Lalka za 490 zł ma promować Łódź i łódzkich projektantów [ZDJĘCIA]

Joanna Barczykowska, mach
Fundacja Re-Act stworzyła pierwszą kolekcjonerską lalkę. Lodka, bo tak ma na imię, ma promować Łódź i łódzkich projektantów. Czy jako gadżet okaże się sukcesem?

Lubi Łódź, uwielbia gotować, podróżować i stara się ubierać modnie. Lodka jest też bardzo ekologiczna. Wytwarzana jest tylko z surowców naturalnych. Twarz, ręce i nogi ma z porcelitu. W środku wypełniona jest surowcem odpadowym. Ma 40 centymetrów wzrostu i niezwykły styl. Nic dziwnego. Ubrania Lodki to dzieło najlepszych łódzkich projektantów mody.

Lodka jest stylowa

Prototyp lalki oraz pierwszą kolekcję ubrań zaprojektowała łódzka projektantka Monika Onoszko. Ceramiczne odlewy wykonała Małgorzata Suchoń. Lodka powstała dzięki determinacji dwóch kobiet Elżbiety Hibner i Barbary Sokołowskiej-Urbańsczyk, założycielki Fundacji Re-Act, która jest właścicielem lalki. Lodka dołączyła do grona gadżetów promujących Łódź. Jest jednak kierowana do wyszukanych odbiorców.

- To lalka kolekcjonerska. Moda na kupowanie tego typu lalek od dawna szaleje na Zachodzie. U nas dopiero się zaczyna. Mam jednak nadzieję, że Lodka zyska wielu zwolenników. Kierujemy ją do turystów, kolekcjonerów oraz tych, którzy chcą mieć niesztampową pamiątkę z Łodzi - mówi Barbara Sokołowska-Urbańczyk.

Lodka powstała z wyobraźni i lokalnego patriotyzmu. - Lodka jest antytezą lalki Barbie. Powstała z buntu przeciw wszechogarniającej chińskiej tandecie, która psuje gusty małych dzieci. Została też stworzona z upodobania do pewnej powieści, w której kupiec Wokulski prowadzi sklep bławatny i zakochuje się w bardzo pięknej kobiecie. Wreszcie zrodziła się z sentymentu do lat dziecięcych, w których ubieranie lalek należało do moich ulubionych zabaw - tłumaczy Sokołowska-Ubrańczyk.

Twórcy Lodki odwołują się do statystyk i lokalnych tradycji. Łódź podobno jest kobietą, dlatego najlepiej promować ma ją właśnie kobieta. - Łódź to podobno miasto kobiet. Tak mówią statystyki - mówi Sokołowska-Urbańczyk. - Ale nie chodzi o liczby. Musi być też jakość, a nasz region słynie z włókiennictwa, które powoli podnosi się z upadku - mówi Sokołowska-Urbańczyk. - Lalka Lodka rodziła się w twórczych bólach i rozterkach.

Jest szlachetna i stylowa. Ma być obiektem pożądania projektantów, kolekcjonerów i turystów. Ma być pięknie opakowana i mieścić się w walizce odpowiadającej standardom tanich linii lotniczych, bo Lodka uwielbia podróżować. Lodka swoją premierę miała w październiku w strefie Showroom podczas FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Na początek Fundacja Re-Act przygotowała 30 odsłon Lodki.

Wszystkie zaprojektowała Monika Onoszko. Projektantka ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi i jako jedyna dotąd studentka z Europy - wydział projektowania kimon w Instytucie Mody Onoe w Japonii. Współpracowała m.in. z firmą Warner Bros. i stworzyła ubiory dla wielu gwiazd polskiego ekranu i estrady. Obecnie projektuje kostiumy i scenografię dla Teatru Wielkiego w Warszawie. Lodkę można na razie kupić tylko przez internet. Kosztuje 490 zł. Lalka ma swoją stronę internetową (www.e-lodka.pl). Wkrótce ma być dostępna także w sklepie w centrum miasta.

- Chcemy rozwijać ten pomysł. Na początek trzydzieści odsłon zaprojektowała Monika Onoszko. Już myślimy jednak o kolejnych projektantach, którzy mogliby stworzyć stroje dla Lodki. Lalka pozostanie zawsze taka sama. Będzie zmieniał się tylko jej wygląd zewnętrzny - zapewnia Sokołowska-Urbańczyk. - Chcemy też przygotować gadżety związane z pasjami Lodki, która uwielbia gotowanie i podróże. Chcemy stworzyć np. specjalnej fartuszki dla lalki oraz torby podróżne.

Pamiątki z Łodzi

Lodka to propozycja dla kolekcjonerów, którzy chcą mieć bardzo stylową pamiątkę z Łodzi. A co mogą kupić turyści i lokalni patrioci z mniej zasobnym portfelem? Wybór nie jest oszałamiający, ponieważ rynek miejskich pamiątek dopiero się w Łodzi rodzi. Kilka miesięcy temu Centrum Informacji Turystycznej otworzyło na ulicy Piotrkowskiej pierwszy sklep z pamiątkami z Łodzi, a także gadżetami z nowym logo Łodzi. Ceny pamiątek kształtują się od 3 do kilkudziesięciu złotych.

W ofercie znajdziemy m.in. kubki, torby, koszulki, maskotki, magnezy i broszki. Jest też coś dla najmłodszych m.in. maskotki Misia Uszatka oraz breloki z jego postacią. Można kupić też kolorowe body "mŁodziak" i "mŁódka". W sklepie CIT swoje produkty sprzedają też łódzkie firmy: "Pan tu nie stał", "Lodz style", "Pociąg do Łodzi" i "Pamiątki z Łodzi".

Marka "Pociąg do Łodzi", która produkuje miejskie pamiątki otworzyła w Łodzi już dwa sklepy: pierwszy na Księżym Młynie, w lokalu po kultowym sklepie "U pani Bożenki", a drugi na łódzkim lotnisku im. Reymonta.

Specjalnością Pociągu do Łodzi są tzw. kremówki, czyli przypinki lub magnesy w kształcie dawnych tabliczek z nazwami ulic - m.in. z Piotrkowską. Ponadto w ofercie znajdą się piny, magnesy na lodówkę oraz kubeczki z rysunkami "łódzkich białych plam", przedstawiające budynki, których w łódzkim pejzażu już nie ma. Jak stary dworzec Łódź Kaliska czy stara zajezdnia tramwajowa ze skrzyżowania ulic Dąbrowskiego i Ki-lińskiego. Rysunki powstały podczas wspólnego projektu realizowanego przez Studenckie Koło Naukowe Gospodarki Przestrzennej Cirkula i Fundacji Ulicy Piotrkowskiej.

W sklepach z pamiątkami nie ma wyrobów z Chin. Wszystko to oryginalne upominki zaprojektowane m.in. przez studentów Politechniki Łódzkiej z Instytutu Architektury i Urbanistyki.

Wideo

Komentarze 53

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
onmon
W Polsce jest kilka artystek tworzących lalki dollfie. Dużo wyższa półka
m
mr.pen
W koncu POrazka to tez sukces!
Z
Zbieraczka
I za jakie pieniądze! Toż to przerost formy nad treścią! Lalka jest brzydka- najdelikatniej mówiąc i na dodatek nieestetycznie pomalowana- ok rozumiem graficzny malunek, ale nie kreskę trzęsącą się ręką - zobaczcie na stronie tej nieszczęśliwej Lodzi powiększenia twarzy lalki koszmar! Początkujący artysta- amator tworzący repainty poradziłby sobie lepiej;) Może i idea fajna, ale niech lalki będzie PROPORCJONALNA, o ładnej twarzy i europejskich rysach a nie skośnooka anorektyczka ;) swego czasu w Krakowie można było kupić autorskie lalki o bardzo ciekawych twarzach, starannych malunkach i strojach z epoki, które można było kojarzyć z Krakowem- cena była o 2/3 niższa od tych "cudownych" potworków.
z
zyx
każda forma reklamy Łodzi jest dobra :)
j
ja
lubię to
N
Niebieskooka
Nie łamię żadnego przykazania, ponieważ napisałam BOBRZE! Chyba, że modlisz się do bobra :P
G
Gość
...
J
January
"...Dziecko Chińczyk i dziecko Japończyk to się niczym od siebie w ogóle nie różnią. - No, tylko nazwą zasadniczo - Chińczyk i Japończyk.
- Chyba tylko jak Chińczyk jest chłopiec, a Japończyk dziewczynka to się różnią od siebie. Płcią. To wtedy już tak jak u ludzi..."
m
miśio usztek
chyba byłoby lepiej aby nasze miasto nie promowały sztucznie spreparowane lalki potworki, ale aby to były trafione inwestycje, którymi moglibysmy przyciągnąć ludzi z zewnątrz.
Takie propozycje pokazują postepująca degrengolade umysłową.
hahahahhhaha
spójrz jeden post niżej
n
no nie wierze!
moze my ta lalką otwieramy oczy niedowiarkom?mowimy ze to nasza lalka,przez nas zrobiona i to nie jest nasze ostatnie slowo?
czy jakos tak...
kojarzy Wam sie cos?
P
Parafraza kreatywnie:
Hochwander: Właśnie, po co?
Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ta lalka? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest lalka na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tą lalą? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze łódzkie, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest lala z fundacji, w oparciu o fundusz promocji miasta UMŁ i gazetę, która sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
Hochwander: Protokół zniszczenia...
Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.
A
Amelka
Liczę tak na jakieś 99% zniżki, bo lala pewnie bez odpowiednich atestów unijnych, atestów Instytutu Matki i Dziecka, użyte materiały mogą być toksyczne. W sklepie Wokulskiego tandety nie było a kupiec był rzetelny i to jest dobry kierunek myślenia.
xyz
chinskie badziewie za 490 zł.
a
aby kupić dzieciakowi lalę
za 5 stów?
Dodaj ogłoszenie