnie 10 lat!

I się zastanówcie, proszę, co ZAWSZE kładło najlepsze nawet pomysły na Księży Młyn. Niezależnie z której grupy pochodziły (bo były dwie: pierwsza - oparta o prywatną kasę dewelopera - i przedsięwzięcie komercyjne, druga - środki prywatno-publiczne plus wspomaganie z Unii Europejskiej). Niedostatek idei i wizji? Nie! Te zawsze były wysokiego sortu. WIĘC CO? No właśnie: brak realnej ścieżki finansowania! Czyli brak gotówki. Kredytów. Promes. Dotacji. Zabezpieczeń. Biznesplanów realnych u odpowiednio bogatych inwestorów. KONKRETNEJ MAMONY!!!
Aha - i jednorazowy wydatek to jeszcze nic - najważniejsze jest tu to, co się zapłaci PO zakończeniu takiego projektu. Przypominam - w niektórych miastach europejskich takie zabytkowe zespoły urbanistyczne oddane ludziom kultury i sztuki są z założenia WIECZNIE deficytowe, a więc obficie subwencjonowane przez miasta, widzące z ich dotowania wymierną pośrednią korzyść (turystyczną, kulturotwórczą, prestiżową, marketingową itd.).

MAMY DZIŚ NA TAKIE wieloletnie subwencje, nieporównywanie wyższe od dzisiejszych nakładów miejskich na KM, PIENIĄDZE W BUDŻECIE ŁODZI? W proporcji, lekko licząc, 4-5 złotych z budżetu, złotówka z prywatnej kieszeni najemców, artystów itd.? Ja nie mówię, że to złe, bo to wcale złe nie jest, tylko pytam: mamy tę kasę? Wiemy, ile to wyniesie? Wiemy, na co to pójdzie? Według jakich kryteriów będziemy tam zasiedlać artystów? Co będzie decydujące - że temu przydzielimy, a tamtemu nie? Nagrody? Wystawy na świecie? Przynależność? Uścisk dłoni tego czy innego prezesa? Kolejność na liście? A może przynajmniej ustaliliśmy już priorytety w mieście? Naprawdę? To jeden z nich? Na jeden kwartał, czy na cale lata?

Nie wiemy tego? A powinniśmy już na starcie idei - bo to jej immanentna część. Np.: damy tam ZA DARMO, bo się opłaci - lokum dla artystów, których prace wiszą w najlepszych światowych i polskich muzeach i galeriach... Są grane i wyświetlane - i zgarniają nagrody - na najlepszych europejskich festiwalach. Bo to będzie rewelacyjna reklama i dla Łodzi i dla KM. Aby tylko TAM owi beneficjenci zechcieli przez określony czas tworzyć swoje prace i dzieła. Jak (tu podpowiada mi Darek Pawłowski - nasz spec od kultury) - Nowy Jork zrobił z paru świetnymi światowymi artystami...

Ale skoro nawet TEGO na starcie idei KM - miasteczka artystów - nie wiemy, to nie obiecujmy łodzianom, że to się da zrobić z minimalnym nakładem. I że da się opracować realną bezkosztową, albo tanią, nową koncepcję PROJEKTOWĄ rewitalizacji Księżego Młyna przez dwa-trzy miesiące. I nie każmy urzędnikom przygotowywać projektów na tempo, według założenia - ma być dobrze, ale za półdarmo. Bo z góry wiadomo, że się nie wywiążą. I że NIKT przy takich warunkach brzegowych się nie wywiąże. Po co to więc? Żeby było na kogo za miesiąc-dwa zwalać kolejną klęskę? I chodzić w glorii troskliwych o los miasta?

Dlatego, drodzy radni, żeby nie bić piany po próżnicy, wy lepiej od razu, zanim jeszcze zaczniecie robić z tego największe propagandowe ogórki tegorocznego lata, zanim zakrzykniecie - Łódź Art Center miała świetny pomysł, a potem zapewniać nas wszystkich solennie, że to się da zrobić bez wielkich nakładów, zawczasu zastanówcie się - ZA CO NAPRAWDĘ to wszystko się zrealizuje. I to nie jednorazowo, a przez WIELE lat! Powiedzmy - dwadzieścia pięć. I z JAKIMI ZABEZPIECZENIAMI DLA ŁODZI! Żeby po fakcie znów nie było jak z wieloma takimi akcjami w przeszłości - umowy na świstkach, koszty policzone byle jak, własność przeniesiona, a potem zdziwienie... Bo co z tego, że dziś się kusi biednych mieszkańców KM świetlaną przyszłością. Mój Boże - sam bym tak - jako twardo chodzący po ziemi łódzki artysta z deficytem lokalowym (ufff... na szczęście nim nie jestem;)- tak robił, byle tylko dostać od miasta w tani najem sporą pracownię, a na koniec ją ewentualnie równie tanio wykupić. W takim punkcie.

Tymczasem jeżeli Księży Młyn ma być rzeczywiście, a nie tylko propagandowo zrewitalizowany, to trzeba go wreszcie potraktować poważnie. Czyli jak każdy inny biznesowy PROJEKT. Tyle a tyle jako miasto wkładamy, dostajemy w zamian to a to... Przez tyle a tyle lat... Inne opcje są następujące... Podobne projekty realizowano w Europie i Polsce tu i tu... Z takim a takim (w tym - finansowo!) skutkiem dla miast... Wymaga to od miasta tego i tego... W tym kosztów towarzyszących - np. na udrożnienie komunikacyjne tego obszaru... I na przykład... może... jakichś lepszych planów zagospodarowania?;) Bo inaczej będzie z tego wszystkiego jedynie widowiskowa purchawka, po okresie zgarniania PR-owych korzyści przez tych i owych;). A lokalowych przez innych.

A teraz, skoro o pryncypiach już było, to o szczegółach. Najpierw gwoli wstępnego wyjaśnienia: PRZEKLEJAM akapit ze strony Łódź Art Center (to ci kreatywni Panowie i Panie od Kapitana Kultury, którzy zapewnią nam ŁESK2016 - jakby kto nie wiedział;)). Bo to ich idea z tym Księżym Młynem jest - gdyby też ktoś nie wiedział:
"W pierwszej kolejności zostałyby wykorzystane lokale obecnie nieużytkowane. Artyści w drodze konkursu mieliby przedstawić wizję dla swoich projektów. Proces ten miałby szanse zapoczątkować rzeczywistą, kompleksową rewitalizację osiedla, które od wielu lat oczekuje swego renesansu i jest poddawane eksperymentom koncepcyjnym dotyczącym sposobu podejścia do rewitalizacji. Wiele przypadków z Polski, Europy i świata dowodzi, iż podobne procesy znakomicie i trwale przekształcają obszary architektonicznie, społecznie i środowiskowo zaniedbane lub zdegradowane. Struktura własności umożliwi kształtowanie polityki najmu lokali zgodnej z założeniami projektu w budynkach gminnych. W budynkach należących do wspólnot mieszkaniowych należy umożliwić swobodny obrót lokalami mieszkalnymi i użytkowymi. Zostanie uwolniona możliwość zakupu przez obecnych najemców. Sprzedając wolne lokale na przetargach gmina uzyska dodatkowe środki finansowe.

Twórcy pomysłu stworzenia Dzielnicy Kreatywnej Księży Młyn 2016 - grupa inicjatywna skupiona wokół Łódź Art Center oraz instytucji działających na Księżym Młynie - zamierzają realizować to przedsięwzięcie wielotorowo. W dialog na temat wizji dla dzielnicy zostaną zaangażowani mieszkańcy, organizacje pozarządowe, władze samorządowe i inne instytucje zainteresowane zintegrowaną rewitalizacją. Równocześnie z prowadzeniem dialogu na temat realizacji wizji, tworzone mają być kompleksowe warunki dla lokowania na Księżym Młynie artystów, przedsiębiorców i firm z sektora kreatywnego oraz przedsięwzięć artystyczno-kulturalnych, w tym związanych z dziedzictwem kulturowym i środowiskowym."

Dlatego właśnie powtarzam radnym: priorytety, porządne oszacowanie możliwości miasta i finansowania zewnętrznego, inżynieria finansowa, formy prawne, zabezpieczenia! Bo bez tego - nic! Żadna wizja nie pomoże! Wizje to już w Łodzi wiele razy przerabialiśmy. Z podobnym skutkiem. Gdy się na taką a nie inną rewitalizację Ksieżego Młyna zdecydujemy, to ma iść jak w szwajcarskim zegarku (lub banku, jak kto woli;). I być tak jasne dla łodzian, że nawet ja to zrozumiem. Kto co wkłada i kto co wyjmuje.

Żeby było całkiem jasne: idea kwitnącego miasta artystów na Księżym Młynie, rzucona przez ŁAC NAPRAWDĘ bardzo mi się podoba. Aby tylko w mieście ocierającym się o bankructwo - miała ręce i nogi. I nie polegała wyłącznie na stworzeniu wykraczającego poza wspólne dla WSZYSTKICH łodzian normy i przepisy systemu przydziału w niezłej lokalizacji pustostanów dla kilkunastu artystów, a przy tym kolejnych złudnych nadziei u naprawdę niebogatych i naprawdę potrzebujących zmian na lepsze mieszkańców Księżego Młyna! I reszty łodzian.

P.S. Nawiasem mówiąc - już do Pana Candrowicza zadzwoniłem w tej sprawie. Tłumaczy, że on szczegółów nie zna, o nich w ogóle nie myślał, ich nie obliczał, nie zajmuje się nimi, a tylko rzucił ideę, zaś radni: Reszpondek, Piątkowski, Skwarka oraz radna Wójcik ją sprawnie złapali i to oni będą tworzyć i forsować odpowiednią w tej sprawie uchwałę.
Czyli mówiąc bez ogródek - jak dla mnie, to wynika z tego, że znowu chyba mamy w Radzie porozumienie ponad podziałami ws. czyjejś kolejnej przepięknej WIZJI BEZ POKRYCIA. No to mówiąc szczerze - aż w taką zgodę to ja na parę miesięcy przed wyborami jakoś nie wierzę. Dlatego na razie (no chyba, że mnie ktoś przekona;) - widzę tu raczej czyjąś polityczną krótkoterminową taktykę, a nie realną wieloletnią strategię dla Księżego Młyna i jego mieszkańców.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Gadżety i ceny oficjalnego sklepu Euro 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki