Łódzkie getto: życie w cieniu głodu i śmierci

Anna Gronczewska
W łódzkim getcie najważniejsze było jedzenie.
W łódzkim getcie najważniejsze było jedzenie. archiwum
Udostępnij:
67 lat temu hitlerowcy zlikwidowali Litzmannstadt Ghetto. Przebywało w nim blisko 200 tysięcy Żydów. Łódź jak co roku czci pamięć jego więźniów.

Decyzja o utworzeniu w Łodzi getta zapadła w grudniu 1939 roku. Miano do niego wysiedlić Żydów z całego Kraju Warty. W Łodzi te wysiedlenia rozpoczęto w połowie stycznia 1940 roku. Żydów przenoszono na Bałuty, Stare Miasto, Marysin, do najbardziej zaniedbanej części miasta. 8 lutego wydane zostało zarządzenie o ustanowieniu odrębnej dzielnicy, a 30 kwietnia getto zostało oficjalnie zamknięte. Jego teren otoczono parkanem, zasiekami z drutu kolczastego i obstawiono niemieckimi wartownikami z prawem strzelania do każdej osoby podchodzącej zbyt blisko granic getta. Na powierzchni sięgającej cztery tysiące kilometrów kwadratowych zebrano ponad 160 tysięcy Żydów! W sumie do Litzmannstadt Ghetto trafiło około 200 tysięcy ludzi! Byli wśród nich Cyganie i Żydzi przywożeni tu z okupowanych krajów Europy Zachodniej.

Jedna czwarta z więźniów getta zmarła z powodu głodu, chorób. Inni stracili życie w obozach zagłady. Brukiew zastępowała jabłka Dziś dla historyków nieocenioną wartość ma "Kronika Getta". Obejmuje ona okres od 12 stycznia 1941 r. do końca lipca 1944 r. Do września 1942 roku pisana była w języku polskim, po tym okresie - w niemieckim. "Kronika" pokazuje codzienne życie w Litzmannstadt Ghetto.

Panował głód, ludzi poniżano. Jednocześnie rodziły się pierwsze miłości, młodzi ludzie brali śluby, przychodziły na świat dzieci. Jednak przeglądając zapiski "Kroniki" odnosi się wrażenie, że najważniejsze było jedzenie. Na początku przydziały żywności wynosiły: 30 dkg mięsa i 20 dkg kiełbasy, 35,5 dkg kartofli i 32 dkg chleba na osobę. Do tego było 10 mililitrów octu, 20 ml oleju, 2 zapałki, 5 papierosów, pół konserwy. Z czasem przydziały żywności były coraz mniejsze. Na przykład szerokim echem odbiło się zmniejszenie racji chleba do 27 dkg.

6 lutego 1943 roku w Kronice zanotowano: "Podstawowym środkiem spożywczym jest dziś brukiew, nazywana też "Killerübe". Ten bardzo poszukiwany artykuł, znany też pod nazwą "Wrucken", wpłynął pobudzająco nie tylko na żołądki, lecz także na pomysłowość ludności, która z żółtej lub białej, nieraz bardzo smacznej i słodkiej bulwy potrafi przyrządzać rozmaite smaczne potrawy. Brukiew musi zastąpić jabłko; używa się jej jako składnika do ciasta, po dodaniu odrobiny kwasku cytrynowego i cukru rzeczywiście imituje ona wówczas smak jabłka." Z brukwi gotowano zupy, a nawet przyrządzano jarzynę "a la szparagi" lub w zależności od upodobań "a la marchewka", dodając do niej galaretki i marmolady. Kronikarz zaznaczał, że najczęściej spożywało się ją na surowo.

Wojciech Źródlak, kustosz z Muzeum Tradycji Niepodległościowych Oddział Radogoszcz, odnalazł w "Kronice" zapisy, co gotuje getto. Pod datą 17 czerwca 1943 roku zapisano: "Ciekawa jest obserwacja, jak gospodynie domowe próbują przy użyciu istniejących środków żywnościowych urozmaicić swój jadłospis. Ogólnie można powiedzieć, że całe getto gotuje te same potrawy i tylko wysiedleni próbują rozpaczliwie przygotowywać swoje tradycyjne dania, a więc tak jak w Pradze czy Wiedniu. Ponieważ jednak brakuje zupełnie przypraw i składników, to i jadłospis staje się dość stereotypowy. Chcemy podać kilka przepisów na tzw. "babkę". Jest to potrawa, która imituje ciasto, a z powodu braku możliwości pieczenia jest gotowana w wodzie." Podawano, że do jej przyrządzenia potrzebne jest 50 dkg surowych kartofli drobno startych, trochę soli, łyżeczka sody oczyszczonej, łyżka octu, które należy wymieszać z 8 granulkami sacharyny. 1/3 tej masy wymieszać z jedną łyżką mąki a do pozostałych 2/3 dodać 4-5 łyżek kawy. W wysmarowanym tłuszczem garnku położyć warstwę ciasta z kawą, potem warstwę ciasta z mąką, i znowu warstwę ciasta z kawą i gotować pod przykryciem 1 godzinę w wodzie...
Kiedy zabrakło ziemniaków 21 czerwca 1943 roku "Kronika" podała przepis na klopsiki z sałaty lub szpinaku: "Warzywa dobrze umyć i gotować w niewielkiej ilości wody przez 10-15 minut. Przekręcić przez maszynkę, dodać soli, sody oczyszczonej, papryki, po 1 łyżce mąki i płatków oraz starty ziemniak, wszystko dobrze wymieszać, uformować klopsiki i smażyć na patelni....

Z czasem zapisy w "Kronice" były coraz bardziej dramatyczne. W czerwcu 1943 roku pisano, że brakuje kartofli. Żalono się, że warzywa, a więc sałata, rzodkiewki, kalarepa, młoda marchew i pietruszka, nie zastąpią ziemniaków. Przydziały ich są zresztą za małe. "Nierzadko wykorzystuje się znowu ostrużyny z kartofli - pisał kronikarz getta. "Powtarza się znowu widok ludzi rozgrzebujących pryzmy odpadów przy kuchniach w poszukiwaniu czegoś, co da się jeszcze wykorzystać." 4 października 1943 roku wiele miejsca poświęcono dyni, która nie była znana ludności getta. Wiele osób pytało co zrobić z dynią. "Zastosowanie tego warzywa w postaci kompotu jest jeszcze w miarę popularne, ale ponieważ nieliczni konsumenci dysponują wystarczającą ilością cukru a sacharyna jest bardzo droga, niewielu wie, co z tym począć - odpowiadał kronikarz. "Z dyni można sporządzić smaczną jarzynę, tak jak z kapusty." Dalej relacjonował, że wszędzie na ulicach widać dzieci i dorosłych z olbrzymimi dyniami. "Często aż dziw bierze, że dziecko może w ogóle zanieść do domu potężną kulę - przekazywał swoje obserwacje. "Wielu wpierw wcale nie pyta, co się robi z dynią. Odkrawają po prostu kawałek żółtego miąższu i już na ulicy jedzą go na surowo. W oknach wszędzie widać suszące się pestki dyni, na ulicach wszędzie resztki po pestkach dyni, krótko mówiąc getto jest obecnie pod znakiem dyni."

Przepis na kakao z mielonej cegły. By zdobyć większe porcje jedzenia, spożywano to, co wcześniej uważano za niejadalne, jak na przykład proszek cebulowy, czyli mielone łupiny z cebuli, czy produkt nazywany kakao, a będący w rzeczywistości mieloną cegłą… Do tego dochodziły resztki warzyw zamiecione na placach targowych.

Przydział jedzenia zależał od pozycji zajmowanej w strukturze getta. Największe porcje otrzymywało jego żydowskie kierownictwo, a więc zaufani i znajomi przełożonego starszeństwa w Litzmanstadt Ghetto Chaima Rumkowskiego. Przydzielano im m.in. talony na kiełbasę, mięso, wino. Drugą kategorię stanowili ciężko i długo pracujący. Mogli liczyć na dodatkowe przydziały żywności. By nie oddawali ich rodzinom, Rumkowski wymyślił, że dodatkową zupę muszą spożywać w miejscu pracy.

Najmniejsze racje żywnościowe dostawali ci, którzy nie pracowali. Tak więc oprócz jedzenia najważniejszą rzeczą w getcie była praca. Dawała kartki, pieniądze, ale przede wszystkim szanse na życie. W 1944 roku w getcie pracowało aż 70 tysięcy ludzi. Litzmannstadt Ghetto pracowało dla potrzeb Wermachtu. Dzięki tej produkcji hitlerowcy mogli wysłać na front wschodni jedną jednostkę więcej. Litzmannstadt Ghetto było na przykład jedynym producentem tzw. słomianych butów, dla żołnierzy służących na wschodzie w 30- stopniowym mrozie. Decyzję o likwidacji getta podjęto w maju 1944 roku. Pierwszy transport Żydów do obozu w Auschwitz odjechał 23 czerwca. 15 lipca wywózkę wstrzymano. Ostatni transport do Auschwitz wyruszył ze stacji Radegast 29 sierpnia 1944 roku. Pozostawiono 1500 osób, z których 800 miało się zająć porządkowaniem terenów getta. Reszta trafiła obozu pracy w Königswurstenhausen niedaleko Berlina oraz fabryk w Dreźnie. Oblicza się, że z 200 tysięcy więźniów Litzmannstadt Ghetto wojnę przeżyło 5-10 tysięcy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
okonek
praktycznie nie pozostawilo po sobie swiadkow - w sensie doslownym - mieszkancow wybito, reszte zrownano z ziemia. podobnie ma sie rzecz z dziecinnym obozem koncentracyjnym . ja o tym jak to wygladalo za okupacji niemieckiej znam z opowiesci rodzinnych (dziadek niezydowski nie dozyl, w 43 zastrzelil go na ulicy Niemiec, w bialy dzien) tyle, ze ostatnio za duzo tej polityki trumiennej sie narobilo, a o tym jak moja tesciowa, pani w wieku 87 lat nie mogla do domu taksowka wrocic bo ruch na Brackiej zamkneli? noszzz lekka przesada
J
Jerzy Zarzycki
Witam serdecznie.Śledzę historie getta i obchodów rocznicowych,różne komentarze,ale nie znalazłem nigdzie wspomnień o ludziach,którzy narażając się przerzucali paczki żywnościowe z przejeżdżającego tramwaju.Mieszkałem na ul.Limanowskiego 59.przy samym getcie.Jako dzieci często byliśmy świadkami tych wydarzeń.Serdecznie pozdrawiam.
Dodaj ogłoszenie