Łódzka Kolej Aglomeracyjna ma jeszcze potencjał, aby wykonywać większą pracę przewozową [ROZMOWA]

Marcin Bereszczynski
Prezes Andrzej Wasilewski jest dumny z tegorocznych nagród, otrzymanych na Targach Trako, bo prestiżowej nagrody im. inż. Józefa Nowkuńskiego nie dostał wcześniej żaden przewoźnik kolejowy
Prezes Andrzej Wasilewski jest dumny z tegorocznych nagród, otrzymanych na Targach Trako, bo prestiżowej nagrody im. inż. Józefa Nowkuńskiego nie dostał wcześniej żaden przewoźnik kolejowy Grzegorz Gałasiński/archiwum Dziennika Łódzkiego
Największym sukcesem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej jest rosnąca liczba pasażerów i oddani pracownicy tej spółki - powiedział Andrzej Wasilewski, prezes ŁKA, w rozmowie z Marcinem Bereszczyńskim

Podróżni dostali noworoczny prezent od ŁKA. To nowe połączenie z Łodzi do Skierniewic, czyli pierwsze, które wykracza poza unijny projekt. Jak szybko pojedziemy między tymi miastami?
Linia Łódź - Skierniewice będzie naszym najdłuższym połączeniem. Pociągi będą pokonywały tę trasę w czasie od 44 do 49 minut. Jest to możliwe dzięki dobrej infrastrukturze torowej i dobremu taborowi, jakim dysponuje spółka. Połączenie do Skierniewic jest przedłużeniem istniejącej już trasy do Koluszek, na której nasze pociągi mogły rozpędzić się do 160 km/godz. Na odcinku od Koluszek do Skierniewic pociągi też mogą mknąć z tą prędkością.

Co jeszcze czeka podróżnych w 2016 roku?
Zamierzamy zwiększyć liczbę połączeń na liniach do: Sieradza, Łowicza, Koluszek, Kutna i łódzkiej kolei obwodowej. Chcieliśmy uruchomić weekendowe połączenia do Warszawy, bo w rozkładzie jazdy pojawiła się długa przerwa między pociągami PKP Intercity. Chcieliśmy ją wypełnić, bo na trasie Łódź - Warszawa są duże potoki pasażerów. Niestety, nie możemy tych połączeń zrealizować, ponieważ tabor został kupiony do obsługi linii, na których jest dziś obecna ŁKA. Połączenia do Warszawy zaczniemy realizować, gdy kupimy nowe pociągi. Na razie mamy zgodę na okazjonalne wyjazdy do Warszawy, czyli na przykład koncert znanego zespołu, ważny mecz etc.

W mijającym roku spółka otrzymała mnóstwo prestiżowych nagród. Co, według Pana, było największym sukcesem w 2015 r.?
Na początku roku dostarczone zostały ostatnie zamówione pociągi. Rok kończymy zaś jako pierwszy przewoźnik regionalny, którego tabor został uznany za zgodny z TSI, czyli technicznymi specyfikacjami interoperacyjności. To surowe normy europejskie w zakresie bezpieczeństwa, wymogów technicznych i ekologii. Dzięki temu możemy jeździć po całej Europie. Ale największym sukcesem jest rosnąca liczba pasażerów. Nie udałoby się to, gdyby nie pracownicy ŁKA, oddani i pomocni podróżnym. Odnieśliśmy ogromny sukces na Targach Trako. Nie można przejść nad tym do porządku dziennego. Nagrody im. inż. Józefa Nowkuńskiego nie dostał nigdy wcześniej żaden przewoźnik kolejowy. Nagroda za innowacyjność jest równie ważna. W świecie kolejowym to naprawdę najważniejsze z nagród, jakimi może zostać uhonorowany przewoźnik.

Zrobiło się słodko od tych nagród. Ale są też cienie. Przykładem są połączenia autobusowe, które miały dowozić podróżnych do stacji, czyli do pociągów ŁKA. W Sieradzu przez pewien czas to funkcjonowało, ale już się skończyło. Dlaczego dowożenie pasażerów autobusami się nie powiodło?
A właśnie, że się powiodło, tylko w trakcie gry ktoś zmienił jej reguły. ŁKA jest poważnym przewoźnikiem, który nie odwołuje danego słowa i nie zmienia nagle planów. Autobusy miały zastąpić popularną w Sieradzu, a zlikwidowaną linię R. I my te autobusu zapewniliśmy. Mimo wielu prób nie udało się nam dojść do porozumienia z lokalnym samorządem co do współfinansowania autobusów. Zapewnienie ich kursowania nie należy do podstawowych obowiązków kolejowego przewoźnika pasażerskiego. Analiza dalszego samodzielnego utrzymywania autobusów komunikacji dowozowej w Sieradzu pokazała, że nie ma jej ekonomicznego uzasadnienia.

ŁKA ma 20 pociągów, a po rozpoczęciu połączeń do Skierniewic będzie realizować 162 kursy na dobę. Jak to możliwe?
Cały tabor nigdy nie wyjeżdża na tory. Zawsze mamy w rezerwie pociąg. Staramy się maksymalnie wykorzystywać pociągi. Nasz tabor kursuje tylko w obrębie aglomeracji. Nie wyjeżdża do stacji odległych o 300 - 400 kilometrów od Łodzi. Ale powiem więcej. ŁKA ma jeszcze potencjał, aby wykonywać jeszcze większą pracę przewozową. Do tej pory praca eksploatacyjna wyniosła 1,7 miliona pociągokilo-metrów. Moim zdaniem możemy mieć rocznie o 500 tysięcy pociągokilometrów więcej.

Linia do Sieradza jest obecnie najbardziej oblegana, ale szybko goni ją linia łowicka, na której jeszcze kilka lat temu nie kursował żaden pociąg, bo uważano, że to nieopłacalne. Co się stało, że nagle linia jest opłacalna, a liczba pasażerów stale rośnie?
Wcześniej nie było odpowiedniej liczby połączeń na dobę. Pociągi kursowały trzy lub cztery razy na dobę, a to stanowczo zbyt mało. Podróżni muszą mieć połączenie, którym dogodnie dojadą do pracy lub szkoły na godzinę 6, 7 czy 8. Powinni mieć połączenia przez całą dobę. Dobrym ruchem była decyzja marszałka województwa o przyznaniu pieniędzy z Regionalnego Programu Operacyjnego na poprawę stanu tej linii. PKP PLK szybko poprawiła stan torowiska, co pozwoliło zwiększyć prędkość przejazdu, ale to nie wystarczyło, bo Przewozy Regionalne nie dały podróżnym odpowiedniej oferty. Zaczęliśmy kursować na linii łowickiej w połowie czerwca 2014 roku. W pierwszym dniu pociąg był pełny, ale tego spodziewaliśmy się, bo w tym dniu nie trzeba było płacić za bilet. Następnego dnia, ku naszemu miłemu zaskoczeniu, pociągi też były pełne. Studenci przestali korzystać z akademików, bo dostali ofertę dojazdu do Łodzi pociągiem.

Można jeszcze zwiększyć liczbę pasażerów na linii łowickiej?
Mamy taki plan. Głowno jest stacją graniczną, bo między tym miastem i Łodzią jest największy potok pasażerów. Można tak wykorzystać tabor, żeby co drugi pociąg dojeżdżał do Głowna i wracał do Łodzi, zaś do Łowicza jechałyby pozostałe pociągi. Takie rozwiązanie można też wykorzystać na innych liniach.

Dla przewoźników ważnym wskaźnikiem jest punktualność. W przypadku ŁKA nieco spadła w trzecim kwartale w porównaniu z pierwszą połową tego roku. Dlaczego?
Statystyki punktualności pociągów przedstawia Urząd Transportu Kolejowego, ale nie zaznacza tam, z jakiego powodu powstały opóźnienia. UTK powinno takie przyczyny podawać. Z winy naszego taboru nie doszło do żadnych opóźnień. Opóźnienia w trzecim kwartale pojawiły się przede wszystkim z powodu prac modernizacyjnych, które prowadzono na jednotorowych szlakach kolejowych w pobliżu Łodzi. Remonty trwały też na Łodzi Kaliskiej. Zdarzyło się też kilka awarii innych przewoźników, które sparaliżowały ruch na kilkanaście godzin. W świat poszła informacja, że spadła nam punktualność, ale za tym komunikatem nie poszło wyjaśnienie, że nie były to opóźnienia z naszej winy. Dodam jeszcze, że za trzeci kwartał na punktualność pociągów ŁKA były cztery skargi, w tym dwie minimalne - spowodowane koniecznością pomocy osobie niepełnosprawnej w dostaniu się do pociągu.

Skoro jesteśmy przy UTK, to kiedy skończy się spór z PKP Intercity, dotyczący wzajemnej sprzedaży biletów? UTK musiał interweniować w tej sprawie...
Spór to zbyt duże i chyba nieadekwatne słowo. Do 24 grudnia PKP Intercity miało nam przesłać swój projekt porozumienia. My im już swój wysłaliśmy. 5 stycznia odbędą się negocjacje, dotyczące umowy o wzajemnej sprzedaży biletów. Chcemy jak najszybciej zakończyć te rozmowy. Gdy dojdziemy do porozumienia, jesteśmy w stanie rozpocząć sprzedaż biletów PKP Intercity w naszych kasach w dwa tygodnie od podpisania umowy. Nie może być tak, że podróżny czeka w kolejce po bilet do kasy PKP Intercity 15 minut, podczas gdy do naszej kasy nie ma kolejki.

Przy podsumowaniu roku ŁKA na stacji Łódź Widzew zaprezentowane były statystyki, dotyczące liczby pasażerów. Wynika z nich, że najwięcej osób wsiadło do pociągów ŁKA 30 października oraz 13 listopada. Dlaczego w tych dniach?
30 października studenci wracali z uczelni, wielu podróżnych wyruszało na cmentarze, aby odwiedzić i uporządkować groby bliskich przed dniem Wszystkich Świętych. Z kolei 13 listopada przypadł w piątek, a w piątki mamy największe potoki pasażerów. Być może ten termin zbiegł się ze Świętem Niepodległości i wydłużonym weekendem, więc podróżnych było więcej niż zwykle.

Do końca listopada ŁKA przewiozła 1,8 miliona pasażerów. Kiedy doczekamy się dwumilionowego pasażera i kiedy wsiądzie do pociągu trzymilionowy pasażer?
Dwumilionowy pasażer wsiądzie do pociągu ŁKA jeszcze przed sylwestrem. Natomiast trzymilionowy powinien kupić bilet przed końcem maja. Statystycznie doszliśmy do poziomu 200 tysięcy podróżnych miesięcznie. Ale trzeba stawiać sobie wysoko poprzeczkę i nie czekać do połowy roku na trzymilionowego pasażera. Skoro w nowym rozkładzie mamy więcej połączeń, to powinniśmy szybciej osiągnąć ten cel. ŁKA zawsze stawia sobie ambitne plany.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Waldi

Kiedy i czy w ogóle zaplanowano połączenia kolejowe do granic województwa w kierunku Herby oraz w kierunku północnym z węzła Zduńska Wola

l
lennon2

Nie wszystkie oferty ŁKA są honorowane w Przewozach Regionalnych. Przykładowo w ŁKA jest przewóz roweru za darmo, a w pociągu PR płaci się aż 7 zł. Na mojej linii Łódź - Koluszki kursują wymiennie obaj przewoźnicy. W jedną stronę pasuje mi pociąg ŁKA, w drugą PR. W jednym zapłacę 3,18 za siebie (student) i jest dobrze, w drugim musiałbym zapłacić dodatkowo 7 zł.

Problemem też są inne zasady sprzedaży biletów w pociągach. W ŁKA bilet u konduktora jest zawsze bez dopłaty nawet jak się wsiada na stacji z kasą biletową. W pociągu jest automat biletowy. W PR automatu nie ma, a jak wsiądziesz bez biletu na stacji z kasą to dopłacasz 8 zł.

Ponadto UMŁ i Urząd Marszałkowski powinny się porozumieć, żeby w pociagach ŁKA i PR w granicach miasta Łodzi były honorowane bilety komunikacji miejskiej. W Warszawie jest tak od dawna (pociągi SKM i KM) i kolej stanowi tam uzupełnienie oferty komunikacji miejskiej. U nas takiego uzupełnienia nie stanowi, bo jest inna taryfa i nikt nie będzie płacił dodatkowo nawet jak mu pociąg pasuje.

Dodaj ogłoszenie