Łodzianka nie musi płacić ponad 5 tys. zł ubezpieczenia od 4 tys. zł pożyczki, którą wzięła w jednej z firm pożyczkowych. Tak zdecydował Sąd Okręgowy w Łodzi. Nie jest to jedyna osoba, która zaciągnęła tzw. lichwiarską pożyczkę.

Łodzianka zdecydowała się pożyczyć 4 tys zł. Pieniądze miała spłacać w ratach przez dwa lata. Problem pojawił się, gdy firma pożyczkowa zażyczyła sobie opłaty z tytułu ubezpieczenia pożyczki, która wyniosła 5,7 tys. zł. Do tego miały dojść odsetki. Gdy łodzianka chciała wycofać się z umowy, usłyszała, że ma oddać nie tylko 4 tys. zł, ale i koszty ubezpieczenia.

Kobieta pozwała firmę do sądu.

Rejonowy przyznał jednak rację firmie, jednak pod koniec października Sąd Okręgowy przyznał racje łodziance. Kobieta nie musi płacić ubezpieczenia, okazało się bowiem, że koszt pożyczki wyniósł faktycznie 188 zł. Łodzianki spłaci więc pożyczkę z odsetkami,a firma pożyczkowa ma zapłacić 2,7 tys. zł kosztów sądowych.

W walce z firma pożyczkową pomogła Anna Mlostoń-Olszowska, miejski rzecznik praw konsumentów w Łodzi, która włączyła się do niej na etapie procesu.

- Firmy pożyczkowe nie mogą zastrzegać w umowach tak rażąco wygórowanych opłat - zaznacza Anna Mlostoń-Olszewska. - To jedna z nieuczciwych praktyk rynkowych, która polega na nierzetelnym informowaniu o kosztach pożyczki. Takie przypadki dotyczą zarówno firm pożyczkowych jak i banków.

Biuro miejskiego rzecznika praw konsumentów w Łodzi zajmuje się dwoma kolejnymi przypadkami lichwy. Jedno dotyczy łodzianki, która spłacała już kredyt i chciała pożyczyć jedynie tysiąc złotych na wyjazd wakacyjny z córką. Firma zaproponowała jej jednak kredyt konsolidacyjny. Jego koszt wyniósł aż 13 tys. zł.

- Kolejna interwencja dotyczy firmy pośredniczącej w udzielaniu pożyczek - mówi Anna Mlostoń-Olszewska. - Chodzi o wygórowane koszty udzielenia pożyczek. Łodzianka chciała pożyczyć 150 tys. zł, otrzymała tylko 90 tys. zł, gdyż 60 tys. zł pochłonęły opłaty. Podzieliły się nimi po połowie bank i firma pośrednicząca.

Okazuje się, że co tydzień do biura w Łodzi zgłasza się kilka osób, które zawarły lichwiarskie pożyczki. Rocznie takich przypadków odnotowuje się nawet 70. Walczący z lichwą będą mogli w swoich sprawach powoływać się na łódzki wyrok.

Dr Marcin Górski, dyrektor biura prawnego łódzkiego magistratu zaznacza, że firmy pożyczkowe nie mogą czuć się bezpiecznie, jeśli nie będą szanowały klientów.

- Będziemy się tym interesować i reagować z cała stanowczością - podkreśla dr Górski. - Pożyczkodawcom radzimy natomiast, by skrupulatnie przyglądali się temu, co podpisują. Najlepiej zrobić to przed podpisaniem umowy i zgłaszać wszystkie wątpliwości co do opłat.

Łodzianie, którzy mogli paść ofiarą nieuczciwego działania firm pożyczkowych pomocy mogą szukać w biurze miejskiego rzecznika praw konsumentów, u punktach, w których świadczona jest bezpłatna pomoc prawna lub w dziale prawnym Urzędu Miasta Łodzi.

Tego typu pomoc jest udzielana bezpłatnie. Warto jednak wcześniej skontaktować się z tymi punktami i umówić na spotkanie, zwłaszcza w przypadku skomplikowanych spraw.