MKTG SR - pasek na kartach artykułów

ŁKS szuka recepty na pokonanie Arki Gdynia. Jak ukąsić rywala? Piętą achillesową Arkowców są boki defensywy. I nie tylko one

R. Piotrowski
Ten obrazek daje do myślenia. W żółtej koszulce Marko Vejinović, lider Arki Gdynia. Obok niego aż trzech zawodników Lechii [Fot. Przemek Świderski]
W sobotę piłkarze ŁKS zagrają z Arką Gdynia, a ozdobą spotkania powinny być pojedynki Marko Vejinovicia z Danielem Ramirezem. Arka ma słabe punkty i ełkaesiacy muszą je umieć wykorzystać.

Kiedy ŁKS po raz pierwszy zmierzył się w lidze z Arką Gdynia, Kazimierz Moskal uganiał się za piłką na jednym z sułkowickich podwórek, dostępu do łódzkiej bramki strzegli Jan Tomaszewski i Mirosław Bulzacki, czyli bohaterowie z Wembley, a mecze z trybun stadionu w al. Unii 2 oglądało dwadzieścia pięć tysięcy widzów.

Wtedy, a konkretnie 9 marca 1975 roku, po golach Jana Mszycy i Jerzego Kasalika ełkaesiacy wygrali 2:0, ale zwycięstwo nie przyszło łodzianom łatwo, tak zresztą jak w większości pozostałych wygranych meczów z Arką, bo ten akurat rywal zwykle nie „leżał” ŁKS-owi, dość powiedzieć, że gdynianie na własnym stadionie w starciach łódzkim klubem nadal są w lidze niepokonani.

Szczęście w nieszczęściu zatem, że w sobotę zespoły zmierzą się w al. Unii 2. Własne boisko to w przypadku rywalizacji dwóch przygwożdżonych do ściany drużyn atut nie do pogardzenia, sprawy jednak za ełkaesiaków na pewno nie załatwi.
Czy szkoleniowiec ŁKS ulegnie pokusie i znów spróbuje zdominować środek pola, postawi na dużą liczbę krótkich podań i obliczoną na zamęczenie rywala przewagę w posiadaniu piłki? W Szczecinie beniaminek próbował zagrać inaczej, lecz ta zmiana stylu (ełkaesiacy postanowili zagrać z kontry) wyszła łodzianom bokiem.

Uwaga na Holendra serbskiego pochodzenia

Po Arce nie należy spodziewać się fajerwerków, choć gdynianie mają w swoich szeregach jednego niezwykle kreatywnego zawodnika. Marko Vejinović sporo kosztuje (wartość rynkowa wg transfermarkt - 1,50 mln euro) i jest tej kwoty warty. Lider „żółto-niebieskich” nie jest typową „dziesiątką” (takich dziś już niewiele), bo na boisku pełni rolę tzw. cofniętego rozgrywającego.

Z tego też względu ozdobą sobotniej konfrontacji w al. Unii 2 powinny być pojedynki Holendra (serbskiego pochodzenia) ze schodzącym ze skrzydła do środka pola Danielem Ramirezem. Swoją drogą tego ostatniego krytykuje się za występ w Szczecinie, zapominając zwykle o tym, że jeśli już łodzianom udawało się cokolwiek konstruktywnego zrobić na połowie Pogoni, to zawsze maczał w tym palce właśnie Hiszpan.

Trener Jacek Zieliński swojego asa (wraz z Adamem Deją) ustawia przed parą środkowych obrońców, więc rozsądnym pomysłem z perspektywy łodzian na to właśnie ligowe starcie wydaje się wysoki pressing. Opłaciło się to zresztą w poprzedniej kolejce Rakowowi (częstochowianie ograli Arkę 2:0), który dzięki wywarciu presji na Vejinoviciu wytrącił gdynianom większość piłkarskich argumentów. A tych zespół trenera Zielińskiego nie ma w tym sezonie wielu.

– Arka Gdynia była źle zorganizowana w obronie, mało waleczna i całkowicie bezradna – podsumował postawę zespołu w Bełchatowie red. Szymon Szadurski z „Dziennika Bałtyckiego”.

Lewą i prawą

Trener Zieliński nie zamierza się jednak poddawać, a w przypadku Ramireza zapewne spróbuje „podwajać” krycie . To oczywiście może stanowić problem dla łodzian, ale i zarazem szansę dla zawodnika operującego po drugiej stronie boiska (np. Patryka Bryły). Szkoleniowiec Arki jest w tym sezonie konsekwentny i stawia na ustawienie 1-4-2-3-1. W teorii powinno to gdynianom zapewniać przewagę w środka pola, jednak w praktyce Arkowcy są tam często bardzo pasywni i tę bierność łodzianie będą musieli umieć wykorzystać.

Na co jeszcze może liczyć ŁKS? Nie jest tajemnicą, że skrzydłowi i tzw. odwróceni skrzydłowi (prawonożni zawodnicy operujący na lewym skrzydle i odwrotnie) pełnią we współczesnym futbolu kluczową rolę i właśnie za ich pomocą oszukać Arkę powinno być łodzianom na pierwszy rzut oka najłatwiej. Piętą achillesową „żółto-niebieskich”, podobnie zresztą jak i ŁKS, jest bowiem defensywa, szczególnie zaś jej boki. Damian Zbozień i występujący na lewej stronie obrony wychowanek ŁKS, Adam Marciniak, seriami przegrywają pojedynki „jeden na jednego”. Obok wielu statystyk bez znaczenia, akurat tej nie warto bagatelizować, bo zwykle wpływa ona na końcowy wynik (pozwala przecież uzyskać przewagę w kluczowych sektorach boiska).

Czy ŁKS zagra z Arką „wysoko”, czy też szkoleniowiec beniaminka znajdzie inną jeszcze receptę na przechytrzenie Jacka Zielińskiego? O tym przekonamy się w sobotę. Początek meczu o godz. 15. W środę rozpoczęła się sprzedaż biletów na to spotkanie. Czas na przełamanie „Rycerzy Wiosny”.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki