18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Łódź: proces ojcobójcy [ZDJĘCIA]

Wiesław Pierzchała
W poniedziałek w Łodzi ruszył proces ojcobójcy.
W poniedziałek w Łodzi ruszył proces ojcobójcy. Krzysztof Szymczak/archiwum
Proces 45-letniego Krzysztofa P., który - według prokuratury - drewnianym kołkiem skatował na śmierć swego ojca Kazimierza, zaczął się w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Policja ścigała go 11 lat, zanim wytropiła pod Lęborkiem na Pomorzu. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi mu do 12 lat więzienia.

Oskarżony nie chciał składać wyjaśnień twierdząc, że jest niewinny i że nie ma żadnej wiedzy na temat śmierci swojego ojca. W tej sytuacji sędzia Tomasz Pintara odczytał zeznania 45-latka ze śledztwa. Z pierwszych wynikało, że Krzysztof P. był w mieszkaniu w dniu, w którym doszło do pobicia jego ojca. Tłumaczył, że ojciec był w innym pokoju, a on ze znajomą Izą w innym. Dlatego nie wie, kto pobił ojca. Zobaczył go już pokrwawionego. Miał dzwonić na policję, ale nie zdążył, bowiem ta zjawiła się w domu.

W poniedziałek oskarżony odwołał te zeznania i potwierdził inne, z których wynika, że nie wie o co chodzi w tej sprawie, że długo przebywał zagranicą i że rok przed zatrzymaniem kontaktował się telefonicznie z ojcem.

W poniedziałek sąd nie przedłużył aresztu oskarżonemu i zamienił go na dozór policyjny. Krzysztof P. dwa razy w tygodniu ma się meldować na policji. Sąd podjął taką decyzję, mimo że prokurator domagał się przedłużenia aresztu z tego względu, że oskarżony nie ma stałego miejsca pobytu - ostatnio pracował jako ogrodnik pod Lęborkiem, i że grozi mu wysoka kara.

Do tragedii doszło 17 kwietnia 1999 roku w mieszkaniu przy ul. Popowskiego w Łodzi na Widzewie. Według śledczych, Krzysztof P. mieszkał tam z ojcem i sublokatorem Janem Cz. Gdy między synem a ojcem wybuchła awantura, sublokator chciał zobaczyć, co się dzieje, ale oskarżony nie wpuścił go do pokoju.

W tej sytuacji Jan Cz. udał się do siostry oskarżonego, Anny T., która przybyła na miejsce, ale brat nie wpuścił jej do mieszkania. Kobieta wezwała policjantów. Gdy ci weszli do środka zastali koszmarny widok: skatowany Kazimierz P. leżał w pokoju. Obok leżał kołek. Wokół było pełno krwi - także na należących do oskarżonego butach, spodniach i koszuli.

Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
,, W końcu syn został wytropiony przez policję pod Lęborkiem na Pomorzu. " No i co dalej , gdzie pointa tego zajmującego artykułu?
Dodaj ogłoszenie