Liga Światowa 2017. Polska - Brazylia 3:2 [ZDJĘCIA, FILMY]

Pawel Hochstim
Pawel Hochstim
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Po pięciosetowym meczu reprezentacja Polski siatkarzy wygrała w pierwszym tegorocznym meczu Ligi Światowej z Brazylią 3:2. Biało-czerwoni meczem z canarinhos w Pesaro rozpoczęli swoją dwudziestą edycję tych rozgrywek.

Włosi cieszą się teraz długim weekendem, a szefowie federacji pewnie nieprzypadkowo zorganizowali turniej Ligi Światowej w okolicy kilku najbardziej znanych adriatyckich kurortów licząc, że kibice, zamiast na plaży, pojawią się w hali. Od rana korkowały się autostrady prowadzące nad Adriatyk, ale na meczu biało-czerwonych z Brazylijczykami dziesięciotysięczny obiekt nie zapełnił się nawet w jednej czwartej. W sobotę i niedzielę ma być lepiej, choć jeśli słońce będzie grzać tak, jak w piątek, to każde miejsce wydaje się być gorsze od cienia pod parasolem.

Po obu drużynach widać było, że to dopiero początek sezonu, bo świetne akcje przeplatane były prostymi błędami, choć to był głównie problem rywali, bo canarinhos w pierwszym secie oddali Polakom aż osiem punktów. Biało-czerwoni świetnie zaczęli, bo od prowadzenia 3:0, ale po pięciu kolejnych akcjach trener Ferdinando De Giorgi musiał wziąć swój pierwszy czas w Lidze Światowej, bo to rywale wygrywali 5:3. Rywale jeszcze kilka razy uciekali Polakom, a ci odrabiali czasem dwu, a czasem trzypunktowe straty. Za to w końcówce, głównie dzięki kapitalnym zagrywkom Bartłomieja Lemańskiego, to biało-czerwoni odskoczyli i pewnie wygrali.

W drugiej partii polski zespół próbował wyjść z jeszcze większych tarapatów, bo po autowym ataku Dawida Konarskiego przegrywał 7:11. Ambitna pogoń biało-czerwonych skończyła się na odrobieniu trzech punktów, a w końcówce tym razem to canarinhos – równie łatwo, jak Polacy w pierwszym secie – zapewnili sobie zwycięstwo. Podopieczni De Giorgiego znów nie radzili sobie z brazylijskimi blokami – po dwóch partiach rywale mieli na koncie aż jedenaście – a w pozostałych elementach poważnie się opuścili.

W trzecim secie De Giorgi dość szybko zmienił podstawowych graczy, a na boisko weszli Grzegorz Łomacz, Karol Kłos i Aleksander Śliwka. Biało-czerwoni przegrywali wówczas 6:11, a po zmianach przewaga najlepszej drużyny ostatnich igrzysk zaczęła topnieć, ale niestety, znów tylko do jednego punktu. Nakręcający się Brazylijczycy stawali się nie do zatrzymania, a trzecią partię zakończyły dwa asy serwisowe Lucarelliego. Na szczęście do czasu, bo czwarty set wynagrodził nudne końcówki poprzednich. Polacy po zlikwidowaniu kilku ucieczek sami zadali ostetczne ciosy i po ataku Macieja Muzaja przedłużyli mecz do tie-breaka.

Ten od początku, dzięki świetnej grze Polaków, trzymał w napięciu, a Brazylijczycy sprawiali wrażenie zaskoczonych, że nie wygrali tego meczu 3:1. Ich trener zawołał ich do ławki już na początku, gdy mistrzowie świata wygrywali 4:2. Świetnie grali najmłodsi w tym momencie w polskim zespole Mateusz Bieniek i Aleksander Śliwka. Teraz to polski zespół był nie do zatrzymania i rozbił rywali!

W sobotę polska drużyna o godz. 14 zagra z Włochami, a w niedzielę o godz. 17, w ostatnim meczu turnieju w Pesaro, z Iranem. Następny weekend biało-czerwoni spędzą w Warnie, gdzie będą mierzyć się z Bułgarią, Brazylią i Kanadą, a fazę interkontynentalną Ligi Światowej zakończą w Polsce – 15 czerwca w Katowicach zmierzą się z Rosją, po czym przyjadą na dwa mecze do Łodzi, by zagrać 17 czerwca z Iranem i dzień później ze Stanami Zjednoczonymi. W tym roku finał Ligi Światowej odbędzie się w lipcu na stadionie piłkarskim w brazylijskiej Kurytybie.

Polska – Brazylia 3:2(25:20, 20:25, 19:25, 25:22, 15:8)
Polska: Drzyzga, Kubiak, Lemański, Konarski, Kurek, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Łomacz, Muzaj, Śliwka, Kłos, Buszek. Trener: Ferdinando De Giorgi.
Brazylia: Rezende, Lucarelli, Mauricio Souza, Evandro, Mauricio Borges, Lucas Saatkamp, Tiago Brendle (libero) oraz Douglas, Renan, Radke, Rodrigues. Trener: Renan Dal Zotto.

Mateusz Bieniekna gorąco po meczu z Brazylią:

Karol Kłos na gorąco po meczu z Brazylią:

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
janek

Prym w naszej kadrze wioda gracze, ktorzy zostali skresleni i uznani za slabych przez trenera resovii andrzeja kowala: sliwka, konarski, takze buszek czy mika. jako kibic resovii rzeszow nie moge przeb olec, ze ten czlowiek przez tyle lat byl trenerem mojej ulubionej druzyny. U kowala zawodnicy marnowali swoj talent, a jak odeszli z resovii ich talenty od razu rozblysly, u kowala nie mieli szans, szkoda, resovia miala druzyne na wygranie ligi mistrzow nawet i to wszystko zmarnowal jeden czlowiek :-(

 

Dodaj ogłoszenie