Łódzki Rower Publiczny skończył sezon. Niewielu łodzian będzie tęsknić

Matylda Witkowska
Matylda Witkowska

Wideo

Udostępnij:
We wtorek (30 listopada) zakończył się sezon łódzkiego roweru publicznego. Niewielu łodzian będzie tęsknić.

Z końcem listopada zamknął się pierwszy sezon nowego Łódzkiego Roweru Publicznego. System nie był tak popularny jak za pierwszym razem. Złożyło się na to wiele czynników.

150 stacji roweru publicznego jest od środy (1 grudnia) zamkniętych na zimę. Jednoślady będą teraz przewożone partiami do magazynu na Widzewie, gdzie spędzą zimę. Zajmie to dwa, trzy dni. Następnie rowery przejdą serwis, by powrócić na ulice Łodzi 1 marca przyszłego roku.

Przygotowany przez firmę Homeport Polska system złożony z 1,5 tys. rowerów ma 18 tys. użytkowników. Liczba wypożyczeń nie przekroczyła 200 tys. Tymczasem poprzedni Łódzki Rower Publiczny, choć był o jedną trzecią mniejszy, po pierwszym sezonie miał prawie 65 tys. użytkowników i 1,5 mln wypożyczeń.

Powodów ku temu jest kilka. Przede wszystkim rower w tym sezonie zaliczył ogromne opóźnienie. Zamiast w maju i w czerwcu, rowery wstawiano do stacji dopiero w sierpniu i wrześniu. Natomiast pierwszy system z 2016 roku ruszył z tysiącem rowerów już pod koniec kwietnia. Dlatego wyniki trudno jest porównywać.

- Dopiero kolejny sezon pokaże potencjał Łódzkiego Roweru Publicznego. Spodziewamy się od przyszłego sezonu boomu – ocenia Marcin Jeż z firmy Homeport Polska.

Hubert Barański z zajmującej się sprawami rowerzystów łódzkiej Fundacji Fenomen ocenia, że powodów mniejszego zainteresowania tą edycją roweru publicznego jest wiele.

- To na pewno nie jest to jeden czynnik – podkreśla. Jego zdaniem jedną z przyczyn jest pandemia i mniejsza w tym roku liczba studentów w Łodzi. A to ta grupa wiekowa w pierwszej edycji odpowiadała za dwie trzecie wypożyczeń. W tym roku mniej też było dojazdów do biur, bo wiele osób nadal pracowało zdalnie. Zabrakło też efektu nowości, jednocześnie konkurencję stanowiły coraz popularniejsze w Łodzi hulajnogi.

- Nie mam przekonania, że ten rower był potrzebny – podsumowuje Barański

Ponieważ wykonawca spóźnił się zostały mu naliczone kary umowne w wysokości około 900 tys. zł. Jednak ich wyegzekwowanie może być bardzo trudne. Jak wyjaśnia Tomasz Andrzejewski z Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi obowiązująca obecnie ustawa covidowa wymusza przełożenie egzekucji kar na czas po pandemii.

Także firma Homeport Polska nie pali się z akceptowaniem kar. Jak tłumaczy od początku opóźnienie jest niezależne od firmy, powodem są zerwane przez pandemię łańcuchy dostaw.

- Sprawa prawdopodobnie będzie mieć rozstrzygnięcie sądowe. Mamy nadzieję, że sąd podzieli nasze racje – mówi Marcin Jeż.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Słabe działanie aplikacji, trudne wczytywanie kodu, problemy z wypożyczeniem i oddaniem roweru, widoczna korozja ram i tak dalej... W sumie dziadostwo.
G
Gość
Kadują komentarze. Gaddzinówka.
G
Gość
"Nie mam przekonania, że ten rower był potrzebny – podsumowuje Barański"

Nie ma go także większość zmotoryzowanych użytkowników dróg, którzy zapłacili za ten lewacki, "zielony" kaprys.

https://wyborcza.biz/biznes/7,156481,10872996,na-co-rzad-wydaje-podatki-od-kierowcow.html
Dodaj ogłoszenie