Łódź Czterech Kultur - festiwal mistrzów

Łukasz Kaczyński
Na spotkanie z Etgarem Keretem przyszły prawdziwe tłumy
Na spotkanie z Etgarem Keretem przyszły prawdziwe tłumy Grzegorz Gałasiński
Przez ostatni tydzień słowo "mistrz" odmieniane było w Łodzi przez wszystkie przypadki. Stało się to za sprawą drugiej edycji festiwalu Łódź Czterech Kultur, dla której jako hasło wywoławcze, określające jednocześnie myśl przewodnią programu, wybrano właśnie "mistrzów".

Formalnie Ł4K jeszcze się nie zakończyła, bo czeka nas jeszcze tzw. epilog, ostatnie wydarzenia zaplanowane na 23 i 24 września, na który złożą się prelekcja i spektakle Raimunda Hoghe, tancerza, choreografa i aktora, ucznia wizjonerki tańca współczesnego Piny Bausch. Śmiało można jednak podsumować to, co dała nam Łódź Czterech Kultur.

Rok temu, z uwagi na przygotowywany naprędce program i śmiesznie mały budżet (jak na sztandarowy łódzki festiwal), nazwałem Ł4K "kameralnym pochyleniem się nad przeszłością". W tym roku, choć budżet się nie zmienił (ok. 800 tys. zł), przyznać trzeba, iż festiwal ten jest już wychyleniem ku przyszłości. Wychyleniem, któremu nie towarzyszy wyjątkowy rozmach, lecz na pewno rozpalającym nadzieje i oczekiwania.

Wreszcie doczekaliśmy się festiwalowej produkcji, która nie ucieka z Łodzi jak sławna (niesławna) "Ziemia obiecana" Jana Klaty, a wchodzi do repertuaru łódzkiego teatru. To "Kaskada" na podstawie "Udręki życia" Hanocha Levina. Szkoda, że ze sztuk kontrowersyjnego izraelskiego dramatopisarza i reżysera wybrano akurat tę małoobsadową i tematycznie zbliżoną do "Szyca", którego w wykonaniu Teatru Barakah z Krakowa widzieliśmy rok temu. Ale może nie warto na początek utyskiwać?

Cieszyć wypada się z pewnością z faktu, że dzięki festiwalowi zawitała do Łodzi wystawa malarstwa prof. Jacka Sempolińskiego. Do końca października frapujące, intelektualne obrazy nestora polskich artystów oglądać można w Ośrodku Propagandy Sztuki.

Do równego, choć z miejsca przeznaczonego dla węższego grona odbiorców programu literackiego Ł4K (no bo kto wie kim był Paweł Hertz i ilu zainteresuje spotkanie poświęcone temu polskiemu wydawcy?) wprowadzono w tym roku wątek wręcz fantastyczny, godny rozwinięcia za rok. Chodzi o spotkania z tłumaczami literatury, czyli tymi, dzięki którym prawdziwy dialog między kulturami może trwać. Translatorstwo to nadal w Polsce dziedzina "niezagospodarowana". Może warto, by kojarzyła się z wielokulturową Łodzią?

Skoro mowa o elitarnych punktach programu, na pewno przydałoby się go poszerzyć o wydarzenia przeznaczone dla maksymalnie szerokiego odbiorcy. Taką próbą był w tym roku koncert formacji Czesław Śpiewa, lecz ilu łodzian z Bałut zapisze się na warsztaty ludowych tańców izraelskich? Warto też więcej uwagi poświęcać wyszukiwaniu miejsc odpowiednich dla poszczególnych artystów. Vitaly Podolsky i Agite Drive Ensemble podczas koncertu w studiu Radia Łódź brzmieli wyśmienicie, ale już w Manufakturze...

Łódź Czterech Kultur to spotkanie ze znakomitymi artystami, ale czy Łódź to miasto wielokulturowe? Tego na co dzień nie widać. Dlatego może warto zweryfikować pojęcie "festiwalu" (tyleż ich w Polsce), zaprosić do współpracy zamieszkujące Łódź wspólnoty i połączyć tak silnie związane z miastem przedsięwzięcie z całorocznymi działaniami na rzecz żywego dialogu sąsiadów? Słuszność ma dyrektor Ł4K Bogdan Tosza mówiąc, że oczekiwać tego tylko po kilkudniowym wydarzeniu to za wiele.

W jaką stronę popłynie Łódź Czterech Kultur w przyszłym roku, skoro teraz znalazła się ona pod banderą Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi? I czy zmieni się jej kapitan? Tego dziś nie wiemy, ale już ostrzymy sobie apetyty na trzecią edycję festiwalu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ł
łodzianka

skąd taka informacja że budżet tego festiwalu wynosi 800 tyś zł, skoro w budżecie miasta widnieje pozycja 1,7 mln ???? i dlaczego ten budżet jest taki mały? czy Tosza nie wie umie pozyskać żadnych sponsorów i dofinansować swojego projektu z pieniędzy innych niż te darowane przez miasto?
Zwracam uwagę, że nowe kierownictwo festiwalu - cały czas dysponuje mniejszym budżetem niż poprzednie, ale, że on się nie zmienił niby. no to jak? zmienił się czy się nie zmienił? Bo budżet dialogu kultur wynosił coś koło 3 mln. Co się dzieje????

Dodaj ogłoszenie