Łódź: gasili światła w nocy, teraz zapalają w dzień

Matylda Witkowska
Kto chciał włączyć światło?
Kto chciał włączyć światło? Matylda Witkowska
Palące się w biały dzień uliczne latarnie zbulwersowały łodzian, którzy niedawno brodzili po ulicach w ciemnościach. - To na prośbę policji - tłumaczą urzędnicy. - Ale my nic nie chcieliśmy - ripostują funkcjonariusze.

Palące się bez potrzeby światła zauważyła w dzień Wszystkich Świętych pani Joanna, mieszkanka Widzewa. - O godzinie 16.20 na ul. przed moim domem zapaliły się latarnie. Było jeszcze całkiem jasno, ciemno zrobiło się dopiero przed godz. 17 - relacjonuje nasza Czytelniczka.

- Przez kilka tygodni musiałam wracać do domu po ciemku. Szlag mnie trafia, gdy widzę, jak te oszczędności po prostu ulatują w powietrze - denerwuje się łodzianka.

Aleksandra Mioduszewska z biura prasowego Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi przyznaje, że światła przez ostatnie dni włączane były przed zachodem słońca. - Od niedzieli do wtorku włączaliśmy je o godz. 16.15 zamiast o 16.30. Dodatkowe 15 minut oświetlenia wprowadziliśmy na prośbę policji. Chodziło o zwiększenie bezpieczeństwa na drogach w czasie długiego weekendu - wyjaśnia Aleksandra Mioduszewska.

Czytaj też: XXI wiek, a w Łodzi nadal ciemno

Tymczasem podinsp. Joanna Kącka z biura prasowego policji zapewnia, że żadnej prośby w tej sprawie nie było. - Owszem, prosiliśmy o włączenie świateł, ale sierpniu, gdy włączane było o zmroku. Baliśmy się, że ułatwi to życie przestępcom i zwiększy liczbę wypadków - mówi Kącka.

Jeszcze raz zapytaliśmy Mioduszewską, jak to w końcu z tymi światłami było? - Policja prosiła o wcześniejsze włączenie świateł przed Wszystkimi Świętymi rok i dwa lata temu, dlatego w tym roku uznaliśmy, że też jej na tym zależy - przygnała urzędniczka.

Godzina oświetlenia ulic miasta kosztuje budżet od 6 do 7 tys. zł, kwadrans - od 1,5 do 2 tys. W czasie weekendu policja odnotowała 105 kolizji i 15 wypadków w których 23 osoby zostały ranne. - Nie da się wyliczyć, do ilu wypadków nie doszło dzięki włączeniu świateł - mówi Kącka.

Czytaj też: Wiceprezydent Łodzi zgasił światło na ulicach

Temat włączania świateł stał się w Łodzi drażliwy po kontrowersyjnej decyzji wiceprezydenta Arkadiusza Banaszka, który dla oszczędności w połowie sierpnia zarządził włączanie świateł sporo po zmroku i wyłączanie przed świtem. Po protestach łodzian, władze wycofały się z tego pomysłu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kierowca z Łodzi
"Jeszcze raz zapytaliśmy Mioduszewską, jak to w końcu z tymi światłami było? - Policja prosiła o wcześniejsze włączenie świateł przed Wszystkimi Świętymi rok i dwa lata temu, dlatego w tym roku uznaliśmy, że też jej na tym zależy - przygnała urzędniczka. "
Kogo przygnała Mioduszewska? konia?
A tak w ogóle to ta pani za długo siedzi na stołku, chyba czas na zmianę. Bo juz się ludziom niedobrze robi jak słysza to nazwisko
Dodaj ogłoszenie