Łódź znalazła się w końcówce zestawienia dużych miast korzystających z funduszy unijnych. Raport przygotowało Stowarzyszenie Klon/Jawor. Przeanalizowano w nim relacje między miastami a regionami w kontekście zdobywania funduszy unijnych. Wniosek jest taki: im większe miasto, tym więcej skorzysta, choć najmniejszy udział w zdobywaniu funduszy mają miasta nie najmniejsze, a średnie, w tym byłe miasta wojewódzkie.

Łódź znajduje się w końcówce zastawienia miast dużych (pow. 100 tys. mieszkańców) ze wskaźnikiem 19 proc., czyli de facto załatwiła regionowi co piątą złotówkę z UE w latach 2007-13. Na 16 miast wojewódzkich słabiej oceniono tylko wpływ na swoje regiony Rzeszowa (10 proc.), Opola (14 proc.), a Szczecin zanotował także 19-proc. wskaźnik. Najlepiej jest w województwie pomorskim (43 proc.). Oprócz Gdańska, który ściągnął 34 proc. funduszy w skali regionu, jest jeszcze Gdynia.

Podobnie rzecz się ma na Śląsku, gdzie duże miasta zgarnęły 41 proc. wszystkiego, co przyszło z Unii Europejskiej. Największy "przemiał" funduszy notuje jednak Warszawa - 36 proc. z 40, które ściągnęły miasta na Mazowszu, Wrocław to 32 proc. (z 35 proc.), a Poznań 24 proc. Widać, że lepiej wypadają regiony z metropoliami, gdzie jest więcej niż jedno duże miasto. Słaba pozycja Łodzi nie wynika wprost ze słabego wskaźnika w pozyskiwaniu funduszy, ale choćby z turnieju Euro 2012, bo to właśnie w wyżej wymienionych miastach powstały stadiony, które także były współfinansowane z pieniędzy unijnych, a występowały o nie głównie miasta gospodarze.

- Według naszych danych, udział Łodzi w zdobywaniu środków unijnych dla regionu jest wyższy, niż zauważyli autorzy raportu - mówi Marcin Bugajski (PO), członek zarządu województwa łódzkiego, odpowiedzialny za fundusze unijne. - To ponad 26 proc. tego, co dostało województwo, a poza tym Łódzkie to przecież arena wielkich inwestycji transportowych.

Inwestycje infrastrukturalne zauważono także w raporcie, co więcej podano je właśnie w kontekście wyjaśnienia nieco niższego udziału Łodzi w ogólnej skali inwestycji na region. Otóż, powstające tu autostrady i drogi ekspresowe (A1, A2, węzeł Stryków, S8 i fragment S14) są drogimi inwestycjami, jednak de facto omijają Łódź, ale wliczane są do kwot, które ściąga region.

W raporcie Stowarzyszenia Klon/Jawor zauważono także Piotrków Trybunalski. Przy negatywnym trendzie dosyć niskich wyników miast średnich (od 50 do 100 tys. mieszkańców), jeśli chodzi o ściąganie unijnych pieniędzy, Piotrków zanotował wyborny wynik, bo 11,5 tys. na głowę mieszkańca z unijnych środków. Wyższe notowania w tej kategorii miast zaliczyły tylko Ostrołęka (28 tys. zł) i Kędzierzyn-Koźle (13,6 tys. zł). Według wicemarszałka Bugajskiego, dobry wynik Piotrkowa to efekt przede wszystkim trzech dużych projektów: rewitalizacji starówki, Traktu Czterech Kultur oraz budowy oczyszczalni ścieków.

Odwrotnie jest w Pabianicach, które wymieniane są w gronie miast o najniższym współczynniku ściągania unijnych pieniędzy. Według raportu, wartość unijnych inwestycji nie przekracza w tym mieście 1,5 tys. zł w przeliczeniu na jednego mieszkańca, a to słabszy wynik niż osiągają przeciętne polskie gminy. Obok Pabianic w tym kontekście raport wymienia m.in. Lubin i Mysłowice.

Ale też sytuacja Pabianic nie jest łatwa, a determinują ją przede wszystkim fatalne finanse i zadłużenie podlegającego samorządowi miasta szpitala. - Z powodu długów szpitala Pabianice nie mają po prostu pieniędzy na wkład własny do unijnych inwestycji - tłumaczy wicemarszałek Bugajski. - To się jednak zmieni po 2015 r., gdy dług zostanie spłacony.

W latach 2007-2013 na wszystkie programy unijne województwo łódzkie otrzymało około 1,5 mld euro. Lepiej ma być w nadchodzącej perspektywie 2014-2020, w której województwo spodziewa się ponad 2 mld euro.