Łódź: chcą wybudować bloki wśród domów

Jolanta Sobczyńska
Na naszym osiedlu stoją tylko domki - mówi Lidia Groeger
Na naszym osiedlu stoją tylko domki - mówi Lidia Groeger Jakub Pokora
Udostępnij:
Zenon Łyszcz, a także Lidia i Piotr Groegerowie, budując domy przy ul. Łozowej myśleli, że wprowadzają się na spokojne osiedle. Teraz boją się, że tuż przy ich płocie wyrosną wielkie bloki. Od pięciu lat Urząd Miasta Łodzi wydaje deweloperowi warunki zabudowy terenu, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze je uchyla.

Na stole państwa Groegerów, właścicieli domu na obrzeżach osiedla Radogoszcz-Wschód, piętrzą się segregatory dokumentów. Wśród nich jest pięć decyzji Urzędu Miasta Łodzi o ustaleniu warunków zabudowy dla działek, które sąsiadują z nimi przez płot i tyle samo uchylonych decyzji przez SKO oraz dwa wyroki sądu administracyjnego w tej samej sprawie - podobnie jak decyzje SKO korzystnych dla Groegerów. Cóż z tego, jeśli wizja 10 bloków, które mogą im wyrosnąć po sąsiedzku nie odstępuje ich od pięciu lat?

- Pięć lat temu teren za naszym płotem kupił deweloper z Łodzi - mówi Piotr Groeger. - Postanowił postawić 10 bloków, każdy po cztery kondygnacje, czyli mieszkania dla prawie 250 rodzin. Wystąpił więc do władz miasta o warunki zabudowy. Ale gdy wszystkie decyzje magistratu, na nasz wniosek, były uchylane przez SKO - deweloper sprzedał teren innej firmie. Tym razem z Warszawy.

Nowy właściciel ziemi ponownie wystąpił o warunki zabudowy.

- I żeby pozbyć się nas z postępowania wydzielił jedną z działek z terenu przeznaczonego pod budowę bloków - dodaje Lidia Groeger. - Bloki nadal byłyby za naszym oknem, ale formalnie by z nami nie sąsiadowały. Działki dewelopera sąsiadują jednak z gospodarstwem naszego sąsiada, Zenona Łyszcza. A pan Zenon też nie zgadza się na budowę bloków za płotem.

Ostatnia decyzja SKO uchylająca miejską decyzję o warunkach zabudowy zapadła w lipcu. - We wtorek 13 września byłem w urzędzie miasta - mówi Zenon Łyszcz. - Dowiedziałem się, że pomimo decyzji SKO, która nie zezwala na lokowanie bloków - miasto wszczęło postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę. To niedopuszczalne! Złożyłem odwołanie.

Państwo Groegerowie i Zenon Łyszcz twierdzą, że mają podstawy, by nie zgadzać się na sąsiedztwo bloków.

- Ze studium zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu wynika, że powinny tu powstawać tylko domki jednorodzinne - podkreśla Piotr Groeger. - Poza tym deweloper nie ma możliwości odprowadzenia ścieków z budynków, w którym będzie mieszkało 250 rodzin.

Co na to miasto? Pracownicy wydziału urbanistyki i architektury twierdzą, że ten teren w studium został oznaczony tylko jako teren o przewadze zabudowy jednorodzinnej, a urząd miasta, ustalając warunki zabudowy, nie jest wcale związany ustaleniami tego studium.

- Wydaliśmy cztery pozytywne decyzje o warunkach zabudowy na ten teren - dodaje Jolanta Kubacka, zastępca dyrektora wydziału urbanistyki i architektury. - Jedno z postępowań zaś powtarzaliśmy po uchyleniu go w SKO.

Na temat ewentualnych problemów dewelopera z przyłączem kanalizacyjnym miasto się nie zająknęło. Miejscy urzędnicy nie chcieli też ustosunkować się do kwestii wydania wniosku o pozwolenie na budowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Kobiety w biznesie. Czy trudno im robić karierę?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marylka
Sluchajcie ale to sa jaja ja staram sie od 5 lat o warunki zabudowy dla dzialki na gornej i nie chca mi wydac bo w studium uwarunkowan jest to teren przeznaczony pod park tereny zielone i tak mi odpisuja w odmownej decyzji o warunkach zabudowy a tutaj jak sie tlumacza na swoja korzysc, cytyje:"Co na to miasto? Pracownicy wydziału urbanistyki i architektury twierdzą, że ten teren w studium został oznaczony tylko jako teren o przewadze zabudowy jednorodzinnej, a urząd miasta, ustalając warunki zabudowy, nie jest wcale związany ustaleniami tego studium." ---- to mowia ze studium w zaden sposob ich nie obowiazuje, poprostu paranoja, ale wlasnie czekam na decyzje z Kolegium i ide prosto do sadu to co siedzieje w tym kraju to istne DNO .... i to za nasze pieniadze....."(
g
groeger
tak łyszcz jak i groegerowie winni wykupić te tereny od miasta, mieliby spokój, teraz mogą developerowi naskoczyć !! Jest jednak wyjście: Mogą wykupić ten teren od developera, zaproponować taką cenę, że się zgodzi np. 5000 euro za 1m kwadratowy i po sprawie, każdy developer zgodzi się!!
r
rolnik
kasa
B
Bogusław
Jak ma się urzędnik ustosunkowywać do wydania (wpłynięcia chyba? - co to takiego "wydanie wniosku"?) o pozwolenie na budowe. Wniosek to sobie mozna napisac (zgadzam się, że może niepokoić sąsiadów, ale co w tym niedopuszczalnego?) Ja moge napisac wniosek o budowę hali targowej na Placu Wolnosci. Pytanie jak wniosek zostanie rozpatrzony i to w tej sprawie jest istotne.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie