Kto dziś rządzi w łódzkim PiS?

    Kto dziś rządzi w łódzkim PiS?

    Marcin Darda

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Kto dziś rządzi w łódzkim PiS?

    ©Grzegorz Gałasiński

    Zapytałem ostatnio kilku polityków Prawa i Sprawiedliwości, kto rządzi tą partią w Łodzi. Byli szczerze tym pytaniem zdziwieni: „A coś się ostatnio szczególnego wydarzyło, że pan pyta?”
    Kto dziś rządzi w łódzkim PiS?

    ©Grzegorz Gałasiński

    Wydarzyło się. Na wyjazdowym posiedzeniu klubu parlamentarnego PiS pełnomocnictwo do zarządzania okręgiem łódzkim PiS (Łódź oraz powiaty brzeziński i łódzki wschodni) otrzymała posłanka Beata Mateusiak-Pielucha. Posłanka, dodajmy, z oddalonego o ponad 100 km Pajęczna, przewodnicząca powiatowego PiS, która może mieć utrudniony kontakt ze strukturami, bo nie ma prawa jazdy. Oczywiście, to póki co tylko pełnomocnictwa, bo kluczowe będą jednak zbliżające się wybory szefów okręgów PiS.

    Z drugiej jednak strony, jeśli Jarosław Kaczyński kogoś wskazuje na pełnomocnika, to wskazuje nieprzypadkowo i wybory mogą być tylko formalnością. Skąd zatem ta zadziwiająca koncepcja na zarządzanie okręgiem przez kogoś z zewnątrz? Niby-nienowa, bo takich sytuacji w okręgach jest sporo, weźmy chociaż Marcina Mastalerka, który to robił nie będąc łodzianinem. Ale tu m.in. jest pies pogrzebany, bo Mastalerek w partii zbytnio wybił się na niepodległość. Wobec kogo? Wobec Janiny Goss, skarbniczki okręgowej PiS, umocowanej blisko prezesa Kaczyńskiego.

    Janina Goss w PiS to postać, na temat której tworzy się hagiografie na podobieństwo ludowych bohaterów. Są w PiS tacy, dla których nie jest ona autorytetem, ale nikt nie waży się tego oficjalnie powiedzieć. To dlatego, że szczerze szanuje ją Kaczyński, zatem brak szacunku dla Goss okazany oficjalnie, w dekalogu PiS byłby grzechem niewybaczalnym. Zawsze była wierna prezesowi w chwilach największych kryzysów partyjnych w PC, jak i osobistych. Bywało, że opiekowała się matką prezesa. To na jej leczenie prezes od Janiny Goss pożyczył 200 tys. zł, co swego czasu było sprawą głośną, bo nie wpisał tej pożyczki do oświadczenia majątkowego. No i Goss wciąż jest członkiem władz spółki Srebrna, powiązanej z PiS. Ktoś aż tak zaufany musi mieć w partii coś do powiedzenia. A w partii skarbniczka stosuje dwa uzupełniające się modele zarządzania, które rozumieli wszyscy oficjalnie rządzący okręgiem, jak Mastalerek, czy wcześniej Jarosław Jagiełło. Po pierwsze, rządzi z tylnego siedzenia, po drugie zarządza przez konflikt.

    W partii mówią, że prezes Kaczyński zawsze dba o to, by okręgiem kierował poseł. Dlaczego zatem w Łodzi pełnomocnictw nie dał żadnemu z czwórki posłów łódzkich? Co do Piotra Glińskiego jest jasne: jako minister i wicepremier bez doświadczenia w partii, odpada z góry. Ale posłowie Joanna Kopcińska (choć jej status w PiS jest niejasny), Alicja Kaczorowska, a może przede wszystkim Waldemar Buda mogą się poczuć urażeni. Reszta struktury także, bo to jak strzał między oczy. „Nie oszukujmy się, Beata jest naprawdę sympatyczna i mądra, ale nie dlatego dostała pełnomocnictwo. Nie zna naszego okręgu, nie kierowała nigdy strukturą okręgową, i tym samym idealnie spełnia kryteria figurantki pani Janki, która będzie wszystko trzymać pod kontrolą bez żadnych przeszkód” - mówi nam jeden z członków PiS.

    Zresztą jest ktoś - jak słyszymy - kto te kryteria spełniałby jeszcze lepiej, a mianowicie Krzysztof Ciebiada, wiceprzewodniczący sejmiku, szczerze oddany Janinie Goss. Ale nie jest posłem, podobno też nie jest ulubieńcem prezesa. Za to może zostać „wicepełnomocnikiem” do podpisywania kwitów, „gdyby Beata nie dojechała”. Niby zatem proste, ale co z innymi? Czy Piotr Gliński albo Witold Waszczykowski nie mają w Łodzi nic do powiedzenia? Okazuje się, że niewiele, bo też nie muszą. „To kwestia interesów doraźnych, mają wpływ na jakieś stanowisko jako ministrowie, co tłumaczy np. fakt awansu brata Witka. Ale w partii liczyć się nie muszą, bo liczą się u prezesa i to wystarczy, by dostać jedynkę na liście i nominacje na ministra” - mówi nam jeden z członków PiS.

    Tyle że tym razem w łódzkim PiS jednak na zmiany liczono. Dlaczego? Bo, jak nieśmiało niektórzy przebąkują, „pani Janka jest dobra na czasy opozycji, a teraz to PiS rządzi krajem i trzeba zwierać szyki, a nie się wycinać”. Ktoś inny podał nawet przykład... PO. Tam w okręgach frakcje równoważono, każdy coś dostawał, bo trzeba było iść do przodu. Tymczasem w PiS powiadają, wszystko idzie ku utrwalaniu starego porządku po epizodzie Mastalerka, który też się u prezesa liczył. On okręg obłożył swoimi ludźmi, układając pod nich listy w samorządach, ale też po kompromisach z Janiną Goss. A teraz, słyszymy, jeśli będzie potrzeba kompromisu, to tylko w sytuacji, gdy Janina Goss pójdzie na kompromis... sama ze sobą.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ktO?

    NAUKOM GENDER LIBER UCITYELI ? 777 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

    LIBEER MJENELLE.MNIASTA FABRYK POssaKUF PEŁŁO.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To Michalik Marek.

    tak mi sie wydaje? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Teraz rządzi Pisem w Łodzi.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    akurat...

    blixa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Tyle ma do powiedzenia, że aż "został" wojewodą, potem "został" wice, a za chwilę "zostanie" prezesem ŁSSE :) Taki mocny...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Mocną pozycję w Łódzkiem ma G.Schreiber popierany przez I.Wieczorek.

    PO (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Mocną pozycję w Łódzkiem ma G.Schreiber popierany przez I.Wieczorek.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo