Łódzka misja Alcatraz, czyli ucieczka wpław

Wojciech Grzegorczyk
Wojciech Grzegorczyk
Udostępnij:
28 maja Adam Jerzykowski spróbuje pokonać wpław dystans ze słynnego więzienia Alcatraz do San Francisco

W trakcie 30-letniej historii zakładu penitencjarnego Alcatraz żadnemu z więźniów nie udało się uciec. Przynajmniej tak wynika z oficjalnych dokumentów. Szybko zyskało opinię „więzienia, z którego nie da się uciec”. Chyba, że jest się takim twardzielem jak... Clint Eastwood. Film „Ucieczka z Alcatraz” jest próbą rekonstrukcji ucieczki trójki osadzonych, którzy wprawdzie wydostali się poza teren więzienia, ale do tej pory nie potwierdzono, czy zdołali przepłynąć zimne wody zatoki San Francisco. Wyzwaniu zmierzenia się z legendarnym miejscem i bezlitosną zatoką nie oparł się łódzki pływak Adam Jerzykowski.

Najpierw była Zatoka Pucka

Pierwszym wyzwaniem Adama Jerzykowskiego było przepłynięcie wpław z Helu do Gdyni. Dystans w linii prostej wynosi 18,5 km. Łodzianin, prawnik z wykształcenia, dwa lata przygotowywał się do tego startu. W styczniu 2014 roku podjął współpracę z fizjoterapeutą i trenerem personalnym Markiem Jędrzejewskim, a od października 2014 roku od strony pływackiej przygotowywał go Tomasz Pąchalski - trener kadry Polski w pływaniu w wodach otwartych.

- Chciałem mieć pewność, że pracuję z absolutnie najlepszymi fachowcami. Musiałem ufać ludziom, z którymi pracuję, bo w zasadzie w ich ręce powierzałem swoje marzenie, zdrowie, a w skrajnym wypadku nawet życie - mówi Adam Jerzykowski.

Zrealizował projekt Swim For A Dream z dwóch powodów. Po pierwsze, chciał upamiętnić swojego zmarłego na raka dziadka, który zaszczepił w nim miłość do sportu. Po drugie, chciał zebrać fundusze dla trzech charytatywnych organizacji: Fundacji Marcina Gortata MG13, Caritas Archidiecezji Łódzkiej oraz Fundacji Gajusz. W tym celu założył fundację Swim For a Dream.

Cały okres przygotowawczy młodego pływaka można było śledzić na stronie swimforadream.com, a także na portalach społecznościowych.

Kiedy w lipcu po ponad 8 godzinach Adam Jerzykowski dopłynął do gdyńskiej plaży, wyraźnie sfatygowany, ale szczęśliwy i był przekonany, że to raczej jedyny taki ekstremalny wyczyn w jego życiu. - Trudno mi opisać, co czułem, kiedy dopłynąłem do Gdyni. W tamtej chwili czułem się niezniszczalny i kruchy zarazem. W moich żyłach płynęła chyba wyłącznie adrenalina. Nie czułem zmęczenia. Odczuwałem natomiast niesamowitą ulgę - mówi Jerzykowski.

Upór i cierpliwość opłaciły się. - Zrealizowałem cel, któremu poświęciłem dwa lata życia. Kiedy to do mnie dotarło i kiedy zobaczyłem jak wiele osób czeka, żeby mnie przywitać i pogratulować, nie potrafiłem i nie chciałem powstrzymywać łez. To było niesamowite zwieńczenie trudnej, ale fascynującej podróży - wyjaśnia łodzianin.

Ucieczka z Alcatraz

Pokonanie Zatoki Puckiej, jak sam przyznaje, „wypłukało” go emocjonalnie. Na kilka miesięcy zrobił sobie przerwę, ale szybko doszedł do wniosku, że warto podjąć kolejne wyzwania. Chce w ten sposób pomagać innym, uświadamiać, że można realizować marzenia i wyrwać się z niewidocznej celi, którą sami sobie codziennie budujemy ze schematów, przyzwyczajeń i rutyny. Dlatego właśnie padło na... Alcatraz.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

- Zatoka San Francisco to kompletnie inne wyzwanie od Zatoki Puckiej. Wiążą się z nią zupełnie inne trudności. Dlatego też moje treningi wyglądają inaczej. Pływam mniej, skupiając się bardziej na technice. W zeszłym tygodniu ukończyłem np. kurs trenera pływania. Zrobiłem to, by udoskonalić technikę i móc zarażać innych swoją pasją i przekazywać im swoje doświadczenie - tłumaczy Adam Jerzykowski. - Jestem teraz znacznie bardziej świadomy swojego ciała i tego, jak powinien wyglądać trening. Dlatego też, trenując z Markiem, nie staram się zrobić jak najwięcej powtórzeń danego ćwiczenia. Koncentruję się na tym, żeby każde powtórzenie było poprawne technicznie, a przez to efektywne.

Nie bez znaczenia podczas przygotowań do takiego zadania jest odpowiednie zaplecze treningowe, sprzęt i wybitni fachowcy u boku. - Mam do dyspozycji najwyższej klasy sprzęt treningowy firmy KEENO i Aqua-Speed. Do tego świetnego specjalistę w postaci Marka Jędrzejewskiego i zbilansowane posiłki przygotowywane przez FIT-MEAL. Nic, tylko dawać z siebie wszystko na treningach - mówi łódzki pływak.

19 maja Adam Jerzykowski leci do San Francisco. Potrzebuje około tygodnia na aklimatyzację w nieznanym środowisku. A przede wszystkim kontakt z Zatoką, którą spróbuje przepłynąć kilka dni później.

- Niewątpliwie największym wyzwaniem dla mnie będzie niska temperatura wody. Pływanie w wodzie o temperaturze między 12 a 14 stopni Celsjusza to nie przelewki. Trzeba do tego przygotować zarówno ciało, jak i głowę - mówi Jerzykowski. Dlatego też w tym roku po raz pierwszy miałem okazję morsować. Na dniach czekają mnie również pierwsze próby pływania w otwartym akwenie - dodaje.

Odległość majowej trasy jest nieporównywalna z tą, z którą mierzył się w lipcu ubiegłego roku. Tu do przepłynięcia będzie dystans 2-3 km. Amerykańska „ucieczka” z legendarnego zakładu penitencjarnego o zaostrzonym rygorze niesie za sobą też inne trudności. - Wybrałem Alcatraz dlatego, że tak bardzo różni się od Zatoki Puckiej. Czekają mnie nowe doświadczenia. Pierwszy raz będę płynął w oceanie. Pierwszy raz zmierzę się z tak silnymi prądami, no i oczywiście po raz pierwszy będę dzielił wodę z rekinami - wylicza pływak. - Ta świadomość budzi pewien niepokój, ale staram się, żeby strach przed nieznanym mobilizował mnie, a nie paraliżował - mówi młody pływak.

Przede wszystkim pomagać

Założenie fundacji Swim For A Dream wyrosło z potrzeby i chęci pomagania innym. Dochód ze swojego pierwszego przedsięwzięcia Adam Jerzykowski przekazał na trzy łódzkie fundacje charytatywne. Teraz pływak postanowił pomóc czterem wybranym rodzinom z różnych zakątków Polski.

- W tym roku płynę, żeby zebrać fundusze, które pomogą w leczeniu i powrocie do normalnego życia czterem rodzinom. Jedną z nich jest rodzina Pani Marty z Ozorkowa, która samotnie wychowuje dwójkę cudownych dzieciaków - Adę i jej młodszego brata Adasia - mówi łodzianin.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

Chłopiec w wieku 3 lat zachorował na białaczkę. Kiedy już uporał się ze swoją chorobą, zachorowała jego mama. Pływak postanowił wyciągnąć pomocną dłoń do młodej mamy i jej dzieci.

- Pani Marta i jej dzieciaki to cudowna, kochająca się rodzina. Chcę im pomóc, bo wiem, że tego potrzebują i na to zasługują - wyjaśnia Adam Jerzykowski.

Tegoroczna akcja pływaka, podobnie jak pierwsze wyzwanie, odbiła się szerokim echem. Na Facebooku i Instagramie można wziąć udział w akcji „Pokaż serce!”. Wystarczy opublikować na swoim profilu zdjęcia z dłońmi ułożonymi w kształt serca wraz z hashtagiem „#sfad”, „#pomagambomoge” i adresem strony pomagam.pl/sfad, przez którą można wspierać finansowo fundację. Do akcji chętnie włączyły się choćby Kino Bodo (ul. Rewolucji 1905 r. 78/80) i Stare Kino Cinema Residence (ul. Piotrkowska 120). Raz w miesiącu zorganizują specjalne seanse, z których dochód zostanie przekazany na rzecz fundacji. Najbliższe seanse odbędą się 15 maja (Kino Bodo „YES-MENI idą na rewolucję”) i 21 maja (Stare Kino, „Twierdza”).

Przepływając w ubiegłym roku wpław z Helu do Gdyni, Adam Jerzykowski zrealizował swój cel, a jednocześnie pomógł innym. Teraz skupia się raczej na stronie charytatywnej swojego przedsięwzięcia.

- Dzięki przepłynięciu Zatoki Puckiej już sobie coś udowodniłem. Teraz chcę zbierać nowe doświadczenia - tłumaczy pływak.

Z czego jest najbardziej zadowolony obecnie i co przynosi mu największą satysfakcję?

- Największą dumą napawa mnie to, że mogę pozytywnie wpłynąć na młodzież. Zainspirować ją i jednocześnie być przez nią inspirowany. Daje to poczucie sensu temu, co robię - wyjaśnia Adam Jerzykowski.

Ktoś może powiedzieć, że przez młodego pływaka przebija pycha. Ale to po prostu zwykła i bezinteresowna chęć wyrażenia wdzięczności poprzez niesienie pomocy innym.

- Jeśli dajesz z siebie dobro, to ono potem do ciebie wraca - podsumowuje.

Uniwersytet Potężnych Dzików

Celem nowego projektu jest pomoc młodzieży w świadomym wyborze swojej drogi życiowej i przekazaniu jej pozytywnych wzorców. Na Uniwersytecie obecnie prowadzone są zajęcia z preorientacji zawodowej, lekcje języka angielskiego oraz szkolenia z kompetencji miękkich, jak np. praca w zespole. Wszystko opiera się na zaangażowaniu wolontariuszy. - Złożyliśmy na ten moment cztery wnioski o granty, które pozwolą nam pomóc jeszcze większej ilości dzieciaków. Docelowo chcę, żeby Uniwersytet Potężnych Dzików stał się świetlicą środowiskową - mówi Adam Jerzykowski.

MATURA 2016|MATURA 2016 w Łodzi. Jako pierwszy - pisemny polski [ZDJĘCIA]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie