ŁKS: skoro pierwszy “garnitur” nie daje rady, czas na “młode wilki”

Dariusz Piekarczyk
ŁKS gra z Jagiellonia
ŁKS gra z Jagiellonia Fot. Piotr Tokarczyk
W dwóch meczach pod wodzą Wojciecha Stawowego ostatni w tabeli PKO Ekstraklasy ŁKS Łódź zdobył punkt, strzelając jednego gola.

Gdyby łodzianie wywalczyli komplet “oczek”, czyli sześć, nadal byliby wprawdzie na ostatnim miejscu ligowej tabeli, lecz mieliby 26 punktów, a nie 21 i cały czas realną szansę na uniknięcie degradacji do I ligi. A tak - jest jak jest, do miejsca gwarantującego pozostanie w elicie klub z al. Unii traci aż 10 punktów. Realnie patrząc, to strata nie do odrobienia.

Skoro więc piłkarze wyjściowego “garnituru” zawodzą, to może trener Wojciech Stawowy powinien dać szansę “młodym wilkom”. Tacy piłkarze jak Mieszko Lorenc, o który nawet jego ojciec Marek, napisał cykl książek, Tomasz Górecki, Przemysław Sajdak, czy tegoroczny maturzysta Artur Sójka aż rwą się do gry. Może warto jeszcze raz zaufać młodzieżowemu reprezentantowi Polski Janowi Sobocińskiemu? Nie mówmy, żeby wszystkich od razu desygnować na boisko, nic z tych rzeczy, ale niektórym z wymienionych warto dać szansę, bo co do tego, że zmiany w składzie muszą być kibice oraz zapewne sztab szkoleniowy ŁKS, są zgodni. W ekipie Wojciecha Stawowego, jak już zresztą informowaliśmy, nie będzie tym razem Macieja Dąbrowskiego, który pauzuje za czwartą żółtą kartkę. Środowe starcie z “Jagą” będzie dla Wojciecha Stawowego piątym w karierze trenerskiej. Co godne podkreślenia wszystkie mecze podopieczni obecnego szkoleniowca łódzkiej drużyny wygrali, strzelając rywalowi siedem goli, a tracąc zaledwie dwa. Fani łódzkiej drużyny na wygraną z Dumą Podlasia czekają od jesieni 2008 roku. 12 września zwyciężyli na swoim stadionie 1:0 (1:0) po golu Dawida Jarki. Był to jednak słabiutki sezon w wykonaniu naszej drużyny. Łodzianie zdobyli wprawdzie 35 punktów i utrzymali się w ekstraklasie, ale nie dostali licencji na sezon 2009/2010 i przesunięci zostali na ostatnie miejsce w ligowym rankingu.

Dodajmy, że zespół z Podlasia, prowadzony przez Bułgara Iwajło Petrawa, ma za sobą serię pięciu ligowych potyczek bez porażki. Trzy mecze białostocczanie wygrali, a dwa zremisowali. Strzelili w tych meczach siedem goli, a stracili cztery. Jeśli zajmujący dziewiąte miejsce w tabeli Raków Częstochowa nie zdobędzie nawet punktu w wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków, to “Jadze” wystarczy nawet remis aby zapewnić dobie awans do grupy mistrzowskiej PKO Ekstraklasy. Goście wystąpią już ze swoim kapitanem Tarasem Romanczukiem, który wraca na boisko po pauzie za kartki. Powinien także wystąpić Maciej Makuszewski. To były piłkarz UKSSMS Łódź.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie