Łódzcy nauczyciele nie dostaną wypłaty przed świętami?

Marcin Bereszczyński
Na pensje dla nauczycieli brakuje 18,5 mln zł
Na pensje dla nauczycieli brakuje 18,5 mln zł 123RF
Analizy wykazały, że zbyt małe dochody miasta mogą spowodować, że w grudniu zabraknie 18,5 mln zł na wynagrodzenia dla nauczycieli. Taką informację przekazał w czwartek radny Władysław Skwarka (SLD), przedstawiając sprawozdanie z wykonania budżetu za dziewięć miesięcy tego roku.

- Pewnie miasto będzie musiało wziąć kredyt, aby wypłacić pieniądze nauczycielom - mówi radny Skwarka. - Nie można winić za ten stan Skarbu Państwa, który przekazał ponad 100 proc. subwencji oświatowej i wyrównawczej.

Rządzący Łodzią nie dostrzegają problemu. Twierdzą, że nie należy straszyć nauczycieli.

- Nie ma opcji, by zabrakło pieniędzy na wypłaty dla nauczycieli. Jak co roku, po rozpoczęciu roku szkolnego konieczne są pewne przesunięcia w budżecie i tak będzie tym razem - uspokajał Marcin Masłowski, rzecznik prezydenta Łodzi.

Podobnego zdania jest Mateusz Walasek, przewodniczący klubu radnych PO. - Miasto poradzi sobie z tym problemem. Mamy koncepcję, jak się z tym uporać.

Skąd wzięły się problemy z pieniędzmi dla nauczycieli?

- Dochód miasta po dziewięciu miesiącach jest o 110 mln zł niższy niż planowano - tłumaczy Władysław Skwarka. - Staraliśmy się utrzymać zadłużenie miasta na poziomie 1,6 mld zł, ale już wzrosło powyżej 2 mld zł. A do końca roku wzrośnie o kolejne 200 tys. zł, bo w planach jest wzięcie kredytu zagranicznego i obligacje. Łódź będzie miała ogromne problemy ze skonstruowaniem budżetu na przyszły rok - ostrzega.

Dochód miasta jest niższy przede wszystkim z powodu mniejszych wpływów za bilety MPK. Planowano, że z biletów wpłynie do kasy miasta 120,7 mln zł, a trafiło tylko 70,4 mln zł. I to pomimo wzrostu cen biletów o 20 proc. Niższe dochody są również z Administracji Zasobów Komunalnych - aż o 23 mln zł względem planów. Natomiast na inwestycje miasto wydało zaledwie 38 procent zaplanowanej kwoty. Wydatki miały sięgnąć 750 mln zł, ale miasto wydało do końca września zaledwie 383 mln zł.

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec od Lat

To przez nich miast jest w takie kondycji jakim jest. To przez nich Łódź jest postrzegana jak jest - Jab*Ź SLD!

D
Doświadczony

Żaden prawdziwie zdolny biznesmen nie pójdzie do pracy w Urzędzie.

a
agre

Oczywiście, języki obce. jak na razie, zapewniają naszym rodakom PRZYSZŁOŚĆ NA ZMYWAKU :-(

:)

co mają do tego bilety?
wchodząc na lekcje nie trzeba ich kasować

R
Realista

Przecież z tych naszych władz łódzkich osoby działające w biznesie kończyły... bankructwem. Nawyk pozostał :)

S
STANISŁAW

JAKI KREDYT JAKIE MIASTO .ZWOLNIĆ OK 19% ADMINISTRACJI ORAZ ROZWIĄZAĆ SM. PROSTE JAK BUDOWA CEPA.

z
zmaltretowana

Ehm...
Rynek ma to do siebie, że jeśli zwiększa się ceny na dane dobro, to ludzie wybiernają inną opcję. Skoro bilety jednorazowe zdrożały, to daje sygnał ludziom, żeby chodzić pieszo czy jechać rowerem. Ewentualnie mogą "nakopcić" autem i zatamować ruch.
MPK nie ma się co martwić. Niedlugo strata zostanie odrobiona, kiedy trasa WZ zacznie się budować a robotnicy pójdą "na całość". Wtedy właściciele aut będą zmuszeni zostawić swoje 4 kółka na parkingu.

t
test

test

........

" I to pomimo wzrostu cen biletów o 20 proc."
Hm... Od nowego roku ceny biletów jednorazowych (bo migawek już nie) wzrosły o 10 groszy (będę operował na cenach biletów ulgowych, bo do nich jestem przyzwyczajony - normalne są proporcjonalnie droższe, więc w procentach wyjdzie to samo). Np. 20-minutowy kosztował wcześniej 1,20 zł, po zmianie 1,30 zł. Bilety 20-minutowe zdrożały o jakieś 8%, 40-minutowe o jakieś 6%, najbardziej zdrożały 60-minutowe - dokładnie o 10%. Średnia podwyżka ceny to 8%, jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że bilety 40-minutowe (z najmniejszą obniżką) są najpopularniejsze. Powiedzmy, że podwyżka ceny była o 7% (tak byłoby gdyby na jeden 20-minutowy i jeden 60-minutowy sprzedawano cztery 40-minutowe).

Od połowy roku ceny biletów (oprócz biletów 20-minutowych, które de facto wycofano, bo ich cenę uzyskały 40-minutowe) uległy obniżce. 20-minutowe - przyjmijmy że cena się nie zmieniła (bo nawet jadąc krócej niż 20 minut trzeba kasować bilet ważny do 40 minut kosztujący tyle, co wcześniej 20-minutowy - cały czas nazywa się on nawet 20-minutowym, mimo że jest ważny 40 minut, co już w ogóle jest absurdem). Czyli obniżka 0%. 40-minutowe - kosztowały 1,70 zł, teraz kosztują 1,30 zł. Czyli obniżka o niecałe 25%. 60-minutowe - staniały o niecałe 23%. Przyjmując takie same proporcje w sprzedaży poszczególnych rodzajów biletów, wyjdzie obniżka o jakieś 20%. Czyli względem cen sprzed nowego roku - o jakieś 15%.

Skoro przez pół roku cena była wyższa o 7% niż pierwotnie, ale przez kolejne pół roku niższa o 15% niż pierwotnie, to wzrostu cen biletów o 20% tutaj absolutnie nie widzę.

Można się zastanawiać, czy nie wziąć poprawki na wydłużane stopniowo czasy przejazdu na poszczególnych liniach (jedzie się dłużej, czyli trzeba kasować droższy bilet), ale równie dobrze można stwierdzić, że akcje tego typu (a jeśli czas przejazdu jest dłuższy, to linia tramwajowa czy autobusowa, na którą wyjedzie tyle samo pojazdów, czyli wymagająca tych samych kosztów ze strony miasta, będzie kursować rzadziej) powodują odpływ pasażerów i mniej ludzi te bilety kasuje. To wszystko może nie mieć praktycznie żadnego znaczenia, jeśli okazałoby się, że znacznej poprawie uległa ściągalność opłat za przejazd - a kanarów ostatnio faktycznie jest jakby więcej.

Bez względu na wszystko trudno tu jednak mówić o 20-procentowej podwyżce. Średnie ceny biletów w przeliczeniu na cały rok pozostały na praktycznie takim samym poziomie. Mimo że według pierwotnych planów podwyżka (nie 20-procentowa, a ok. 7-procentowa) miała objąć cały rok, i pod kątem tego układany był budżet. Ale mamy taką radę miejską jaką mamy. Tymczasem o projekcie odwołania rady miejskiej jeszcze nie słyszałem. A to rada miejska uchwala budżet. Nie prezydent.

...........

" I to pomimo wzrostu cen biletów o 20 proc."
Hm... Od nowego roku ceny biletów jednorazowych (bo migawek już nie) wzrosły o 10 groszy (będę operował na cenach biletów ulgowych, bo do nich jestem przyzwyczajony - normalne są proporcjonalnie droższe, więc w procentach wyjdzie to samo). Np. 20-minutowy kosztował wcześniej 1,20 zł, po zmianie 1,30 zł. Bilety 20-minutowe zdrożały o jakieś 8%, 40-minutowe o jakieś 6%, najbardziej zdrożały 60-minutowe - dokładnie o 10%. Średnia podwyżka ceny to 8%, jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że bilety 40-minutowe (z najmniejszą obniżką) są najpopularniejsze. Powiedzmy, że podwyżka ceny była o 7% (tak byłoby gdyby na jeden 20-minutowy i jeden 60-minutowy sprzedawano cztery 40-minutowe).

Od połowy roku ceny biletów (oprócz biletów 20-minutowych, które de facto wycofano, bo ich cenę uzyskały 40-minutowe) uległy obniżce. 20-minutowe - przyjmijmy że cena się nie zmieniła (bo nawet jadąc krócej niż 20 minut trzeba kasować bilet ważny do 40 minut kosztujący tyle, co wcześniej 20-minutowy - cały czas nazywa się on nawet 20-minutowym, mimo że jest ważny 40 minut, co już w ogóle jest absurdem). Czyli obniżka 0%. 40-minutowe - kosztowały 1,70 zł, teraz kosztują 1,30 zł. Czyli obniżka o niecałe 25%. 60-minutowe - staniały o niecałe 23%. Przyjmując takie same proporcje w sprzedaży poszczególnych rodzajów biletów, wyjdzie obniżka o jakieś 20%. Czyli względem cen sprzed nowego roku - o jakieś 15%.

Skoro przez pół roku cena była wyższa o 7% niż pierwotnie, ale przez kolejne pół roku niższa o 15% niż pierwotnie, to wzrostu cen biletów o 20% tutaj absolutnie nie widzę.

Można się zastanawiać, czy nie wziąć poprawki na wydłużane stopniowo czasy przejazdu na poszczególnych liniach (jedzie się dłużej, czyli trzeba kasować droższy bilet), ale równie dobrze można stwierdzić, że akcje tego typu (a jeśli czas przejazdu jest dłuższy, to linia tramwajowa czy autobusowa, na którą wyjedzie tyle samo pojazdów, czyli wymagająca tych samych kosztów ze strony miasta, będzie kursować rzadziej) powodują odpływ pasażerów i mniej ludzi te bilety kasuje. To wszystko może nie mieć praktycznie żadnego znaczenia, jeśli okazałoby się, że znacznej poprawie uległa ściągalność opłat za przejazd - a kanarów ostatnio faktycznie jest jakby więcej.

Bez względu na wszystko trudno tu jednak mówić o 20-procentowej podwyżce. Średnie ceny biletów w przeliczeniu na cały rok pozostały na praktycznie takim samym poziomie. Mimo że według pierwotnych planów podwyżka (nie 20-procentowa, a ok. 7-procentowa) miała objąć cały rok, i pod kątem tego układany był budżet. Ale mamy taką radę miejską jaką mamy. Tymczasem o projekcie odwołania rady miejskiej jeszcze nie słyszałem. A to rada miejska uchwala budżet. Nie prezydent.

g
gość

Tnijcie dalej kursy tramwajów, likwidujcie linie autobusowe, to za rok wpływy wyniosą 10 mln, bo nawet jak ktoś tym będzie jeździł, to nie będzie kasował biletów.

D
Doświadczony

Zadłużenie miasta zbliża się do 70% rocznych dochodów, choć inwestycje są niewykonane. W przyszłym roku zacznie się dramat, który mieszkańcy odczują bezpośrednio. Mam nadzieję, że nie będzie absolutorium dla obecnych władz. A nad nowymi trzeba już myśleć. To wszystko w wariancie optymistycznym tzn. gdy Unia nie zabierze dotacji na ECI, da pieniądze na WZ (co nie jest pewne), dostaniemy dofinansowanie na Dworzec (co jest coraz bardziej wątpliwe), itd.

j
ja

Wystarczy przestać finansować religię w szkołach, a znajdzie się kasa dla nauczycieli. Obce języki, informatyka itp zapewnią naszym dzieciom przyszłość, a nie modły. Dziś kolejny wielebny ksiądz, katecheta dostał wyrok za pedofilię (czytaj - Ksiądz Waldemar B. z parafii w Wysokiej pod Piłą, został w czwartek skazany prawomocnym wyrokiem na 3 lata bezwzględnego więzienia za molestowanie 9-letniego chłopca - podaje "Głos Wielkopolski". Ksiądz miał robić dziecku również pornograficzne zdjęcia.) Ile jeszcze będziemy tkwić w tym ciemnogrodzie? Znacznie bogatsze europejskie kraje, już dawno się obudziły. Kiedy my??? Komu potrzeba dwóch godzin religii w tygodniu, przy jednej angielskiego, niemieckiego, informatyki, biologii, chemii, fizyki, czy historii?? Chowamy kolejne pokolenie rozmodlonych niedouczonych sponsorów pasibrzuchów, typu Flaszka Głódź, ich pałaców i stad danieli w przypałacowych ogrodach??

j
ja

grunt to wydać grube miliony na brudną piotrkowską, zbyt krótki wąwóz i promocję nieudolnej polityki a nie zapewnić kasy na to co z góry wiadomo że będzie trzeba zapłacić i jeszcze kredytami spłacać swoje zobowiązania. jak ktoś tak działa w biznesie z którego ponoć pochodzą niektórzy z Urzędu Miasta to to się nazywa niegospodarnosć

Dodaj ogłoszenie